sobota, 23 września 2017

428. Babaryba i pieprzenie kotka

Czymś w rodzaju nabożnego podziwu napełnia mnie ludzka umiejętność pieprzenia o niczym. Pieprzenia na serio, dodajmy, bo ma to istotne znaczenie. Co innego wygłupy, a co innego śmiertelnie poważne podejście do bzdetów. Do przemyśleń na temat tej zdumiewającej sztuki skłoniło mnie zupełnie niepozorne wydarzenie, jakich tysiące.
O godzinie 915 na przystanku autobusowym skrytym w cieniu kasztanowca siedziała samotnie jedna pani. Sądząc po wieku, emerytka. Wyelegantowana, wymalowana, wyfryzowana jak się patrzy. Usiadłam na drugim końcu ławki i tradycyjnie pogrążyłam się w lekturze, nie zwracając szczególnej uwagi na otoczenie.
- Musi się pani tak pchać? – usłyszałam i dopiero wtedy spojrzałam na to, co rozgrywało się na drugim końcu ławki.
Świeżo przybyła niewiasta w równie zaawansowanym wieku z zaciętą miną upychała tyłek między wyfiokowaną emerytką a ścianą wiaty.
- Muszę – oświadczyła z nieprzejednaniem. – Tutaj jest cień.
- Z tej strony też jest – padła sucha, bezwzględna odpowiedź.
- Nie ma.
- Jest. Nie musi się pani tak rozpychać.
- Muszę, bo tu jest cień, a pani się nie posunie.
- Bo po co się pani pcha?
- Bo pani nie chce się przesunąć, proszę pani.
- Z tej strony też jest cień, może pani tu usiąść, nie musi się pani pchać.
I tak dalej, w kółko w ten sam deseń.
- Ja pierdolę – wyrwało mi się szczerze spod samego serca. Na szczęście pod nosem i w kierunku bogu ducha winnej książki. Od biedy mogłoby to wyglądać na komentarz pod adresem literatury.
Baby międliły cień i pchanie odwłoka bez końca, a mnie przed oczy wjechało wspomnienie Babyryby. Pracowała ze mną taka, wyglądała jak karp wigilijny i jakkolwiek nie mam nic przeciwko karpiom i rozumiem, że twarzy się nie wybiera, to jednak sama się prosiła o nielubienie. Odbierając telefon, darła się:
- Halo! Tu DOKTOR taka a taka!
a o swoich najbliższych mawiała z odcieniem pogardy:
- Moja rodzina to same wieśniaki – sygnalizując tym samym, że ona wieśniarą nie jest. Ciekawe tylko, skąd się taki brylant pojawił w tej rodzinie i kto go spłodził, bo chyba nie ci sami rodzice, których też wieśniakami nazywała?
Mniejsza o to. Babaryba owa miała nieznośny zwyczaj kręcenia się w koło i zataczania coraz większych kręgów celem maltretowania każdej napotkanej osoby (a jest nas setka z okładem).
- Popatrz, jaką bluzkę sobie kupiłam. Fajna, nie?
- Ale ładne ma kolory, co?
- Dobrze na mnie leży, prawda?
- A ta szminka do niej dobrze pasuje, nie uważasz?
- A takie to tanie było.
- Fajna ta bluzka, naprawdę.
- Takie ładne kolory i tak dobrze na mnie leży.
Po zadręczeniu jednej ofiary przesuwała się do osoby znajdującej się najbliżej i zaczynała kolejkę od nowa.
- Popatrz, jaką bluzkę sobie kupiłam. Fajna, nie?
- Ale ładne ma kolory, co?
- Dobrze na mnie leży, prawda?
- A ta szminka do niej dobrze pasuje, nie uważasz?
- A takie to tanie było.
- Fajna ta bluzka, naprawdę.
- Takie ładne kolory i tak dobrze na mnie leży.
Czasem wracała do zakatowanego już męczennika i fundowała mu kolejna porcję trucia.
- Popatrz, jaką bluzkę sobie kupiłam. Fajna, nie?
- Ale ładne ma kolory, co?
- Dobrze na mnie leży, prawda?
- A ta szminka do niej dobrze pasuje, nie uważasz?
- A takie to tanie było.
- Fajna ta bluzka, naprawdę.
- Takie ładne kolory i tak dobrze na mnie leży.
Doszło do tego, że zaczęłam chodzić kanałami w obawie przed spotkaniem Babyryby.
Nie jestem milczkiem, kto mnie zna, wie o tym. Ale obtłukiwanie warg po próżnicy to jednak gruba przesada.

80 komentarzy:

  1. Jedyne przyzwoite słowa cisnące mi się, to "ODWAL SIĘ KOBIETO!" Chciała się dowartościować, czy jak?
    Nie napisałam "Odwal się człowieku", bo to byłaby nobilitacja dla tak upierdliwego stwora!
    Pozdrówka Frau Be:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, co chciała i w sumie mi to lotto. Chodzi o to, że niektórzy ludzie gadają o niczym do usrania i można od tego zwariować.

      Usuń
    2. Mam jakiś wyłącznik, w głowie chyba, bo potrafię się wyłączyć, odseparować od rzeczywistości. Ładnie mówiąc, mam własne sprawy na głowie.

      Usuń
    3. To się nazywa życie we własnym świecie. Bardzo mi się podoba!

      Usuń
    4. Na szczęście stworzenie własnego świata kosztuje niewiele.

      Usuń
    5. A taki piękny jest :)))

      Usuń
  2. Już myślałam, że płyta Ci się zacięła...
    U nas z kolei jest inna niewiasta, która wypytuje o inne szczegóły: a kiedy to kupiłaś, a ile kosztowało, a w jakim sklepie, a inny kolor był? a moze ja tez sobie kupię?
    Inny wariant jej pytań dotyczy restauracji, ja nie miałam zaszczytu, ale koleżanka mi opowiadała o wspólnym obiedzie, choć raczej jadła tylko ona, bo tamta tylko soczek i : a dobre to? a chociaż ciepłe podali? a ta fasolka nie twarda? a nie trzeba doprawić? a bez sosu też podają ? itp.itd.
    Ja chyba wyszłabym z siebie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie nie - Babierybie się zacięła. Sama widzisz - nie do wytrzymania są tacy ludzie.

      Usuń
    2. Najgorsze, że nie daje się przegnać, wraca jak bumerang...

      Usuń
    3. No własnie!!! To jest najwyższy stopień nadupierdliwości, podchodzący już chyba pod znęcanie się psychiczne...

      Usuń
    4. Na to powinna być jednostka chorobowa...czy jak to się mówi:-)

      Usuń
  3. Ja bym uciekła!!!!
    Bo prośba o uspokojenie się byłaby głupią prośbą.
    Albo ja byłabym głupia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Toteż uciekałam, gdzie pieprz rośnie!

      Usuń
    2. I to byl Twoj blad, Frau Be, a takze wszystkich innych, ktorzy przed rzeczona chodzili zakosami ichowali sie po katach. Bo moze ona nawet nie wiedziala, ze robi cos zle, skoro nikt jej uwagi nie zwrocil.
      Mialam takiego wampira energetycznego, ale po czasie cierpienia, odwazylam sie glosno powiedziec, ze mam wlasne problemy i nie chce sluchac o jego. Pomoglo!

      Usuń
    3. To co innego niż problemy. To taka cecha nie do wykorzenienia: pierdolactwo.

      Usuń
    4. Frau, dobrze Cię wychowano i zbyt grzeczna jesteś. Może trzeba było z "grubej rury", kilka mocnych epitetów zrozumiałych dla każdego ?

      Usuń
    5. Zdecydowanie za dobrze. A lista osób, których należy się kopniak w odwłok, wydłuża się z każdym dniem. Musze się podciągnąć :)

      Usuń
    6. Podciągaj się, podciągaj. Sama mam podobny kłopot. Mnie również zbyt dobrze wychowano.

      Usuń
    7. Übung macht Meister, będzie dobrze :)

      Usuń
  4. Jak mnie irytuje takie pieprzenie o szopenie. Cholery idzie dostać. Chciałby zobaczyć jak siedzisz i czytasz a znad książki wybrzmiewa ja pierdolę. He he he.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdarza mi się to coraz częściej im starsza jestem :) Zdaje się, że na dobre straciłam cierpliwość do paru gatunków ludzi.

      Usuń
  5. Ja to mam w układzie "zamienił stryjek". Była u nas jedna taka, odeszła, zamiast niej przyszła druga, jeszcze lepsza w takich rozmowach. Skutek jest taki, że znajduję sobie coraz więcej pracy i, być może, zacznę pomykać kanałami...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dramat, po prostu dramat w siedmiu aktach! Babaryba odeszła kilka lat temu, ale ma kilka godnych następczyń. Przecież w takich warunkach pracy można się nieodwołalnie upośledzić...

      Usuń
    2. Olewać, najdłużej jak można. U mnie pomaleńku zaczyna skutkować.

      Usuń
    3. Olewanie jest w ogóle jedną z najskuteczniejszych metod na wiele rzeczy, sytuacji i zjawisk. Trzeba się tylko dobrze wyćwiczyć. Übung macht Meister!

      Usuń
  6. Pracuję w niewielkiej grupie ludzi, więc na szczęście nie mamy takiej "perełki" ;) Jednak wiem o czym mówisz - to najczęściej kobietom przytrafia się słowotok o niczym. W kontekście takiego zachowania, chyba jestem milczkiem ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. I w jednej i drugiej sytuacji popełniłaś błąd zapominając użyć paralizatora.
    Ma tytuł to się cieszy, ja w przypływie próżności zrobiłam sobie wizytówki, co dosłownie wyglądało tak: "mgr Linia"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja koleżanka zrobiła sobie pieczątkę z magistrem. Ale buractwo to buractwo, Babaryba była zwyczajnie beznadziejna.

      Usuń
    2. Nie chce się czepiać, ale w kontekście niedawno wysnutych wniosków, niepokoi mnie użyty przez Ciebie czas przeszły...

      Usuń
    3. Chi, chi, chi...
      Przyjmij ten chichot złowieszczy jako odpowiedź :)

      Usuń
    4. A ciałem jej wstrząsnął dreszcz, unosząc dłonie do oniemiałych w przestrachu ust, wypuściła gazetę, która bezszelestnie opadła na ziemię. Z otwartych kart spoglądało na nią uśmiechnięte zdjęcie Babyryby ze złowrogim nagłówkiem; "uduszona własną bluzką, która tak dobrze na niej leżała."

      Usuń
    5. Niech odwróci na druga stronę, tam jest dalszy ciąg.
      "Na ciele denatki odnaleziono ślady dobrze pasującej do bluzki szminki."

      Usuń
    6. "Fajnie to wszystko wyglądało."

      Usuń
    7. "Cała kompozycja zaś naznaczona była taniochą".

      Usuń
    8. "Ale kolory fajne były"

      Usuń
    9. A Babaryba też fajnie leżała ".

      Usuń
    10. Za darmo i bez reklamy;)

      Usuń
    11. To bardzo być może! :)

      Usuń
  8. Szlag, pół kompa w kredzie. Dobra, miłego wieczoru. Wracam do ściany.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będziesz tłuc o nią głową? A nie jesteś ciekawa, kto okazał się sprawcą?...

      Usuń
    2. A nie Ci sami co u Kennedy'ego?
      Zawsze tłukę w ścianę głową. Terapia jeszcze nie przynosi efektów. Ale walczymy!

      Usuń
    3. Nie ci sami :) O wiele bliższa ciału koszula :))
      Walcz, ale ścianę oszczędź.

      Usuń
  9. "Niewiedza jest błogosławieństwem" i ja się z tym zgadzam, przypadłością świadków jest to, że krótko żyją.
    Inaczej, ja muszę walczyć o ścianę, a raczej o miejsce na niej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jednak (przyznaj się!) kiełkuje Ci w głowie obtłukującej ścianę podejrzenie, że morderczynią Babyryby jest pewna znana Ci psychopatka słysząca głosy gronkowców z kciukami...

      Usuń
    2. Nie obrażaj mnie. Jestem humanistą, nie potrafię logicznie myśleć i wysnuwać wniosków!

      Usuń
    3. Przepraszam, mea maxima culpa!

      Usuń
    4. No! Żeby to było ostatni raz. Ale tak na wszelki mam nadzieję, że ta słysząca gronkowce z kciukami, nie rzuca się na bogu ducha winne jednostki. Mam bardzo zacnego kuzyna w Rzeszowie. Niech żyje w zdrowiu i dostatku, bez kosy w żebra.

      Usuń
    5. Ta-Słysząca-Gronkowce-Z-Kciukami potrzebowałaby zapewne rysopisu lub innych danych zacnego kuzyna, żeby przypadkiem nie stało mu się coś złego.

      Usuń
    6. Wygląda jak kuzyn. Ma głowę i jakiś kadłub. Nie słyszy gronkowców. Lepiej się nie da opisać człowieka.

      Usuń
    7. Świetny rysopis! Kuzyn zabezpieczony, masz to jak w banku. Ruskim.

      Usuń
  10. Wiem. To dar. Że ja portretów pamięciowych nie robię.

    OdpowiedzUsuń
  11. Cóż... znajoma, której zdjęcie wysłałam, właśnie zapytała o co chodzi z tą duchoświnią :D Ciężko jest dzielić "płótno" z dziećmi.

    OdpowiedzUsuń
  12. myślałam, że ja dużo gadam i mam nieznośny zwyczaj dzielenia włosa na czworo ale jak widzę pustaków Ci u nas dostatek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dużo gadać to nie grzech, byle mieć jakiś temat godny gadania. Nie masz szans zostać Babąrybą ani pustakiem. I nie wytrzymałabym z Tobą przecież, gdybyś pitoliła od rzeczy. Fale nam się pokrywają!

      Usuń
  13. Odciąć się, uciekać...słuchanie takiego trajkotania o niczym jest gorsze od posypywania ran solą!: )

    OdpowiedzUsuń
  14. Na szczescie w naszym ekosystemie zadna takowa sie nie ostala :). Przy ostatniej, jak tylko otwierala dziób, byl zwrot w tyl i wybywanie na dymka (zeby zapalic, musimy wyjsc poza brame terenu, a to dla harpi bylo za daleko).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobry ekosystem macie. U nas klimat taki... Sprzyja pustogłowiu.

      Usuń
  15. Ja gadam zawodowo. W związku z tym po pracy wolę milczeć, mówią o mnie, że mało kontaktowa jestem. Ale za to słuchać lubię, zwłaszcza w autobusach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I bardzo dobrze, wszak mowa jest srebrem, a milczenie - złotem.

      Usuń
  16. Wszystko zależy od nastroju, ale takie klepanie po próżnicy też nie jest w moim stylu. Chociaż i mnie zdarzy się stracić spokój i powiedzieć np. panu w urzędzie, żeby zmienił ton z protekcjonalnego na przyjazny i miły, bo to ja jako klient utrzymuję jego instytucję, a nie odwrotnie.
    I nawet potem usłyszeć przepraszam, ale ja przynajmniej mam w tym jakiś cel. Ale żeby tak bez sensu...

    Po tym, jak się nagadam w pracy, potem już mi się najczęściej nie chce. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. stracić spokój i powiedzieć komuś coś do słuchu to w żadnym razie nie jest klepanie bez sensu.

      Usuń
    2. Akurat w tym przypadku też tak uważam :)

      Usuń
  17. Jakieś 15 lat temu, chodziłam zaocznie do studium. Zajęcia co drugi weekend. Początek powszechnego posiadania komórek. Nieco zaspana wsiadam rano w sobotę do tramwaju. Dwa przystanki później dosiada się do mnie dziewczyna plus minus w moim wieku. Oczy podkrążone, cela blada - wskazują na to, że ostatniej nocy nie spała dużo. Wyciąga jednak telefon, wybiera numer i zaczyna nawijać: "No, cześć... Tak, już jadę... Tak, była impreza, no, fajna... Ale mi niedobrze... A nie, nie byłam w tej, musiałam inną wziąć, bo wiesz, jednak tamta już mi się tak nie podobała... No... Ale mi niedobrze... Nie, no coś ty, mało piłam. Kilka drinków... ale mi niedobrze..." Na szczęście wysiadała kilka przystanków przede mną, ale i tak zdążyłam się zacząć zastanawiać, czy uciekać przed potencjalnym pawikiem, czy podać może torbę... Bo "niedobrze mi" wciąż padało najdalej co drugie zdanie.

    OdpowiedzUsuń