piątek, 11 sierpnia 2017

421. Czarnulka z Przepiłowanej Góry

Najważniejsze w Katalonii i drugie po Santiago de Compostela sanktuarium w Hiszpanii znajduje się na wysokości 1236 m n.p.m., na masywie górskim Montserrat, którego nazwę tłumaczy się jako „Przepiłowana Góra”. 




Ludowe podanie głosi, że miejsce to zostało przygotowane dla Madonny z Dzieciątkiem przez aniołów zbrojnych w złote piły. Około połowy I w. n.e. miał tutaj przybyć św. Piotr z figurką Matki Boskiej wyrzeźbioną przez św. Łukasza. Miejscowa ludność ukryła ją przed Maurami w miejscu nazwanym później Świętą Grotą (Santa Cova). W 880 r. kilkoro pastuszków, zaintrygowanych światłem i muzyką wydobywającymi się z groty, znalazło figurkę. Powiadomiony o tym fakcie biskup, który chciał przenieść ją w godniejsze miejsce, nie mógł tego zrobić, ponieważ z każdą próbą podniesienia jej stawała się coraz cięższa. Zrozumiano wówczas, że chce ona pozostać w tym miejscu, wybudowano więc kaplicę, a w X w. wzniesiono benedyktyński klasztor. Dziś jest to druga po Monte Cassino najważniejsza siedziba benedyktynów.







W XII w. zakonnicy wybudowali romański kościół, którego pozostałości (np. portal) stanowią część dzisiejszej świątyni. 







Głosili, że figurka czyni niezliczone cuda, co przyciągnęło nieprzeliczone rzesze pielgrzymów. Spowodowało to rozrośnięcie się klasztoru, który w XVI w. został przebudowany. W 1811 r. splądrowały go wojska napoleońskie. Źródła podają, że nie uczestniczyli w tym procederze Polacy, którzy ilekroć chodziło o niszczenie lub bezczeszczenie świątyń, odmawiali wykonywania rozkazów.
W odbudowanym klasztorze przechowywane są cenne dzieła literackie (ponad 300 000 egzemplarzy), kolekcje malarskie i przedmioty (w tym mumia) pochodzące ze starożytnego Egiptu. Wszystko to można oglądać w muzeum, jednak nie ono przyciąga pielgrzymów, a figurka Madonny z Montserrat nazywana oficjalnie Czarną Madonną, a pieszczotliwie „Czarnulką” (La Moreneta). Zyskała sobie to miano, ponieważ drewno, z którego została wykonana, poczerniało.


Nie jest to jednak oryginalna statuetka. Pierwsza prawdopodobnie uległa zniszczeniu, gdyż bez przerwy dotykali ją rozliczni wierni. Zastąpiła ją w XII lub XIII w. „Czarnulka”. Do figurki, umieszczonej w niszy nad ołtarzem ustawiają się długie kolejki wiernych, tłoczących się na wąskich schodach.



60 komentarzy:

  1. To juz nasza czestochowska ladniejsza. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raczej nie. Częstochowska to straszny bohomaz, do tego w srebrnych i bursztynowych nakładkach.

      Usuń
    2. Ale do czlowieka podobna, a ta czarnulka nawet nie do maupy.

      Usuń
    3. Bo ja wiem, czy do człowieka?
      Chyba nie jestem patriotką lokalną :)

      Usuń
  2. Przez te tłumy wolę oglądać stąd.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na Montserrat, o dziwo, nie widziałam prawie ani jednego żywego ducha. Pewnie wszyscy teleportują się od razu do kolejki wewnątrz świątyni.

      Usuń
  3. Ta, pokazana tu statuetka Madonny, ma dziwną twarz. Nie udała się artyście. Ale cóż ja,z wizerunkami polskich Madonn przed oczami.Prawdziwa Madonna prawdopodobnie mogła być nawet ciemnoskóra.
    Widzę też mieszaninę stylów, ale jest to zrozumiałe. Pewnie coś dodawano, poprawiano, dobudowywano.
    :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No przecież tak rzeźbiono w średniowieczu. Mnóstwo rzeźb nie pochodzi spod dłuta wybitnych artystów, tylko zostało wykonanych przez anonimowego dłubacza, często gęsto ludowego. O historii świątyni napisałam, więc jest o przebudowie.

      Usuń
    2. No przeciez prawdziwa Madonna byla Zydowka. Widzialas gdzies czarnoskora Zydowke? :-)))

      Usuń
    3. Mnie tam bez różnicy.

      Usuń
  4. Wnetrza swiatyni nie widzialam, bo nie cierpie tlumów, ale okolica jest przepiekna :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? Chociaż moja aktualna choroba o znanej Ci nazwie na "M" przesłania wszystkie piękności, jakie dotychczas widziałam.

      Usuń
  5. To jest chyba znamienne, że ludzie musza mieć coś , żeby oddawać cześć, pielgrzymować. Miejsc kultów jest tyle wszędzie, ze co drugi kościół u nas to sanktuarium, wiele jest zaniedbanych, bo inne sanktuarium stało sie bardziej sławne, znaczniejsze.
    Co świątynia, to bardziej okazała, bardziej błyszcząca, a gdzie miliony pielgrzymów, tam interes kwitnie...widać to doskonale po Licheniu.
    Ciekawe jak ze zniszczonej figurki udało się przenieść świętość na nową? Ale cóż, wiara czyni cuda...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tego własnie nie rozumiem. Nawet gdyby istnieli jacyś bogowie, to po co czcić materię?

      Usuń
    2. Bo jest namacalna, bo można figurce popatrzeć w oczy i nawet łzę zobaczyć, nabrać wody cudownej ze źródła, ale nie do byle flaszki, bo to profanacja, trza kupić specjalną za 7 zł...

      Usuń
    3. No i tego własnie nie rozumiem. Wtłacza się ludziom do głów latami, że istnieje jakiś bóg, niewidzialny, nienamacalny, a lud modli się do figurek. Obłęd jakiś.

      Usuń
    4. Bo prostym ludziom, nie obrażając nikogo, nie jest łatwo wierzyć "na wiarę", wiele zjawisk trudno jest wyjaśnić i zrozumieć, więc chociaż czołobitność niechaj będzie namacalna. Kiedyś, za czasów mojej babci, nawet ksiądz był niemal święty i wierzono, że każde przewinienie może być gromem z nieba ukarane.
      Och, można by długo i szeroko...

      Usuń
    5. Można by, ale po co? Są sprawy nieuleczalne, na które nic nie poradzimy.

      Usuń
    6. Bo lud musi widzieć do kogo się modli! Nic na "wiarę".

      Usuń
    7. I co widzi? Gipsową figurkę lub inny bohomaz. Tylko pogratulować takich bóstw.

      Usuń
    8. Dzisiaj świątynie są w makach i centrach handlowych, szkoda, że chociaż umiejscowienie nie jest tak malownicze.

      Usuń
    9. Znaczy, jestem kompletną bezbożnicą, bo nawet tam nie chodzę.

      Usuń
    10. Do maka hasam na odpusty bo mają dobre lody.

      Usuń
    11. Eee, nie. Bez smaku są.

      Usuń
  6. Co Ty tak zwiedzasz świątynie, klasztory, sanktuaria? Zwykle na mojej podrózniczej drodze nie omijam, ale tez jakoś szczególnie nie szukam... wole przyrodę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest to również moja ulubiona dziedzina, ale jeżeli jestem na wycieczce, to wypełniam każdy przewidziany punkt programu.
      A że jestem pazerna na zwiedzanie (wieki do mnie mówią!), to biorę całe dobrodziejstwo inwentarza.

      Usuń
  7. Jestem zachwycony zdjęciami. Tak położenia kościoła, jak i jego sylwetki. Portal oszałamia bogactwem zdobienia i ciekawym układem. Wnętrza też ładne. Nic nie napisałaś o tej kolejce, szykujesz coś w następnym poście?
    W każdym razie, jeśli już będę w Hiszpanii, to i tutaj zawitam.
    pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, po prostu nie wiem, skąd ona jedzie ani nie znam żadnych szczegółów. Stałam tylko i patrzyłam z góry, tak dla rozrywki, jak kursuje.

      Usuń
    2. Portal przecudny, góry też, a Czarnulka. ..hmm, ja bym bała się do niej modlić 😀

      Usuń
    3. Mhm. Myślę, że to bez różnicy, do czego się modlić. Skutek taki sam. gadał dziad do obrazu...

      Usuń
  8. Przyglądałam się jeszcze Twoim zdjęciom. Architektury jak na zdjęciu 8 jest tam sporo. Musiał to być okres bardziej intensywnego jej rozwoju. Co do wszechobecnych gór. Takich jak na zdjęciu 2 jest tam większość. Obłe, z zatartymi ostrymi kantami, wymyte przez wodę, muszą być bardzo stare.
    Pa:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stare kościoły i klasztory mają to do siebie, że przechowują pamiątki, nawet po dawnych stylach czy fragmentach wcześniejszych budowli. Góry Montserrat przypominają mi greckie Meteory.

      Usuń
  9. Architektura... architektura... Nie mogę się od niej odczepić. Gdzieś już to widziałam! Zdjęcie 6 i 11. Oczywiście w Toledo.
    :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że jeszcze nie było;)))
      Zaległości nadrobisz:)

      Usuń
    2. Nie wiem. Jakoś nie ciągnie mnie do Hiszpanii. Byłam raz i wystarczy, nie urzekła mnie.

      Usuń
  10. Katalonia!! Uwielbiam Hiszpanie
    Cudowne zdjęcia! :)
    https://dreamerworldfototravel.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie nie zachwyciła jakoś specjalnie.

      Usuń
  11. Montserrat to nie tylko klasztor (byłam w szoku, że można podejść do świętej figurki i ją np. po plecach poklepać.Sukienki dla Maryi na Jasnej Górze też wprawiają mnie w zakłopotanie).
    Tam jest całkiem spora góra na którą warto się wspiąć. Ostatkiem sił, po wdrapaniu się, zeszłam.
    Panorama jest przepiękna ze szczytu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma takiej siły, która zmusiłaby mnie do włażenia na jakiekolwiek góry!

      Usuń
  12. Odpowiedzi
    1. Chciałabym. Ale po pierwsze, brak mi umiejętności, a po drugie - sprzętu.

      Usuń
  13. Odnośnie Montserrat to jest jeszcze Montserrat Caballe i AIR Montserrat Studios.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ta pierwsza nawet jest intrygująca.

      Usuń
  14. A i owszem :)
    https://www.youtube.com/watch?v=0KTqeGq4UNg

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. https://www.youtube.com/watch?v=6D6cw8Ob2sk
      A to jest z tego drugiego; zwróć uwagę na dziadka walącego w tamburyn :)

      Usuń
    2. Mnie się to kojarzy z Dire Straits.

      Usuń
    3. Dobrze Ci się kojarzy :)

      Usuń
    4. Matko, jaka ja mądra jestem!

      Usuń
  15. Piękne miejsce i tak wysoko położone ! Niesamowite ! Dobrze, że Polacy odmawiali wykonywania tych bzdurnych rozkazów. Choć jakiś pozytywy akcent o naszych rodakach . Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo ja wiem, czy taki pozytywny? Obawiam się, że wcale nie chodziło im o ratowanie zabytków architektury i sztuki, tylko o "świętość".

      Usuń
  16. Wspaniałe widoki! :)
    Tylko pozazdrościć, że mogłaś zwiedzić takie urokliwe miejsce :)

    OdpowiedzUsuń
  17. W końcu zdecydowałam się na komentarz pod Twoim postem ;) Nie, żebym jakoweś opory miała, nie,nie, ale tak mi jakoś zeszło.
    Na Montserrat byłam dwa lata temu. Miałam nawet post o tym zrobić, ale jakoś mnie zblokowało i kicha. A zdjęcia przygotowane były, a jakże.
    My wjeżdżaliśmy na górę naszym autobusem. Przepaście były, a jakże, ale na mnie o dziwo, nie robiły żadnego wrażenia. Najmniejszego. Jakbym tam pińcet razy już jechała i widoki te nie były dla mnie pierwszyzną.
    Figurkę można dotknąć, ale po plecach bym jej nie klepała z jednego powodu. Nie, że grom z jasnego nieba na mnie spadnie, jeno dlatego, że obok stoi ochroniarz, figurka jest za szybą i dotknąć można tylko wyciągniętą dłoń z kulą. Wszelkie inne próby zostałyby zapewne udaremnione ;)
    Figurki dotknęłam, a co. Skoro już tam byliśmy i to dość wcześnie, to czemu nie?
    A kolejek na górę jest sporo, od zwykłej do linowej, a wyżej jeszcze można podjechać zębatą.
    Widoki bardzo ładne :) Dzięki za przypomnienie, Frau Be :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ani by mi do głowy nie przyszło dotykać figurki, a tym bardziej stać do niej w kolejce. Ale góra ładna, razem z widokami :)

      Usuń