piątek, 9 lutego 2018

456. I to by było na tyle

„No i w pizdu, wylądował. I cały misterny plan też w pizdu.” – że zacytuję klasyka.
Gdybym była zabobonna, wierzyła w przeznaczenie, krasnoludki szczające do mleka, istoty nadprzyrodzone, karmę (tylko moje koty w nią wierzą, zwłaszcza w Whiskas i Gourmet) i inne metafizyczne pierdoły, mogłabym pomyśleć, że ktoś mnie przeklął u progu życia albo jakiś wredny, złośliwy demiurg zrobił sobie mnie po to, żeby mieć pionek do zabawy w Małego Sadystę. Na przykład: Poziom 12 – pokazujemy wynędzniałem dziecku z trzeciego świata wystawę wypasionego sklepu z zabawkami, niech sobie popatrzy przez szybę. Punkt dla demiurga-sadysty. Albo: Poziom 19 – wyrywamy głodnemu żebrakowi z ręki kawałek chleba, który ktoś litościwie mu ofiarował. Kolejny punkt dla demiurga-sadysty. Poziom 22 – informujemy chorego, że dysponujemy lekiem ratującym życie i, oczywiście, nie dajemy mu go. Punkt dla demiurga. I tak dalej w ten deseń. Świetna zabawa, naprawdę. Zwłaszcza dla ofiary Małego Sadysty. Gorąco polecam.
Splot okoliczności (zależnych i niezależnych), wydarzeń, ludzkich decyzji kształtuje się jakoś tak, że cyklicznie zaliczam rozmaite poziomy z repertuaru Małego Sadysty (jako zabawka tegoż, rzecz jasna). Aktualnie poziom 68 – fajny cukierek? To masz, papierek jest twój.
Nawet niedużo kosztował, zaledwie głupie trzy doby płaczu i kolejny kamyczek do ogródka z napisem „Nie dla psa kiełbasa, nie dla Frau Be spokój i udane życie”.
No i to by było właściwie na tyle.

62 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. Nooo, to tlumaczy wszystko. Chodz, qrna, sie razem powiesimy, bo mnie tez jakos sie na zycie nie ma.

      Usuń
    2. Bardzo dobrze, nareszcie jakaś konstruktywna myśl! Powiesić się to najlepsze wyjście z sytuacji bez wyjścia.

      Usuń
    3. "Nie ma na ziemi sytuacji bez wyjścia".

      x. Twardowski

      Usuń
    4. Owszem. Najprostsze z nich to wyjście przez okno - z im wyższego piętra, tym lepiej.

      Usuń
    5. Mozna jeszcze wyjsc nagle na bardzo ruchliwa ulice, trzeba jednak wybrac tramwaj lub ciezarowke, bo nie ma gwarancji, ze osobowka da sobie z nami rade. Moze byc pociag, ale beda nas zbierac na odcinku kilometra.

      Usuń
    6. Będzie Cię to obchodziło, na jakim odcinku Cię zbierają?

      Usuń
    7. Wolalabym byc w calosci.
      Zajrzyj na WhatsAppa.

      Usuń
    8. https://pl.wikipedia.org/wiki/Geometryczny_%C5%9Brodek_Polski

      Usuń
    9. Na WhatsAppa zajrzałam, o czym ja donoszę, a Ty już wiesz :) Teraz idę "zajrzewać" pod link.

      Usuń
    10. Jako żywo, jest tak, jak mówiłaś. O czym donoszę uprzejmie :) I jeszcze donoszę, że dobrze mi zrobiła rozmowa z Tobą.

      Usuń
    11. Ja uwazalam na geografii, Ty nie. ;)
      Oraz jestem zawsze do uslug, telefonicznych i innych. :)

      Usuń
    12. O, to super. Mam okna do umycia!

      Usuń
    13. Okno na parterze? Mozna okna nie myc tylko otworzyc, zeby sie wywietrzylo... wtedy widoki sa bardziej przejrzyste. Inne okna mozna myszka przetrzec albo nie jesc frytek podczas uzywania.

      Usuń
    14. Lubie myc okna, wiec dla mnie to zaden problem. Jedynym problemem jest odleglosc stad na te Twoja Ukraine.

      Usuń
    15. Echo, II piętro. A myszy skąd mam wziąć?

      Usuń
    16. Pantero, czy mam Ci te okna do umycia przywieźć na miejsce?

      Usuń
    17. O to to! Przy okazji wypilybysmy razem kawe.

      Usuń
    18. To biorę okienka pod pachę i wbijam.

      Usuń
  2. Enigma to Twoje drugie imię 😉 Trzymaj się jakoś. Nie umiem pocieszać więc tylko przytulam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie martw się, pocieszenia i tak o kant dupy potłuc, więc mi się nie przydadzą.

      Usuń
  3. Frau Be... jakby co jestem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana jesteś, kochane jesteście wszystkie, ale nie pomożecie mi. Dzięki wielkie, Aniu.

      Usuń
  4. może pora wdrożyć "plan B", albo kolejne odsłony? - alfabet posiada cały wachlarz możliwości i kolejnych planów - do omegi włącznie

    OdpowiedzUsuń
  5. Qrva jasna - skąd ja to znam? :((

    Płaczę se od 19 I - i śpię.
    I to i tak za dużo funkcji życiowych
    z mojej strony...

    OdpowiedzUsuń
  6. A ile jest tych poziomów? Bo każda wytrzymałość ma swoje granice, w razie czego zwołamy sabat i jakieś tańce na odczynienie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem i raczej wolę nie wiedzieć... Naprawdę moja wytrzymałość zaczyna się kończyć.

      Usuń
  7. Dzień dobry... widzę, że nie w porę. Sadystycznie rzecz ujmując, przeważnie bywa, że będzie lepiej... statystycznie miało być, ale tak też pasuje. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sadystycznie pasuje lepiej, CzarCie. Dzień dobry. Jak cholera!

      Usuń
    2. Że tak ujmę, jutro będzie lepiej lub gorzej. Ja wiem, że to żadne pocieszenie ale miło (chyba) gdy ktoś choć próbuje pocieszyć.

      Usuń
    3. Bardzo miło :)
      Już dzisiaj jest gorzej, a jeśli jutro będzie jeszcze gorzej, to zatrzymać świat, ja wysiadam.

      Usuń
    4. W poniedziałek zawsze jest gorzej, od wtorku tendencja wzrostowa w polepszaniu się sytuacji. Tak jest zawsze :)

      Usuń
    5. I tak będzie tym razem :)

      Usuń
    6. U mnie we wtorki też kicha.

      Usuń
    7. I tak będzie tym razem :)

      Usuń
  8. Że zacytuję sam siebie. A CIWWDIKS. Niech się walą.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale nawet nie ma komu kopa zasadzić...

      Usuń
    2. Jak cóś, mogę się poświęcić...

      Usuń
    3. Tylko że to nic nie da - szkoda marnować takiego poświęcenia!

      Usuń
    4. Ale gdyby, to miej na uwadze. Nigdy nie wiadomo, co i kiedy pomoże :)

      Usuń
    5. Jednak wzięcie zamachu nogą mnie przerasta. A już zwłaszcza, gdy chodzi o zamach na bogu ducha winne osoby.

      Usuń
  9. Mimo Twojej niewiary życzę spokoju, bo sadystów(ani małych ani dużych)nie znoszę. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, ów Mały (ani Wielki) Sadysta nie istnieje, taki a nie inny splot wydarzeń...

      Usuń
  10. Ehhhh .... szkoda gadać.
    Ja też mam często takie wrażenie, a nawet, jak coś mi sie uda, to takie jest - sorry za dosłowność, ale tak to nazywam, "wyrzygane". Czyli np.wygrywam na loterii rower, ale ten rower jest beznadziejny i daję go młodszemu pokoleniu, żeby go zdarło. Albo na kolejnej loterii dostaję prostownicę do włosów ... a ja włosy prostuję raz do roku, to raz, a dwa mam już jedną w domu ...
    Wiem, żadne to pocieszenie dla Ciebie ... ale ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pocieszenie może i żadne, ale zrozumienie też jest ważne.

      Usuń
  11. Przy takiej "enigmie" trudno o jakieś rozsądne słowa pocieszenie. Dlatego pytam: to komu przywalić, żeby Cię pomścić? Mogę pożyczyć od teściowej całkiem niezłe widły, które niejeden gnój już przewalały z kurnika ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma komu - los jest bezosobowy...

      Usuń
    2. I mi to mówisz? :/ Ja to już przywykłam, że los daje mi zbyt często po mordzie. Pewnie dlatego od dawna nie jestem już "piękna", bo mam zbyt obitą gębę

      Usuń
    3. Mnie to już nawet zęby powybijał :)

      Usuń
    4. A,tam. Zęby można sobie sztuczne wstawić na NFZ - na kilka lat wystarczą . NA operację plastyczną już nie każdego stać ;)

      Usuń
    5. Co prawda, to prawda :)

      Usuń
  12. Zdecydowanie nie umiem pocieszać, zawsze palnę zamiast tego coś głupiego. Albo zaczynam opowieści, że z każdej sytuacji jest jakieś wyjście, ale widzę, że tymi kwiatkami to Cię już uraczyli.
    No więc na bieżąco: ostatnio też mnie życie w pewnym zakresie nie uszczęśliwia. Co ja gadam, że ostatnio. W tym zakresie jeszcze w ogóle nigdy mnie nie uszczęśliwiło. Co robię?
    Walczę jak lwica. Długo, bo silna jestem.
    W pewnym momencie zauważam, że jestem sama na placu boju.
    Odpuszczam. Nikt nie woła...
    Opłakuję więc długo i zamaszyście.
    A potem odsuwam od siebie i zajmuję się tymi obszarami, które jednak mi wychodzą. Widać nie jest mi dane to, czego od dawna najbardziej pragnęłam. Widać muszę sobie wszystkie potrzeby w życiu zaspokajać samodzielnie, bo tylko wtedy są w ogóle czasem zaspokajane.
    I dochodząc do tego ostatniego wniosku stwierdzam, że jednak dobrze, że w życiu coś potrafię robić. Bo jakbym nie umiała, to dawno bym tego wyjścia z okna użyła.
    Uściski!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci, Iw, że napisałaś bardzo mądrze. I chwała Ci, że oszczędziłaś mi tanich pocieszeń. Z wszystkich słów najbardziej nie lubię pustych.
      Staram się jakoś trzymać albo wręcz psychicznie znieczulać. To trudne, ale nie mam innego wyjścia.

      Usuń
    2. Wiesz, każda metoda jest dobra, kiedy pomaga i kiedy stosujemy ją świadomie, a najlepiej kiedy ustalimy sobie długofalowy cel, to wtedy jesteśmy w stanie znieść nawet najgorsze, bo wiemy, że jest światełko w tunelu. Ostatnio o takie światełko zawalczyłam i wiesz - widzę jak rośnie. Trzymam Cię mocno!

      Usuń
    3. Moje zgasło, więc pozostaje tylko rezygnacja i znieczulanie.

      Usuń