piątek, 4 sierpnia 2017

418. Mocne postanowienie poprawy

Ojagłupiababa.
Myję się i myję.
Piorę i piorę.
Wychodzę z wanny, wycieram się i nadal jestem mokra. Nie wiem, czy jeszcze, czy już, bo momentu rozgraniczającego te dwie mokrości nie ma.
Piorę ubrania nie nadające się do noszenia już po dwóch godzinach użytkowania po to, żeby znów użytkować je przez góra dwie godziny.
Myję głowę, suszę włosy i mam mokre włosy. Paradoks, jajecznica z mózgu? Nie, pieprzone lato.
Marnuję tyle wody, tyle mydła, tyle szamponu, tyle proszku do prania, tyle energii elektrycznej i własnej!
Stuknęłam się w końcu w ten baniak, co go noszę na szyi i uczyniłam uroczyste postanowienie poprawy. Przestaję się myć! Noo?... Zatkało kakao? Prroszsz, za drobną odpłatnością (co łaska, ale nie mniej niż) można korzystać z patentu. Ileż wymiernych korzyści przyniesie!
Zmniejszy rachunki za prąd i wodę.
Zredukuje wydatki na detergenty.
Spowoduje wokół mnie znaczne luzy w środkach komunikacji miejskiej.
Sprawi, że przede mną nie będzie żadnej kolejki – ani do kasy w sklepie, ani do biura obsługi klienta dowolnej instytucji.
Zapewni mi święty spokój od niepożądanych gości.
Wytruje nawet najbardziej zajadłe insekty w okolicy.
Wypłoszy rozwrzeszczane bachory z podwórka.
Słowem – El Dorado!
Najbliższe mycie przewiduję na Wszystkich Świętych.

70 komentarzy:

  1. No wiesz, ale niektóre insekty w tym stanie wyjątkowo Cię polubią, takie muchy na przykład! :)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Korniki też lubią takie sytuacje..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No chyba, gdy ktoś ma drewniany łeb.

      Usuń
  3. Wprawdzie u nas az takich upalow juz nie ma, ale moj mozg chyba jeszcze spi tak wczesnie rano. Bo otoz przeczytalam:
    Zredukuje wydatki na DEGENERATY.
    No wiec chyba pojde dospac.

    OdpowiedzUsuń
  4. Też dobry sposób, ale chyba niezbyt odkrywczy, bo sadząc po zapachach w sklepach i u mijanych rodaków to już ktoś na to wpadł. Ja znalazłam inny sposób - wsiadam na rower i wiatr mnie suszy :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rower odpada w przedbiegach. Wsiądę na to, gdy będę chciała popełnić samobójstwo.

      Usuń
    2. U nas dziś znośne lato, słonko grzeje, ale wiaterek bardzo polski...akurat na spacer.

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Umieram. Sama natura. Za chwile zamienię się w kompost.

      Usuń
    2. No, to ekologicznie :)

      Usuń
  6. Skad ja znam ten ból... Po ostatnich rachunkach za wode i prund az mnie zatchnelo.
    A jak zamierzasz sie odlepiac od przescieradla, spiac na stojaco? I nie ryzykujesz zyciem przy zamknietych oknach? Najgorzej z szamponem, bo reszte zimna woda da sie opedzic :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dlaczego przy zamkniętych? Ani myślę zamykać, u nas okna zamyka się tylko w styczniu.

      Usuń
  7. Mądre ludzie żyją w brudzie.
    ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, proszę. Bardzo rozsądna dewiza! :)

      Usuń
    2. A mi się przypomniał taki wierszyk:
      Częste mycie skraca życie, skóra się ściera i człowiek umiera:-)

      Usuń
    3. Lub:
      "Częste mycie skraca życie,
      więc się szanuj należycie,
      bo jak umrzesz, stracisz życie".
      (H. J. Chmielewski, "Tytus, Romek i A'Tomek")

      Usuń
    4. Prawdą jest też, że brud o grubości powyżej 1 cm sam odpada...

      Usuń
    5. O! To tylko utwierdza mnie w słuszności mojego postanowienia.

      Usuń
    6. I jeszcze mi się przypomniało: kto często się myje ten urodę zmyje!
      ;D

      Usuń
    7. Oooo, to jeszcze jeden argument za niemyciem :)))

      Usuń
  8. Miałam napisać o brudzie i odpadaniu, ale się spóźniłam. Może z powodu upału :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Upał jest usprawiedliwieniem na wszystko. Nawet zabójcę każdy sąd by uniewinnił!

      Usuń
    2. A ciekawe, czy kiedykolwiek upał był uzasadnieniem uniewinnienia...

      Usuń
    3. W moim wypadku na pewno by był - odbiera mi poczytalność.

      Usuń
  9. A odnośnie zapachów zabijających muchi w locie to lepiej niech dziesięciu wącha niż jednemu ma bok rozerwać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Starczy i na trzydziestu, niech wąchają, na zdrowie :)))))))

      Usuń
  10. Sie podraznie - a u mnie nie ma upalu, moglabym sie wcale nie myc i nikt by nie wywachal! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Hyhyhy właśnie pokonałaś system i Woodstock będziesz mieć przez cały rok :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to w ogóle nie moje klimaty. Poza tym, skąd ja wezmę błoto do taplania?

      Usuń
    2. Chodziło tylko o sam niecny proceder mycia. Nigdy się nie taplałam w błotku, choć biorąc pod uwagę moje spieczone ramiona i nos Rudolfa, zaczynam żałować...

      Usuń
    3. Proceder mycia fucktycznie jest niecny, biorąc pod uwagę jego bezsens.

      Usuń
  12. Do wczoraj pełna solidarnośc. A teraz jakoś tak...chłodno? rześko? przyjemnie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba na Antarktydzie.

      Usuń
    2. Nie, na Suwalszczyźnie :)

      Usuń
    3. Jaja sobie robicie z cudzego nieszczęścia?!

      Usuń
    4. Znaczy, wytrząsacie się tylko nade mną, sierotą...

      Usuń
  13. Oj zaraz prać, powiesić na sznurku, przeschnie, prześmierdnie z lekka i można nosić :)
    Ja jestem zmiennocieplna, w lecie wcale się tak bardzo nie pocę, a w zimie nie jest mi zimno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Matko kochana, a skrzela też masz?!...

      Usuń
    2. No o to Rentgena musze zapytać :)

      Usuń
    3. Bo mi wyglądasz na rybę...

      Usuń
  14. Trzeba czerpać garściami z historii. Np taki Ludwik Słoneczko kapał się w życiu tylko dwa razy. I co, zaszkodziło coś mu?. Nic podobnego, żył ponad 70 lat (a prawie się przekręcił po pierwszej kąpieli). Dwa razy dziennie zmieniasz ubranie? Zwariowałaś, ubranie się pierze, gdy już nie widać kołnierzyka. Jak sobie przypomnę, to jeszcze dam ci kilka rad.
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę przyznać, że w mojej rodzinie 70 lat to marne osiągnięcie. No ale składam to na karb tych dwóch kąpieli....

      Usuń
    2. Dzisiaj faktycznie, to dość marny wynik. Ale wtedy to było tak, jakby miał ponad dziewięćdziesiąt dzisiaj. Zresztą, gdzie on miał się kąpać. W całym Wersalu nie było łazienki, co tam łazienki, tam nie było nawet jednego wychodka.
      Można? - można.

      Usuń
    3. Znaczy, przykład chlubny i nic, tylko brać :)

      Usuń
    4. Dawno temu, wiele zamków posiadało wychodki.
      Był to wykusz w murach zamku. Tam wykonywało się czynność defekacji a to co wydalano wpadało do fosy. Mam tylko nadzieję, że w fosie woda płynęła a nie stała!

      Usuń
    5. A Krzyżacy mieli wychodek z zapadnią. Pozbywali się w ten sposób niekoniecznie mile widzianych gości.

      Usuń
    6. Dobry sposób! Łatwy, miły i

      Usuń
    7. Moja rodzina też jest długowieczna:)

      Usuń
  15. Myj się i nie wycieraj. .Odfandzol się wreszcie od tej kobietki! Wiesz,o kogo chodzi..Bo Ci zaśmiecę blog,że hej! Tylko się odfandzol!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Idź się lecz, człowieku, na głowę.

      Usuń
  16. Dawaj do mnie, u mnie nie ma lata 😟

    OdpowiedzUsuń
  17. Po co się myć? I tak się za chwilę ubrudzisz. To taka niekończąca się historia.
    Przerwij ją. Natychmiast!
    A trochę z innej beczki, ale wciąż o myciu jako takim.
    Świetnie działa (na mnie przynajmniej) kąpiel w naturalnych zbiornikach (rzeki, jeziora). Skóra ma przez jakiś czas naturalny, przyjemny zapach. Bez żadnych detergentów czy też mydła.
    Może tego spróbuj.
    Pa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wisłok nie jest do tego najlepszym miejscem. Ale chodzę codziennie na basen (kryty!). Świetny sposób na przetrwanie tego skwaru. Pachnę chlorem :)

      Usuń
    2. Nie o chlor żeśmy 40 lat wojnę prowadzili...

      Usuń
    3. Ja nie prowadziłam, a poza tym bardzo lubię zapach chloru.

      Usuń
  18. I brawo. Się dołączam bo częste mycie skraca życie a mycie nóg to nasz wróg. W sumie to i zaoszczędzisz i nerwów sobie nie popsujesz od gupich ludziów a brud jak centymetr osiągnie to sam odpadnie. Sprawdzałem. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I bardzo się cieszę. Nie ma to jak dobra, fachowa i życzliwa rada :))

      Usuń