niedziela, 11 lutego 2018

457. Bocianie budownictwo mieszkaniowe i święte węgorze

Wyruszywszy w stronę stolicy Maroka – Rabatu (Ar-Ribat), dotarliśmy na początek do jego południowej części. Miasto założone zostało w 1150 roku, wraz z przybyciem dynastii Almohadów. Jego nazwę tłumaczy się jako „ufortyfikowany klasztor” (ribat), bowiem w miejscu, gdzie dziś znajdują się południowe przedmieścia stolicy, tuż nad doliną rzeki Bu Rakrak znajdowała się taka budowla, przebudowana następnie na warowną kazbę (fortecę).


Najstarsze znaleziska archeologiczne w tym miejscu sięgają VIII w. p.n.e., świadczą o obecności Fenicjan, Kartagińczyków i Rzymian, którzy wznieśli tu swoją fortecę. Na jej miejscu powstała później cytadela Szalla, której ruiny (częściowo starożytne, a częściowo średniowieczne) stanowią rozległy, ciekawy do zwiedzania kompleks.
Na teren cytadeli prowadzi piękna brama, stanowiąca jeden z najważniejszych zabytków architektury militarnej. Wejście, a także mieszczące się po jego obu stronach wieże, pokryte zostały skomplikowanymi reliefami.




W bramie powitali nas Marokańczycy, grający na tradycyjnych instrumentach i wykonujący rodzaj fascynującego tańca-nie tańca, polegającego na kręceniu pomponem wieńczącym nakrycie głowy.


Na terenie cytadeli spodobały mi się napotkane zaraz za murami drzewa różańcowe (Melia pospolita). Ich nasiona mają wgłębienia, dzięki którym łatwo jest z nich robić paciorki używane do produkcji różańców.




Szalla jest oazą zieleni i ptasim rajem. Obok wszechobecnych palm kwitną tu bujnym kwieciem nieznane mi drzewa o fioletowych kwiatach...



...rosną bambusy...


...olbrzymie datury...



...całe łany opuncji...


...owocują drzewa cytrusowe.


Zdarzają się i takie cuda natury.


Szalla to ruiny dawnej rzymskiej osady Sala Colonia...







...oraz muzułmańskiej cytadeli, w której obrębie znajdowały się m.in. meczet Abu Jusufa i szkoła koraniczna. Dziś można tam zobaczyć zachowany minaret – z nieodłącznym bocianim gniazdem na szczycie...





...królewską nekropolię z czasów sułtana Abu al-Hassana...




ruiny szkoły i cytadeli...














...kubby (grobowce) marabutów (miejscowych świętych).





Szczególnym miejscem jest niewielki basen, w którym żyją węgorze uważane za święte. Pielgrzymują do tego miejsca kobiety, które modlą się o potomstwo, karmiąc węgorze ich lubionym przysmakiem – żółtkami jajek.



W Szalla żyją całe kolonie bocianów...











...i czapli złotawej.







Po raz pierwszy w życiu widziałam wielopiętrowe bocianie budownictwo mieszkaniowe.





64 komentarze:

  1. Bardzo podobaja mi sie roslinki i ptaszki, szczegolnie nasze bociany. Cala reszta psu o kant dupy rozbic.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też się podobają! Te czapelki mnie zachwyciły. że jestem istotą pazerną na zabytki, to i ta reszta mi się podobała.

      Usuń
    2. E tam, troche ruin kozojebcow, nic wiecej.

      Usuń
    3. ...i Rzymian.
      Do mnie zawsze mówią wieki...

      Usuń
  2. Cudne, niesamowita fotorelacja.
    Bociany, roślinność, te mieszkanka pięterkowe,
    wszystko niesamowite, ale te żółtka dla węgorzy zaskoczyły mnie najbardziej.
    Coś dziwnie, egzotycznie fajnego. :)

    Lubię Cię czytać, wiesz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie wiedziałabym, że węgorze lubią jajka na twardo :)
      Lub, póki możesz, bo kiedy wyskoczę z jakimś barachłem, to Ci się odwidzi.

      Usuń
    2. Nie wyskoczysz, t nie byłabyś Ty. :)

      A jeszcze luźno mi się skojarzył straszny film:
      "Paciorki jednego różańca".

      Jeden wpis i tyle skojarzeń. I to jest piękne!
      Zmykam w objęcia Morfeusza, bo jutro do roboty i na wariatkowo (w dosłownym sensie, mam tam zajęcia), więc trzeba zregenerować duszę, bo ciała się nie da.

      Usuń
    3. Czasem w wariatkowie bywa normalniej niż na zewnątrz...

      Usuń
  3. Tu bociany żyją spokojnie. Przynajmniej tak to wygląda. Od wschodniej strony Europy lecą przez Syrii i Liban. Tam są dziesiątkowane przez lokalsów. Dawniej zapewne z łuków a obecnie z kałachów. Zabijają je dla zabawy.
    A co do węgorzy. Jakem wędkarz, nigdy nie łowiłem ani nie nęciłem ich żółtkami jaj. Co kraj to obyczaj.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świętych węgorzy się ani nie łowi, ani nie nęci, tylko dokarmia :)

      Usuń
  4. Bociany i czaple to bardzo swojski widok, ale piętrusów nigdy nie widziałam,nawet nie wiedziałam, że tak można...
    To zdumiewające, że nawet cytadela była bogato zdobiona. Czego to nie zrobią kobiety, by doczekać sie potomstwa...
    Obcowania z tymi pięknymi roślinami w takiej obfitości zazdroszczę:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czapla złotawa w Polsce występuje tylko w śladowych ilościach i jest pod ścisłą ochroną. Nigdy jej u nas nie widziałam. Natomiast piętrowe bocianie budowle prawie zwaliły mnie z nóg :)

      Usuń
    2. A jaka zgodność wśród sąsiadów i pewnie raźniej!

      Usuń
    3. Zawsze to jest z kim poplotkować, poprosić o dopilnowanie jajek... :)

      Usuń
  5. Pewnie bociusiom metraż limitują i dlatego w górę się budują :)) ale fajne !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wściekle mi się te bocianie wieżowce podobają!

      Usuń
  6. glicynia chińska albo jacaranda - na zdjęciu słabo widać i drzewko i kwiaty, ale fioletowo ukwiecone drzewka, to te właśnie - zerknij, może rozpoznasz, które z nich masz na zdjęciach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ani to, ani to, niestety... Szukamy dalej.

      Usuń
    2. paulownia cesarska, puszysta - to również drzewa z fioletowym kwieciem. ciekawe, które rozpoznasz ze zdjęć lub pamięci

      Usuń
    3. Wciąż jeszcze nie to.

      Usuń
    4. pomysły się skończyły na razie.
      ale chętnie się dowiem, co to za drzewka

      Usuń
    5. A może to jednak ta jacaranda? Już cała głupia jestem.

      Usuń
    6. ona ma wiele odmian, ale to na ogół Ameryka Południowa, chyba, żeby przeszczep. obejrzyj obrazki.
      mi bardziej pasuje ta glicynia chińska zwana też wisterią

      Usuń
    7. A mnie nie pasuje, bo zwisa i małe drzewka ma, a tamte drzewa były potężne.

      Usuń
  7. Fajne te bocianie drabiny mieszkalne. Czego jak czego, ale wind im na pewno nie trzeba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe, jak z pionem kanalizacyjnym...

      Usuń
    2. Z moich obserwacji wynika, że bociany "robią swoje" z wyrzutem na zewnątrz gniazda. Więc pion raczej nie jest zachowany.

      Gdzieś widziałam piętrowe gniazda w Polsce (na zdjęciach w internetach oczywiście). Może to Pentowo było...? Wiem, że Lwowiec posiada bociani kościół.
      A zabytki wszelakie lubię!

      Usuń
    3. To jest cudne. Nie słyszałam nigdy dotąd o tych bocianich wieżowcach. Ale za to byłam pewna, że specjalistką od bocianów jesteś własnie Ty!

      Usuń
    4. One są na tyle mądre, że nie srają we własne gniazdo jak niektórzy ludzie.

      Usuń
    5. We własne nie, ale może w cudze?

      Usuń
    6. Specjalistką to ja jestem, ale nie od bocianów. Tyle tylko, że bocianie gniazdo mam ok 100 m od domu i srają na mój dach, który to obrały za punkt obserwacyjny.
      http://takietampstrykanie.blogspot.com/2013/08/juz-odleciay-moje-bociany.html

      http://takietampstrykanie.blogspot.com/2015/07/bezdzietne-bociany.html

      http://takietampstrykanie.blogspot.com/2016/08/lubie-podgladac.html

      http://dziewczynazewsi.blogspot.com/2017/03/bedziesz-staa-przez-cay-rok.html.

      No właśnie z tym sraniem w cudze(raczej na cudze) jest problem, gdy siedzą na moim dachu. Obfite deszcze zmywają po jakimś czasie.

      I pytanie zasadnicze:czy bociany są symbolem polskości? Czy możemy mówić, że bociany to polskie ptaki? Hmmmm...ja nie specjalist naprawdę!

      Usuń
    7. Właśnie dlatego, że tyle u Ciebie bocianów, uznałam Cię za speca :)
      Nie wiem, w Tunezji też widziałam stada boćków. I które czyje? Powinny mieć znaki na skrzydłach, jak samoloty.

      Usuń
    8. Możesz uznać mnie za podglądacza lub ciekawską.
      Może lepiej już będzie bez znaków. Może zapobiegnie to strzelaniu do bocianów zwłaszcza wyróżniającym się jakimś znakiem ;)

      Usuń
    9. Moim zdaniem, masz uprawnienia do bocianów :)

      Usuń
  8. Tak, najpiękniejsze są bociany i ich domy :)
    Te nie muszą emigrować na zimę, tylko cały rok mają piękną pogodę i spokój.
    No i to niebo zachwyca mnie nieodmiennie ... a budowle, jak budowle ;) mówią wieki :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja to tak jak Pantera. Prócz ptaszków nic ciekawego. Nawet te wieki do mnie nie mówią.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, no, no! Tobie teraz inne ptaszki ćwierkają :)))))))

      Usuń
  10. Mnie zastanowiło coś innego. Jak silne muszą być te pnie drzew, bo to są chyba drzewa, na których posadzone są bocianie gniazda. Z tego co mi wiadomo, takie gniazdo waży ok. pół tony, czasem więcej, a na tych uschniętych drzewach naliczyłam ich nawet sześć. To jest dopiero zagadka.
    Roślinnością i słońcem na zdjęciach ucieszyłam oczy, tym bardziej, że teraz zima i wokół tylko czerń i brudna biel zleżałych resztek śniegu.
    Marytka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gniazda niemałe, ale i drzewa nie ułomki - afrykański drzewostan jest silny.

      Usuń
  11. Piękna relacja:) aż chciałoby się tam być:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez chciałabym tam kiedyś jeszcze powrócić...

      Usuń
  12. Mam wrażenie, że Maroko szczególnie zapadło Ci w pamięć :)

    Mnie węgorze kojarzyły się zawsze z zupełnie czymś innym, a mianowicie z...topielcami. A tu proszę...jajeczka, dzieci, itp ;)
    W każdym razie jestem córką rybaka (czytaj: wędkarza) i TEGO mięsa nie jadłam i pewnie nie będę (właśnie z powodu uprzedzeń) ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odnosisz takie wrażenie dlatego, że jesteś na moim blogu stosunkowo od niedawna, a trafiłaś akurat na cykl o Maroku. Wcześniej były inne. Chociaż, oczywiście - fakt, że wspominam ten kraj bardzo miło.
      Mięso to jest w ogóle BARDZO ZŁY pomysł, bez względu na to, jakie.

      Usuń
  13. Eeeeeeee, rybie można. Nawet bez umiaru ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czym różni się ryba od konika polnego albo od krowy?

      Usuń
    2. Wsadź konika polnego lub krowę pod wodę na dłużej niż kilka minut. I wyjmij rybę z wody na ten sam czas. Zobaczysz różnicę.
      Pa

      Usuń
    3. Jednak dla jedzenia ich nie ma to znaczenia...

      Usuń
    4. Konik polny ma chitynę (w korpusie i odwłoku). A ta spożyta może poprawić perystaltyki jelit. To ważny aspekt zdrowotny. Pewnie dlatego na Dalekim Wschodzie jedzą takie przysmaki.
      Pozdrawiam

      Usuń
    5. Ciekawe, jakie wartości odżywcze ma człowieczyna, znaczy mięso ludzkie.

      Usuń
    6. Podobne do małpiego. Trzeba popytać w Ameryce Południowej. Tam małpy jedli i jedzą (chyba wciąż) Indianie.

      Usuń
    7. Małpa to małpa. Interesuje mnie mięso ludzkie. Względnie armatnie :)
      A podróż do Ameryki Południowej owszem, marzy mi się. Chciałabym zobaczyć Chile, Peru...

      Usuń
  14. Najlepsze są te gniazda bocianie na wieżach i te piętrowe, drzewa wielorodzinne. Czapli złotej wcześniej nie widziałam.
    Nazwiedzałaś się Frau Be i fajnie, bo dzięki temu ja mogę usiąść i pooglądać Twoje zdjęcia. :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielopiętrowe bocianie gniazda są wypasione!

      Usuń
  15. Może kobiety nie tylko do tych węgorzy przychodzą, ale przede wszystkim dla tych bocianów. "Wieżowce" bocianie, to fantastyczny widok, chociaż inne zdjęcia także bardzo ciekawe. Dzięki za wycieczkę, którą mogłam odbyć bez ruszania się z domu. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ach, więc to tak ?! To tam się ukrywają te wszystkie bociany, gdy nie ma ich u nas ??? Jestem w niemałym szoku... ja nigdy dotąd nie widziałam piętrowych gniazd bocianich ani tez drzew różańcowych. Cała wyprawa bardzo interesująca :)) Przepadłam w tej egzotyce. Dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bociany widziałam również w Tunezji i to na Saharze. Stanowczo lubią ten okropny klimat...

      Usuń
  17. Ależ to wszystko ciekawe! Wiele pokazanych przez Ciebie rzeczy widzę pierwszy raz!!! Uwielbiam czytać Twoje reportaże! Dziękuję Ci za to! Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sama widziałam to wszystko pierwszy raz. chciałabym, żeby nie ostatni.

      Usuń
  18. W maju też będę w Maroku (Maroko?) :) Takiego talentu do opisywania nie mam, ale do patrzenia ... tak :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fez, CzarTuniu. Fez polecam rękami i nogami!

      Usuń