sobota, 26 sierpnia 2017

423. Hiszpania i Portugalia: Lloret de Mar

Na zakończenie hiszpańsko-portugalskiej przygody czekał nas wypoczynek w miejscowości Lloret de Mar, położonej w turystycznym regionie Hiszpanii Costa Brava (Dzikie Wybrzeże), w hotelu o zalotnej nazwie „Don Juan”.





Smakowita paella...

...i wesoły napój

Dawniej był to ośrodek handlu z kolonistami, dziś jest to przede wszystkim miejscowość wczasowa. Posiada piękną, piaszczystą plażę w centrum miasta (Playa Grande).







Oprócz kąpieli słonecznych (zdecydowanie nie dla mnie) i morskich (zdecydowanie dla mnie!) plaża oferuje rozmaite rozrywki wodne...





...oraz nietypową atrakcję, którą bez wątpienia są statki wycieczkowe pływające od miejscowości do miejscowości i zawijające wprost na plażę. Za pierwszym razem osłupiałam, widząc jednostkę pływającą kierującą się niemal prosto na mnie, a po chwili „parkującą” tuż obok, na piasku. Później się przyzwyczaiłam.




Na skraju Playa Grande stanął Pomnik Rybaczki poświęcony żonom rybaków.



Droga do niego została obwieszona kłódeczkami.








Patrząc z plaży w lewo, można dostrzec Castell d’en Plaja – neośredniowieczny zamek wybudowany w 1936 r. dla milionera z Barcelony, który miał taki kaprys. Budowla stała się niejako wizytówką Lloret de Mar, która widnieje niemal na każdej pocztówce.


42 komentarze:

  1. Klik dobry:)
    Rozpatrywałam Lloret de Mar na wakacje, ale uznałam, że tam może być zbyt hałaśliwie dla mnie. Czy to prawda, że to miejsce dla młodych, co lubią poharcować, czy także dla emerytów?

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze mówiąc, nigdy jeszcze nie byłam na emeryturze :) Jest to typowa miejscowość wczasowa i spokoju raczej próżno by tam szukać. W jakim jednak stopniu jest to miejsce hałaśliwe, nie jestem w stanie ocenić.

      Usuń
  2. Slyszalam o tym miasteczku, popularne u nas.
    Ale z ta paella to jakas sciema, paella z makaronem?????

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno odmiana makaronowa tez istnieje. Nie wiem, ja tego nie jadłam, tylko Letnia. Smakowało jej bardzo, ale to jest dziki mięsożerca. Pfuj.

      Usuń
  3. Statek parkujący obok robi wrażenie :)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Ta plaza (jednak bez tych wszystkich ludzi na niej) jest czyms, czego potrzebowalabym na te chwile. Juz nie ma dzikich plaz... Wszedzie ktos sie kreci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie plaża sama w sobie przydaje się tak średnio na jeża - ja potrzebuję akwenów...

      Usuń
    2. To chyba logiczne, ze skoro jest plaza, to musi byc przy akwenie, co nie?

      Usuń
    3. Nie wiem, istnieją akweny bez plaż.

      Usuń
    4. Istnieją, istnieją!
      Widziałam takie. Brrr...

      Usuń
    5. Bo ja wiem, czy brrr? Najważniejsze,że jest woda...

      Usuń
  5. Praktycznie nie znam tej czesci hiszpankiego wybrzeza, bo jak tylko obacze takie skupisko hoteli, to wieje w poplochu :). Jeszcze pare "dzikich" plaz sie znajdzie na pólnocy, zwlaszcza w Galicji, tylko woda taka bardziej lodowata.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Temperatura wody nie gra roli - byle mokro było!

      Usuń
  6. Plaża przecudna !!! Piaseczek i woda - aż zachęcają, by skorzystać z kąpieli ! Pomnik żony marynarza - wspaniały pomysł, bo przecież te żony zawsze czekają na swoich mężów. Pięknie tam !!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten piasek jak kasza wygląda i cudna woda.Fajne wyłapałaś szczegóły:-) naoglądałam się w tym roku egzotyki, syn był na Krecie, brat na Sycylii, świetne seanse zdjęciowe zrobiliśmy, jakbym tam była...
    dzięki za piękne fotki:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, dlaczego, ale lubię fotografować piasek. Na każdej plaży :)

      Usuń
    2. Lubię fotografować wodę, a właściwie fale rozbijające się o brzeg :)

      Usuń
    3. Ja też! W tym roku Atlantyk dał mi taką orgię obrazów, że o mało nie umarłam z rozkoszy :)

      Usuń
    4. Ja lubię słuchać morza, daje jakieś ukojenie, podobnie fontanny:-)

      Usuń
    5. Tak, tak, tak!
      Szum morza, huk oceanie, szmer potoków... Woda to życie!

      Usuń
  8. Za żadne skarby bym tam nie pojechał. Domy prawie przy piasku, do tego jeszcze statki cumują zaraz przy kocu. Koszmar. Jak to nie ma dzikich plaż? Jedzcie na zachód od Karwi, miniecie Karwieńskie Błota i zaczyna się kraina pustych plaż.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powtórzę: mnie plaża niepotrzebna. Jak najwięcej wody i to wszystko :)

      Usuń
  9. Woda też jest, całe mnóstwo wody :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Na Ozyrysa, ale bym dziś wskoczyła do takiej wody i dryfowała jak foka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podzielam Twoje odczucia. Zresztą... w stosunku do wody zawsze je posiadam!

      Usuń
  11. Piękne miejsce! :) Ani turyści by mi nie przeszkadzali, ani palące słońce ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chodzi o mnie, mam tak niewymowny pociąg do wody, że żadne okoliczności mnie od niej nie odpychają.

      Usuń
  12. Ze statków przybijających do plaży słynął kiedyś Kaoshiung na Tajwanie. Cel tego przybijania był jednak zupełnie inny. Statek rozpędzano, wbijano w plażę i cięto na złom. Przy okazji cały syf wyciekał na plażę i do morza. Taka oszczędność. Można znaleźć zdjęcia w internecie.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To się nazywa "Nowoczesność w domu i zagrodzie".

      Usuń
  13. Mnie też plaża to po cholerę, jak już to powinna być wykafelkowana, żeby sie piasek do stóp nie kleił, ale woda musi być.

    OdpowiedzUsuń
  14. Kłódki,brrr...ależ mnie wkurza ta moda !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie tak samo, nawet kiedyś o tym post napisałam.

      Usuń
  15. Byłam raz... u lekarza z Tedem. Naszą bazą wypadową było zwykle Blanes, dalej od Barcelony. Spokojniej. Lubię klimaty Costa Brava.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię wszystkie klimaty z dala od domu i pracy :)

      Usuń
  16. Też bym się niemało zdziwiła, gdyby mi taka jednostka wodna zaparkowała tuż koło wynurzającej się głowy. :)
    A pałacyk piękny, ciekawe czy milioner nadal tam mieszka.
    Zawsze współczułam kobietom rybaków i innych marynarzy, wypływających w dalekie rejsy. To by nie było dla mnie...
    pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No co Ty? Mój wujek był marynarzem, pływał statkami handlowymi po całym świecie. Ja tam uważam, że to sytuacja komfortowa: pieniądze są, a chłopa w domu nie ma. Żyć, nie umierać!

      Usuń