piątek, 2 lutego 2018

454. Maroko: korniszony, łamigłówki i dziwnożercy

Od meczetu Hassana II w Casablance odchodzi główna promenada miasta – bulwar Corniche.





Zapamiętanie nazwy przyszło mi łatwo ze względu na podobieństwo brzmieniowe z korniszonami. Ciągnie się on wzdłuż brzegu Atlantyku.




Przy deptaku, o stopień niżej, mieszczą się liczne puby, bary i restauracje na wolnym powietrzu, schowane przed słońcem pod białymi zadaszeniami.


Liczne hotele i apartamenty, eleganckie, ekskluzywne i drogie, goszczą najbogatszych biznesmenów z krajów Półwyspu Arabskiego. Spacerując bulwarem Corniche można skorzystać z miejskich basenów kąpielowych...


...obejrzeć rodzinę królewską...


...lub napotkać dziwne istoty usiłujące połamać sobie głowy.


Niedaleko od meczetu Hassana II zlokalizowany jest Plac Mohammeda V, centralne miejsce miasta, przecięte ulicą.


Umiejscowione przy nim budynki pełnią funkcje administracyjne.



Wybudowane zostały w stylu mauretańskim. Uwagę zwraca szczególnie Pałac Sprawiedliwości z 1922 roku.



Na placu, zwłaszcza wokół fontanny, gromadzi się mnóstwo ludzi, gołębi...




...i sprzedawców wody w tradycyjnych strojach.




Mają przy sobie dzwoneczki i mosiężne naczynia, wodę zaś noszą w skórzanych bukłakach. Podejrzewam, że jednak więcej zarabiają na fotografowaniu się z turystami niż na sprzedaży wody.




Na koniec pobytu w Casablance zjedliśmy obiad. Zestaw surówek i owocowy deser zupełnie wstrzeliły się w mój gust. 




Jednak talerz pełen podejrzanych zwierząt w panierce i ryżu przyprawionego arabskimi przyprawami, których nie lubię, rozparcelowałam na rzecz moich bliskich dziwnożerców.


68 komentarzy:

  1. Uwielbiam wszelkie nieznane dania. Im bardziej nieznane tym ciekawsze. Czasem zdarza mi się, jednak, trafić na coś niejadalnego. Do dziś pamiętam żeby szerokim łukiem omijać zielone curry. Jadłem raz. Gdzieś na Dalekim Wschodzie. I nie chcę do tego wracać.
    Pozdrawiam
    Leslie Warszawski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieznane dania traktuję bardzo podejrzliwie. Pierwsza rzecz, jakiej muszę się dowiedzieć, to co to w ogóle jest i z czego jest zrobione.

      Usuń
    2. Czasem lepiej nie wiedzieć.

      Usuń
    3. A ja wolę wiedzieć. To takie naukowe podejście do świata :)

      Usuń
  2. Jeżeli nie wiem, co jem, również pasuję. Zafasynował mnie ten gość relaksujący się na głowie 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak go nazwać? Łamigłówka? Łamigłówek raczej...

      Usuń
    2. To akurat pasuje najbardziej. I wygodnie się woła :)

      Usuń
  3. KIedy przeczytalam tytul, pomyslalam, ze u brata w domu masz do jedzenia jedynie korniszony i jakies dziwne potrawy, ktore bezposrednio groza Ci zejsciem smiertelnym z glodu.
    Ja chyba bym tam niczego nie tknela, bo salatki groza polknieciem jakiejs afrykanskiej ameby, a podejrzane miesa w panierce moga byc wszystkim, np. jajami wielblada albo czyms rownie obrzydliwym. Nie probuje nowych potraw, bom obrzydliwa i podejrzliwa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ameba to mały pikuś, ale wkładać sobie do otworu gębowego fragmenty trupów? To mnie przerasta.

      Usuń
    2. A zywa ameba jest lepsza od martwych trupow?

      Usuń
    3. Nie jest, ale sądziłam, że o skutki pytasz :)

      Usuń
    4. Nooo, skutki spozycia zywej ameby bylyby znacznie upierdliwsze od skutkow posilenia sie panierowanym trupem.

      Usuń
    5. Jednak mam pancerny żołądek, a połknięcie jej nie byłoby z mojej strony aktem świadomym i zamierzonym. I własnie o tyle wersja z amebą jest lepsza.

      Usuń
  4. Sprzedawcy wody wyglądają, jakby lizaki sprzedawali:-)
    Pałac Sprawiedliwości z tymi palmami raczej na hotel wygląda.
    Jedzonko tez by mi przypadło do gustu, nawet z dziwnym głównym daniem:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U sprzedawców wody zafascynowały mnie te abażury, które noszą na głowach. Budzą we mnie skojarzenia z choinką :)

      Usuń
  5. drzewa też mają wystrzyżone jak do abażurów. paskudne te palmy - takie grzeczne i monotonne - jakby skopiowane zbyt dosłownie. obrzydliwe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Baaardzo lubię palmy. A wystrzyżone drzewa są i u nas - obrzydliwa moda.

      Usuń
  6. No, nie wstrząsnęła mną ta część Casablanki wyłaniająca się z Twoich zdjęć. Jakoś tak smutno, nudno, bez życia pomimo pięknego nieba i słońca.
    Deserek i sałatka wyglądają smakowicie, oprócz tego czegoś z morza, też bym nie tknęła:-))
    Marytka
    P.S. Arabki w kozaczkach, czy mi się zdaje, toż tam ciepło chyba?


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obrzydliwie ciepło. Może zboczone jakieś?
      Mówiąc szczerze, mnie Casablanca też nie rzuciła na kolana. Zbyt nowoczesna, zbyt wielkomiejska, zbyt europejska i mało egzotyczna. Poza meczetem Hassana II nic mi się tam za specjalnie nie podobało.

      Usuń
  7. Kumpela robi właśnie trip po Azji i raczy mnie przecudnymi fotkami wszelakimi w tym z ich obecnego hotelu. Basen na dachu, full serwis, cud malina i śniadanie za całe 65 zł za dobę :D to tyle jeśli chodzi o drogie, eleganckie i ekskluzywne.
    Dla porównania kiedyś spałam w obskurnym hostelu w Warszawie - 12 osób w pokoju i płaciliśmy po stówie. Bez żarcia. No.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Atenach też mieliśmy basen na dachu i to było fajowskie. Ale co to jest ten trip, to ni ch... nie zgadnę.

      Usuń
    2. Hyhyhy dajesz mi tyle radości :D ogólnie chodzi o podróżowanie, dla mnie to skrót myślowy, że ktoś za jednym zamachem zwiedza różne miejsca będąc w określonym regionie. Ona np. zaczęła w Hongkongu, później Kambodża teraz Kuala Lumpur. Taki trip po Azji.

      Usuń
    3. Srip raczej! I nie skrót myślowy, tylko znowu słowo, którego nie ma.
      Ach, jak to miło, być tak uwielbianą.

      Usuń
    4. Uwielbiam brokuły, możesz być jak brokuł! I słowo istnieje.

      Usuń
    5. W języku polskim nie.
      Ciekawe, jak by tu zrobić sobie fryz na brokuła?
      Osobiście jednak wolę kalafiory. Brokuły są rozlazłe.

      Usuń
    6. Wystrzyż skronie, tak dość wysoko, a na resztę tego, co zostanie rzuć mocną trwałą, a potem tu i ówdzie zakręć gruby wałek. I masz brokuła :D

      Usuń
    7. A odnośnie bulwaru Corniche to był kiedyś taki Corniche, RR Corniche :)
      https://pl.wikipedia.org/wiki/Rolls-Royce_Corniche

      Usuń
    8. ...raczej tego takiego z Boney M. czy skądś tam.

      Usuń
    9. Nie namierzyłam takowego na bulwarze :)

      Usuń
    10. Sama żeś rozlazła. Nie umiesz przyrządzić i tyle. Najlepsze są gotowane na parze bez soli, bez niczego. Kalafior mogę zjeść, ale tylko surowy.
      Mówili na mnie człowiek palma. Ale człowiek brokuł to dopiero brzmi godnie :D

      Usuń
    11. Bez soli! O, tempora! O, mores!

      Usuń
    12. Ano. Ostatnio wdałam się w pewną dyskusję i co ciekawe wyszło, że całkowicie niechcący jem nad wyraz zdrowo.

      Usuń
    13. Ale jakże wstrętnie i niejadalnie! Żyć po to, żeby się katować, a na końcu umrzeć? Nigdy!

      Usuń
    14. Na Ozyrysa ależ ja się nie katuję! Jak żyje w życiu nie byłam na żadnej diecie. Jem tak, bo mi to najnormalniej w świecie smakuje! No i wielu rzeczy po prostu nie lubię...

      Usuń
    15. Jednakowoż dla mnie byłoby to katowaniem się.
      Fu!

      Usuń
    16. Nooo gdybym miała zjeść kanapkę z masłem i majonezem to bym się autentycznie popłakała. To jest dopiero katowanie.
      Ooo przypomniały mi się naleśniki jakie moja babcia robiła, można je było wykręcać z tłuszczu. Chyba mam traumę i po prostu nie lubię tłustego jedzenia.

      Usuń
    17. Nie lubię naleśników. Za to pieczywo bez masła jest nieprzełykalne. Puchnie w gębie, zatyka, pociąga do pawia.

      Usuń
    18. Ja robię w pytkę naleśniki.
      Hyhyhy podążając Twoim tokiem myślenia skoro nie jem masła muszę być alkoholikiem? :D

      Usuń
    19. No bo żeby przeżyć nierówną walkę z sucharami muszę je popijać piwem. Rano, wieczorem, codziennie.

      Usuń
    20. E tam. Do sucharów pasuje mleko. Hektolitry mleka! Tylko że pieczywo bez masła to nie suchary, tylko OBRZYDLIWE BUŁY (nawet jeśli to chleb). Beton samopuchnący w gębie. Błee.

      Usuń
  8. Ale piękne słońce ....
    reszta natomiast - taka sobie, aczkolwiek rodzina królewska wygląda bardzo malowniczo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Intryguje mnie ta blondynka w królewskim rodzie. Skąd takie coś u Arabów? A słońce jak to słońce - upierdliwe.

      Usuń
    2. Branka może jakaś?? ;)

      Usuń
    3. Ani chybi jakaś jej potomkini może? ;) Albo naśladowczyni.

      Usuń
    4. Prapraprapraprawnuczka :)

      Usuń
  9. Słońce jest cudnościowe!

    A to jedzonko fajne, prócz tego, które zjedli dziwnożercy. ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słońce jest upierdliwościowe :)

      Usuń
    2. Słońce...

      I dzięki za maila - CUDNY jak słońce! <3

      Usuń
    3. Czyli paskudnie upierdliwy, wywołujący ból głowy, duszności i alergię :)

      Usuń
    4. Lepszy niż wiersze Steda! :)

      Usuń
    5. No, od tego wszystko jest lepsze :))))))))

      Usuń
  10. No fakt, to ostatnie danie wygląda dość podejrzanie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te kółka to były ramiona ośmiornicy czy kałamarnicy, a pod spodem niezidentyfikowane coś. Serdecznie dziękuję, jedzcie sobie sami!

      Usuń
  11. Oprócz zabytków i egzotycznych strojów najbardziej przyciąga mnie tam ten wszechobecny błękit! Ostatnio mi go bardzo brakuje.
    A ta rodzina królewska to tak stoi i czeka, czy ma momenty prezentacji, na które trzeba się załapać. Są bilety?
    Takie panierowane frutti di mare to też nie moje smaki.
    Chociaż lubię ryby, to te inne żyjątka w sumie są bez smaku, gdyby nie przyprawy. A panierki nie lubię, też więc bym zrezygnowała.
    Uściski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rodzina stoi i czeka bez biletów... na wielkiej fotografii :) Też nie lubię panierki - tu możemy sobie przybić piątkę! I narobiłaś mi "chcicy" na te surówkę z marchewki.

      Usuń
  12. Casablanca jako miasto faktycznie rozczarowuje.Wielu osobom kojarzy się z filmem "Casablanca". Ciekawy jestem czy istnieje klub „Rick’s Café Americain” gdzie rozgrywa się akcja filmu z Ingrid Bergman i Humphreyem Bogartem czy to tylko scenografia w tym filmie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko scenografia. Żadna ze scen do tego filmu nie była kręcona w Casablance.

      Usuń
  13. Też mi egzotyka - gość na głowie ...?? A popatrz na ławki koło bloku, niejeden tak się relaksuje. Ostatnio takiego na plantach widziałam :) A ciepło zazwyczaj jest atutem.

    OdpowiedzUsuń
  14. deser i sałatka sprowokowały mnie do gastronomicznych wieczornych wyczynów .Mam nadzieje że są tak smaczne jak wyglądają.Przyglądam się fotom i tęsknię za moim latem

    OdpowiedzUsuń
  15. Wszędzie tam, gdzie ciepło, dla mnie jest przepięknie! :)

    OdpowiedzUsuń