sobota, 17 lutego 2018

458. Zabytkowa miłość

Na przekór sztucznie wprowadzonej tradycji, której nie akceptuję, po tym, jak przebrzmiał walentynkowy jarmark z jego krzykliwą tandetą, chcę dziś napisać o miłości, która nie manifestowała się komercyjną szmirą, ale prawdziwie i głęboko zakorzeniła się w sercach pary, której przyszło przeżyć wielką próbę. To moi prababcia i pradziadek.
Po wybuchu I wojny światowej pradziadek, do tej pory nauczyciel i kierownik szkoły, walcząc jako podoficer w Kompanii Obrony Krajowej, w 1915 roku dostał się do niewoli rosyjskiej, gdzie spędził trzy lata w obozie jenieckim w Donieckim Zagłębiu Węglowym. Stamtąd wysyłał do prababci zwykłe kartki pocztowe, których treść zadziwia i wzrusza. Kto dzisiaj potrafi w ten sposób wyznawać miłość i tęsknotę? Pozwolę sobie zacytować kilka spośród wielu, zachowując oryginalną pisownię z początku XX wieku.

Helciu moja Najdroższa!
Twoją kartkę z 26/9 dzisiaj dopiero otrzymałem, niewiem dlaczego tak długo szła. Piszesz, żebym coś więcej o sobie napisał i jabym to z chęcią uczynił, ale się nieda. Musimy być cierpliwi. Helciu moja najdroższa, bardzo mi ciężko było, gdym od Ciebie niemiał żadnej wiadomości, obecnie zaś otrzymuję co parę dni karteczki od Ciebie i jest mi weselej i lżej, ale za to straszna tęsknota mię ogarnia za Tobą, moja Najdroższa, że waryacya się mię czepia, tembardziej, że czas jest niewiadomy, gdy Cię będę znowu mógł zobaczyć. Ach, Helciu, jacy my nieszczęśliwi. Jedyna nasza nadzieja w Bogu i Matce Najświętszej i jej ufajmy.
Całuję Cię serdecznie, moje Ty wszystko na świecie
Twój Manek

***

Najukochańsza moja Heluniu!
Fotografię Twoją otrzymałem dzisiaj, t.j. 12 maja. Nie wyobrażasz sobie, jakie uczucia mną owładnęły na wieść, że otrzymałem Twoją fotografię i jak wielką radość sprawiłaś mi tem. O! Helciu! Helciu moja, ja jestem cały dzisiaj chory z rozstrojenia. Bo czyż mogłem po tak długiem czekaniu spodziewać się tak cennej posyłki! O! Moja Ty dziecino Droga, jakaś Ty dobra! Jak ja strasznie cierpię z powodu rozłączenia naszego. Około 15 maja wyślę Ci moją fotografię, po otrzymaniu której napisz, że otrzymałaś.
Całuję Cię serdecznie
Maryan

***

Moja Heluniu Najukochańsza!
Kochana, strasznie mi tęskno za Tobą – tak mię ta tęsknota żre i trawi, że jednej minutki niemam wolnej i pozostaję ciągle w bezbrzeżnej rozpaczy z tem przekonaniem, że nic nie pomoże i tylko czekać należy. Ach, dziecię moje, dziecię! Kiedy ja już Ciebie zobaczę, kiedy popatrzę w Twoje tak mi drogie oczęta? Ach, Boże mój, Boże.
Pa, dziecinko moja. Całuję Cię serdecznie
zawsze Twój Manek

***

Kochanie Ty moje!
Jak ja cierpię nad tem, że ja Tobie, biedaku mój złoty, nic pomóc niemogę. Najdroższa Ty moja dzieweczko, słonko Ty moje jasne Kochane, jak ja chciałbym być przy Tobie, otoczyć Cię mą opieką, przytulić Twoją znajomą główkę do mojej piersi. O, Boże, Boże! Kiedy Ty pozwolisz nam się znowu zobaczyć?
Ty sobie pomyślić możesz, co ja cierpię z powodu rozłączenia naszego! Ja schnę jak tak roślina bez wody i słońca, tak ja bez Ciebie Najdroższe moje dziecię.
Całuję Twoje usta, do prędkiego widzenia.
Twój zawsze wierny Ci Maryan

***

Najdroższa moja dzieweczko!
A więc siedź na miejscu i czekaj cierpliwie, a doczekasz się, a o jechaniu do mnie myśl. Fotografię od Ciebie otrzymałem i posyłam Ci również moją. Napisz mi, moja Heluniu, gdy ją otrzymasz. Bądź dobrej myśli, Kochaneńka moja Niuniuś, Manuś Twój kocha Cię jednakowo gorąco i bardzo, i ciągle myśli o Tobie, i marzy o powrocie do domu, i co to będzie, gdy powróci. Och, Boże! Toż to będzie uciechy i radości! Już wtedy Niuniuś nie będzie sama, jak Ci wynagrodzę stokrotnie Twoje tak długie osamotnienie i będziemy znowu szczęśliwi. Tak, prawda! Niuniusieńko moja Drożeńka, kochana. Całuję Cię w same Kochane usteczka, jedno ocio, drugie ocio – buziaczki w główcię i wszędzie, gdzie chcesz.
Twój zawsze ten sam
Manek

***

Szczęście moje jedyne, słonko moje jasne!
O! Jak chciałbym bardzo być koło Ciebie i znowu z Tobą razem żyć szczęśliwie, jak żyliśmy dawniej. Czasami mam wrażenie, że to wcale nienastąpi. Wszystko przeszło, wydaje mi się, jako sen złoty dawno miniony. Ach! Boże! Boże! Jak długo trzeba będzie jeszcze męczyć się? Ja, chwała Bogu, zdrów jestem zupełnie. Jak Ty przeżywasz, Najdroższa Gołąbko moja? Ja żyję dość znośnie, nic nierobię. Całuję Cię serdecznie i ciągle myślę o Tobie, Niuniu.
Twój do grobu
Manek

***

Heluniu moja miła!
Dziecko moje drogie, tak mi czegoś ciężko, smutno, tęskno dzisiaj. Przeszedłem już myślą całe moje życie, nasze zamężcie, wspólne pożycie, najmniejszy szczegół przeszedł przez alembik moich myśli. Ach, Boże, jak to ciężko trawić myślami całe swoje życie i nie widzieć końca takim mękom. Pa, dziecko moje, a trzymaj się zdrowa, bo tylko Ty mię trzymasz przy życiu.
Twój Maryan

***

Kochanieńka moja Heluńciu!
Dziękuję Ci, życie Ty moje, za życzenia i oby Ci Bóg wynagrodził za Twoją dobroć i dobre pojmowanie stanowiska żony, spełniając Twe życzenia wyrażone, abyśmy w tym roku już byli razem nierozłącznie, co daj to Bóg i Ty, Matko Jego.
Helciu moja! Dziecię Ty moje! To jest krzyk duszy mojej, czy Ty słyszysz mnię?
Twój Manek


Helena                  i                     Maryan

100 komentarzy:

  1. Moj ty swiecie! Kiedys to sie ludzie kochali, a nawet umieli sobie tak ladnie te milosc wyznawac. A teraz? Gotowce walentynkowe albo inne esemesy z bledami ortograficznymi. Jeszcze ja w mlodosci dostawalam piekne listy milosne od roznych starajacych sie adoratorow, wszystkie zapodzialy sie w zawieruchach dziejowych i przeprowadzkowych. Szkoda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No własnie. Badziewie do potęgi dziewiętnastej. A mój brat w czasie studiów usłyszał na uczelni, jak chłopak mówił do dziewczyny: "Zajebałem się w tobie na chuja". Jakbyś nie zgadła, to było wyznanie miłosne.

      Usuń
    2. Niestety zgadlam. Za moich czasow z kims podobnym nikt nie chcialby miec do czynienia.

      Usuń
    3. Za moich też, z "moimi współczesnymi" włącznie. Ludzie to ludzie, a patologia to patologia.

      Usuń
  2. miło jest posiadać takie pamiątki rodzinne.
    znaczy bardzo ważne były, skoro przetrwały setkę lat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystkie rodzinne pamiątki są ważne, a im starsze, tym większa maja wartość. Nie materialną, ale tę ważniejszą - sentymentalną.

      Usuń
  3. Cudowne,wzruszające,aż mi się łezka zakręciła.......

    Ela z Gdańska

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doczekali się happy endu :) A potem urodziły się babcia i jej siostra.

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Że też nikt, psia krew, nie pisze do mnie o alembikach myśli!

      Usuń
    2. Chcesz myśli destylować?

      Usuń
    3. Oczywiście! Potem mogłabym się nimi urżnąć w trupa i to całkiem za darmo. Wiesz, jaka oszczędność? :))

      Usuń
    4. To zapraszam na libację. Ciekawe swoja drogą, ile procent mają myśli destylowane...

      Usuń
    5. Naprawdę?! To chlamy!!!

      Usuń
    6. Przy 100 się nie urżniecie; co najwyżej ZArżniecie samym "spożyciem"

      Usuń
    7. No co Ty? Dzieweczka na pewno będzie zaopatrzona w stosowne medykamenty, bo to specjalistka, a ja... cóż, mam ukraińskie korzenie, nawet 120% mi nie zaszkodzi :)))

      Usuń
    8. Nie ma sprawy, zaopatrzę się, a klina na pewno :D

      Usuń
    9. W takim razie do dzieła - rozstawiamy alembiki :)

      Usuń
  5. Piękni ludzie, piękne słowa, piękna miłość!...
    Marytka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dzisiaj wszystko takie byle jakie... ech...

      Usuń
    2. I uczucia często też takie byle jakie jak słowa... No, a to "wyznanie" usłyszane na uczelni przez Twojego brata wprawiło mnie w osłupienie.
      Nadal mie mogę tego przetrawić, student do studentki? Ludzie pretendujący do tytułu magistra?
      Jestem w szoku...
      Marytka

      Usuń
    3. Tak, magistra i inżyniera w dodatku, bo to Politechnika była. Takie czasy, taki klimat... A dziadkowie i pradziadkowie w grobach się pewnie przewracają.

      Usuń
  6. Piękne,wzruszające słowa.Widać,że ludzie rozumni,bardzo sobie bliscy.I jakoś,o dziwo,nie pada co chwila tak dziś popularne i pożądane przez niektórych,a tak naprawdę tandetne i nic nie znaczące "ajlawju":)))
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziś panuje Królowa Tandeta. Gigantyczne różowe jednorożce, pluszowe serca, beznadziejne kubki pokryte serduszkami i ajlawiami.

      Usuń
    2. Wara od jednorożców! To piękne mityczne stworzenia.
      Niestety zniknęły z tego smutnego świata przez Chińczyków, którzy uważali, że ich zmielony róg dobrze wpływa na potencje.

      Usuń
    3. Jasne, jasne. Krasnoludki też wyginęły, ale to już przeze mnie. Nie znoszę kurdupli.

      Usuń
    4. Wiem, że to niestosowne, ale boję się karłów. To przez te ich małe dłonie...

      Usuń
    5. Ja się nie boję, nawet sąsiada miałam takiego. Ale krasnoludki doprowadzają mnie do szału, w dzieciństwie marzyłam o tym, żeby je wymyślnie torturować :)

      Usuń
    6. No coś Ty:-) one tzn. krasnoludki nie wyginęły, a zagnieździły się w moim domu! Teraz wiem skąd do mnie przyszły:-)) Ciągle coś psocą i majstrują, a to, coś stłuką, rozleją, błota naniosą, rozerwą, zgubią, połamią, unieruchomią na amen ... Wszystko przez te krasnoludki, uśśś:-)
      Marytka

      Usuń
    7. A nie mówiłam? Krasnoludki to zło!

      Usuń
    8. Bo za czasów Twojego dzieciństwa z niewiadomych przyczyn krasnoludki były strasznie pedalskie (ale nie w pejoratywny sposób, nie jestem homofobem, ale przymiotnik pedalskie uważam za bardzo przydatny i wymowny, np. pedalskie piwo). Dla mnie krasnoludki już dawno przestały być krasnoludkami i urosły do rangi krasnoludów a postaci takie jak Zoltan, czy Gimli to nielada kozaki.

      Usuń
    9. Kozaki to ja w przedpokoju trzymam, a bywa, że i na wycieraczce. Krasnoludki czy jednorożce, jeden czort - akurat na miarę Joli Rutowicz albo innych sióstr Godlewskich.

      Usuń
    10. Ależ haniebne porównanie. Się nie godzi. Ikony literackiego świata fantasy do sama nie wiem czego. Gołą dupą w pysk normalnie.

      Usuń
    11. A co ja na to poradzę, że pasują jak ulał?

      Usuń
    12. Ni fallusa nie pasują.

      Usuń
    13. Jak nie, jak tak? No sama spójrz:

      https://www.google.pl/search?q=jola+rutowicz+z+jednoro%C5%BCcem&rlz=1C1AVNC_enPL623PL643&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ved=0ahUKEwjV2r6vpa_ZAhXKaFAKHQIXA5UQsAQIJw&biw=1280&bih=893#imgrc=WL1WgwflT-ZHPM:

      Usuń
    14. I cóżeś uczyniła kobieto! Nie byłam na to gotowa, teraz już nigdy nie wyrzucę tych obrazów z głowy!
      Co nie zmienia faktu, że to ignorancja i bardzo niesprawiedliwe generalizowanie. Nie można wrzucać do jednego wora kiczowatej popkultury kreowanej przez współczesnych tfu tfu celebrytów i cudownego, enigmatycznego baśniowego świata.

      Usuń
    15. Jednakowoż przypominam Ci, że rozmawiamy o kiczu i syfie walentynkowym, tudzież o dwudziestoparolatku z ogromnym, różowym jednorożcem, którego taszczył autobusem, zapewne dla swojej plastikowej wybranki.
      Myślę, że obrazy, którymi zgwałciłam Twoją jaźń, powinny zorientować Cię w rzeczywistości :)

      Usuń
    16. Rzeczywistość jest do rzyci. Wolę swój świat.

      Usuń
    17. Co prawda, to prawda - JEST do rzyci. Niestety, nawet posiadanie swojego świata (też go mam) nie uwalnia nas od niej.

      Usuń
    18. Ano, Ci co próbowali zrobić sobie swój świat w realnym, dziwnym trafem skończyli na krzesłach elektrycznych. To takie nieposzanowanie praw jednostki ;)

      Usuń
    19. Jeśli już o to chodzi, to prawa jednostki ograniczają się do pierdół.

      Usuń
    20. Mocno dyskusyjna kwestia, gdyż żyjemy w czasach totalnych skrajności. Hmmm w głowie akurat miałam przykład Breivika, który z rozmachem zabił ponad 70 dzieciaków, a następnie pozwał wymiar sprawiedliwości o brak kablówki, czy inne gówno.

      Usuń
    21. To też się zgadza, ale nie od dzisiaj wiadomo, że na tym padole najlepiej mają się kurwa, złodziej, bandyta.

      Usuń
  7. Taka korespondencja to skarb prawdziwy, istna poezja normalnie, kto dzisiaj tak potrafi kochać i pisać?
    Na zdjęciach też cudnie wyglądają!
    Fajnie, że o tym napisałaś, aż się wzruszyłam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Twój post sprawił mi szczególną radość. Tak się bowiem składa, że moja ukochana Babcia miała na imię Helena, a jej mąż Marian. Nie wiem, co prawda, czy dziadek z fabryki Cegielskiego pisywał w czasie II Wojny Światowej cokolwiek, ale jeżeli nawet, to na pewno nie były to tak wzruszające teksty. O babce Helenie napisałam wspomnienie, ale Marian nie doczekał się jeszcze. Może Twój post skłoni mnie do napisania o nim. Co się tyczy Twojej książki, to być może Wydawnictwo Dwie Siostry byłyby zainteresowane jej wydaniem, bo to ponoć bardzo prężne jest. Dziękując za wzruszający tekst(aż dziw, że korespondencja się zachowała i to w stanie możliwym do odczytania), pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zachowały się listy prababci - może zaginęły w tym obozie?

      Usuń
  9. Listy przepiękne. Czy pisał je tylko pradziadek? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prababcia też, ale z jakichś powodów się nie zachowały. Nie wiem, dlaczego.

      Usuń
  10. Ja do dziś trzymam korespondencję miłosną :) cel mam ukryty w tym szaleństwie- stwierdziłam, że jak mój mąż doprowadzi mnie do takiego szału, że będę go chciała zabić to najpierw poczytam stare listy - może życie będzie mu darowane

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Natomiast ja dokonałam uroczystego spalenia listów od Eksa. Nie były przesadnie miłosne, muszę dodać. Prawdę powiedziawszy - w ogóle nie.

      Usuń
    2. Ale mój nie jest Eksiem :) i niechybnie przed tym go nie raz uratowały te listy no i zupa pomidorowa :)

      Usuń
    3. Nie jest. Mało tego - nie przypomina go nawet w najmniejszym stopniu. W żadnym aspekcie.
      Dlatego masz, jak masz i ja mam, jak mam.

      Usuń
    4. Wiesz, że to loteria .... Żadna w tym moja zasługa - no może tylko , że ja w przeciwności do wielu znajomych, doceniam całokształt.

      Usuń
    5. Wiem, że loteria - stąd gorycz, bo wiele rzeczy można sobie wypracować, a tego nie, choćby się człowiek na śmierć zaharował.

      Usuń
  11. Piękne wyznania, które przez tyle lat się zachowały ...
    A wiesz może, w jaki sposób pradziadek Twój z niewoli wyszedł? Czy został zwolniony?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że wrócił końcem kwietnia 1918 roku, ale formalnie to nie wiem, jak. W każdym razie gdyby nie wrócił, to nie byłoby mnie na świecie.

      Usuń
  12. Prawdziwa miłosna waryacya :) Błyszczy jak perły rzucane przed .... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... choć sms-y tez potrafią być romantyczne

      Usuń
    2. Aż chce się zwaryować, nieprawdaż?

      Usuń
    3. A na romantyczne SMS-y to ja już się nie doczekam. Romantyzm szlag trafił.

      Usuń
    4. Może masz mało romantyczny telefon??

      Usuń
    5. Z pewnością. Jest dziewiczo biały, a powinien być rzygliwie różowy.

      Usuń
    6. I koniecznie etui z cekinami i serduszkami. Ja miałem "romantyczny" telefon który wysyłał takie sms-y, ale ich efektem było wyrzucenie mnie z grona znajomych i w necie i w realu przez ich adresatkę. Chyba telefon przesadził...

      Usuń
    7. Etui posiadam całkowicie przeźroczyste. Ot i tajemnica braku romantyzmu rozwiązana...

      Usuń
  13. Mój Boże, ależ to piękna miłość była, a współczesne chłopy powinny się uczyć jak oczarować i rozkochać w sobie kobietę.
    To dopiero był romantyzm. A teraz? Skrobnie jeden z drugim trzy słowa sms-a i już zadowolony z siebie.
    Ach, gdzie Ci mężczyźni?:):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gwoli sprawiedliwości - współczesne kobiety często gęsto warte są tych współczesnych chłopów. Niektóre pewnie by nawet przeczytać takiego listu nie umiały, bo słów więcej niż trzy, a wysiłek intelektualny potwornie boli...

      Usuń
    2. W sumie to masz rację. Czasem kobiecości i intelektu u współczesnej płci pięknej zupełnie brak:)
      Ja jednak nie pogardziłabym takim liścikiem miłosnym. No, ale przecież nie zmuszę chłopa, żeby pisał na siłę:):)

      Byłabym niesprawiedliwa. Dostaję często romantyczne sms-y:)

      Usuń
    3. A ja nie. No, może trochę... Tylko że one mnie nie zadowalają, bo pisze je nie ta osoba, od której chciałabym je dostawać...

      Usuń
  14. Może tego właśnie dzisiaj potrzebowałam?
    Może takiej czystej, płynącej z serca poezji
    było mi dzisiaj trzeba?

    Łzy, ten strumień życia wypływa ze mnie,
    a ja się cieszę... bo rzadko płaczę.

    Piękna miłość wspaniałych ludzi.
    Czy jest coś bardziej rozczulającego?

    OdpowiedzUsuń
  15. Cudnie posiadać takie pamiątki rodzinne. Nadają one pewien smaczek przeszłości. Że przed nami ktoś był, żył, kochał...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...i że były kiedyś normalne czasy i normalni ludzie, nawet mimo wojny...

      Usuń
  16. Te listy są tak piękne, że się zryczałam kompletnie, och daj odetchnąć!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, nie sądziłam, że aż tak to kimś wstrząśnie...

      Usuń
    2. Dostawałam listy miłosne, ale nawet te najładniejsze nie były tak przepełnione uczuciem.

      Usuń
    3. Przedwojenna jakość!

      Usuń
  17. Porządkując rzeczy po śmierci mamy znalazłem jej dwa listy do ojca. Napisane jakieś pół roku przed ślubem.
    kosmos. Nikt tak dziś nie pisze.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  18. Pomijam już tutaj jeniecką traumę Twego Pradziadka, bo śmiem przypuszczać, że w innej sytuacji pisałby równie pięknie do swej Ukochanej. Te listy to istne perełki sztuki epistolograficznej. Sztuki dziś upadłej i zaniechanej. Wielka, wielka szkoda!!!
    serdeczności + bezterminowe zaproszenie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Klaterku, cieszę się, żeś szczęśliwie naprawiony! Możesz napisać do mnie jakiś ładny list, podtrzymamy sztukę przy życiu :)

      Usuń
  19. Piekne. I takie intymne. Nikt tak dzis nie tylko nie pisze, ale i nie mowi raczej.

    OdpowiedzUsuń
  20. Wzruszające są listy Twojego pradziadka! A portrety,piękne tak jak słowa!!! To jest prawdziwa rodzinna pamiątka, godna szacunku jak relikwie!!!
    Pozdrawiam bardzo serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  21. pamiątka dla potomnych , a jaka wspaniała polszczyzna . Czasami przeglądam listy moich przodków - coś niesamowitego .

    OdpowiedzUsuń
  22. Mam około setki (sic!) listów z czasów narzeczeństwa. Leżą sobie czerwoną wstążką obwiązane czekają na nasze wnuki :) Jak dobrze pójdzie to za 20 lat jakieś wnuki się pojawią, a za następne 20 przeczytają :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, ja swoje listy od Eksa uroczyście puściłam z dymem. Zresztą, miłosne i tak nie były...

      Usuń

  23. Pisałam i dostawałam podobne. wymalowane, wypachnione,wytęsknione.Nie wracam do nich. wyglądam nowej adresatki.

    OdpowiedzUsuń