środa, 21 lutego 2018

459. Szaleństwo zmysłów

Co jest grane?!


Jestem córką pilota, genetycznie zabezpieczoną przed wszelkimi sensacjami związanymi ze zmysłem równowagi.


Nie mam lęku wysokości, zawrotów głowy, choroby lokomocyjnej ani morskiej, mogę jeździć tyłem do kierunku jazdy, pływać podczas sztormów i wsiadać na wszelkie urządzenia w parkach rozrywki.


W związku z tym NIE ROZUMIEM, co stało się z moim błędnikiem w domku do góry nogami!



Niby wszystko w nim jest normalnie, zaledwie podłogi nieco pochyłe i „odwrotny” wystrój, ale nagle porobiło się coś takiego, że sponiewierało mnie jak pijaną: zataczałam się, trzymając się ścian, a odległość dzielącą mnie od schodów pokonałam niemal na czworakach.


Identycznie zachowywały się wszystkie ludzkie organizmy, które tam weszły.


Dlaczego?




66 komentarzy:

  1. Ja z kolei rzygam w samochodzie, na statku, na karuzeli, a nawet trudno mi stanac na jednej nodze. Blednik mam popsuty od urodzenia, ale... na tych zdjeciach nie widze niczego, co mogloby przyprawic mnie o mdlosci. Chyba musialabym tam wejsc, zeby ulec, zdjecia nie oddaja nawet w czesci tych zagrozen. Ale wierze Ci na slowo. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie rozumiem tego zjawiska. Po prostu nie rozumiem! Nawet w samolocie, gdy dom teściów miałam nad głową, a niebo pod nogami, nic mi nie zwariowało.

      Usuń
  2. No ja tez nie miewam sensacji, ale w takim domku w środku nie byłam, podziwiałam z daleka...
    Kiedyś miałam zawroty głowy, przebadali mnie i nic nie stwierdzili, ale od tamtej pory źle na mnie działa woda kołysząca się w wannie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może przeszłaś jakieś zapalenie ucha środkowego albo anginę i coś Ci walnęło w błędnik?
      domek do góry nogami polecam, cha, cha :)

      Usuń
    2. Nic z tych rzeczy, to starość po prostu...

      Usuń
    3. Cosik mi się nie widzi, żeby w Twoim wieku to miała być starość. Starość zaczyna się po dziewięćdziesiątce.

      Usuń
    4. Trzymam za słowo...ale tyle nie dożyję :-(

      Usuń
    5. Bez przesady, co to jest te głupie 90?

      Usuń
  3. ja mam chorobę lokomocyjną - kiedy wsiadam w cokolwiek, co się rusza czuję głód - muszę jeść i to zdecydowanie więcej niż w domu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze mówiąc, dziwna to choroba lokomocyjna. Jakby odwrotna - ci, których znam, raczej oddają to, co zjedli, a nie pochłaniają.

      Usuń
    2. nie poradzę - tak mam. kiedy tylko geografia zaczyna się przemieszczać względem mnie, czuję niedostatek w przewodach pokarmowych - może to nerwowe?

      Usuń
    3. Moja znajoma tak ma, ledwo autokar rusza, ona wyciąga kanapki i jajka...

      Usuń
    4. Och, Oko, przesuwająca się geografia jest taka piękna! Czym tu się denerwować?

      Usuń
    5. Jotko, wszystkim ludziom, których znam, chce się jeść w czasie podróży, to chyba jakaś forma samoobrony organizmu przed nuda związaną z długotrwałym siedzeniem albo zwyczajna żarłoczność, jak to ma miejsce u osób lubiących jeść (to znaczy u mnie, u mojej córki, u przyjaciółki-Kulki).

      Usuń
  4. Byłam w takim domku - nigdy więcej! Wychodziłam, a właściwie wypełzałam, wzdłuż ściany. Byłam pewna, ze skończy się pawiem. Chorobę lokomocyjną miewam. Czasem kilka godzin jadę bez problemu, czasem po kilometrze szukam worka :) Do kompletu mam córcie, która ochoczo pawiami miota.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jestem w stanie zrozumieć fakt, że takie osoby pełzają w domku do góry nogami na czworakach. Ale kompletnie nie rozumiem, co zaszło w moim wypadku!

      Usuń
  5. A próbowałaś oszukać mózg, czyli zamknąć oczy (na chwilkę)?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie przyszło mi to do głowy. A może on własnie został oszukany tym odwrotnym obrazem?

      Usuń
    2. Gdzieś o tym czytałam, to nie mó pomysł autorski :)

      Usuń
    3. Też będzie na ewentualną przyszłość, w razie wu.

      Usuń
  6. Oraz ciekawe, co by było, gdyby wejść tam na rękach...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba mi było podrzucić ten pomysł wcześniej!

      Usuń
    2. No to teraz już wiesz :D

      Usuń
    3. Za późno!
      Ale może jeszcze kiedyś jakiś dom stanie mi na drodze do góry nogami :)

      Usuń
  7. Bylas w Szymbarku?
    Ja wymieklam tam po paru krokach i sie wycofalam, slabej d...y jestem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Szymbarku nie byłam nigdy, ten domek znajduje się akurat w Zakopanem.

      Usuń
  8. Myślę, że to kwestia mózgu. Obznajomiony z tym, że nie chodzimy do góry nogami reaguje takimi sensacjami, ale nie wiem, tak tylko przypuszczam. Natomiast wiem napewno, że zareagowałby jeszcze gorzej gdybym patrząc na swoje odbicie w lustrze dojrzała szczupłą jak łania, wysoką, długonogą, młodszą o dzieści lat, wylaszczoną piękność. Oj, mogłoby się skończyć Tworkami:-))
    Marytka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To oznacza, że jesteś przywiązana do siebie takiej, jaka jesteś - i bardzo to zdrowe.

      Usuń
    2. Oj, miód na moje serce lejesz:-)
      Marytka

      Usuń
    3. A jak inaczej? Ludzie, którzy wciąż się odchudzają, odmładzają, katują dietami i fitnessami, najwyraźniej są biedni, bo nie lubią siebie.

      Usuń
  9. Bylam w tym domku w Zakopanem i podobnie jak Ty. Nie mam choroby lokomocyjnej, blednik mam w doskonalym porzadku, leku wysokosci nie mam, jedyne co mam to klaustofobie. A jednak wchodzilam po schodach ciagnac sie po poreczy, jakbym zaraz spasc miala z dolu do gory. To niestety mozg nie radzi sobie z odwroceniem obrazu :-) Domek byl super, polecilam go mojemu synowi, to powiedzial potem ze to nadurniejsza atrakcja, w ktorej byl i najgorzej wydane pieniadze. Foch.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Popieram! Dobry foch nie jest zły, dlatego polecam foch z przytupem.

      Usuń
    2. I to z jakim! W ogole nie rozumiem co sie ma tam niby nie podobac. Taki domek super jest przeciez.

      Usuń
    3. Pewnie! Podjęłabym się nawet w takim zamieszkać, wyszłoby taniej niż chlać wódę :)

      Usuń
    4. Ciekawe jakbys sikała :-)))))

      Usuń
    5. No i sprawa prysznica załatwiona:-)
      Marytka

      Usuń
    6. No i nakryłam się nogami :))
      Uroczyście postanawiam nie sikać i nie myć się!

      Usuń
    7. To chyba tylko w takim domku?
      Jakoś nie wyobrażam sobie Ciebie stroniącej od kąpieli. No przecież, nie myjesz się so góry nogami?:-
      Nieee..., tego nawet moja bogata wyobraźnia nie ogarnia:-)
      Marytka

      Usuń
    8. W zasadzie mówiłyśmy o tym domku. Ale bo ja wiem? Może by spróbować tak na co dzień?

      Usuń
  10. To już wiem, że takie atrakcje nie dla mnie ;)
    Bo niestety, choroba lokomocyjna z wiekiem trochę się tylko przyczaiła, czasem odpuszcza, ale czujna nadal muszę być.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ale ja nie wiem, czy to ma coś wspólnego z chorobą lokomocyjną.

      Usuń
  11. Powiem Ci, że nie zaglądałam jeszcze do tego domku, ale podejrzewam, że miałabym podobne reakcje. Błędnik i statyka wysiadają, bo opierają się głównie na zmyśle wzroku. Z zamkniętymi oczami pewnie byś się lepiej tam poruszała :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Następnym razem wlezę z zamkniętymi oczami i będę się orientować Braille'm!

      Usuń
  12. Ty skoro jak mam hipermega chorobę lokomocyjną w standardowych warunkach to może tam dla równowagi byłabym jak Wilhelm Zdobywca i nic by mi nie było.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na logikę biorąc, tak by mogło być. Ale problem polega na tym, że tam logika nie działa.

      Usuń
  13. Czasem mózg robi nam niespodzianki - ale to powód do radości bo znam takie jednokomórkowce, którym wszystko jedno - a swoją drogą - ameba nie miała by takiego problemu

    OdpowiedzUsuń
  14. Byłam w takim domku w Mielnie. Zresztą w wielu miejscowościach można znaleźć takie domki. Czułam dokładnie to samo, co Ty - pomieszanie z poplątaniem i szaleństwo zmysłów. Jak to można wyprowadzić błędnik w pole ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja miałem podobne przeżycia w Centrum Nauki Kopernik. Jest tam taki pokój z dziwnymi ścianami. Tracisz równowagę bez widocznego powodu. Dziwne uczucie.
    Poza tym dwa razy ćwiczyłem prawdziwą chorobę lokomocyjną. Raz w wieku lat ok. 3. W PKSie puściłem pawia na gościa siedzącego przede mną. Mama miała tłumaczenie i próbowała gościa czyścić. Tyle z tego pamiętam. Drugim razem to było całkiem niedawno. Popłynąłem kutrem na dorsze po Bałtyku. Rejs trwał 12 godzin z czego ze 3 wisiałem na burcie nęcąc ryby.
    Pozdy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W "Koperniku" nie odnotowałam takich doznań, za to wpadłam w ekstazę na symulatorze trzęsienia ziemi. Nie chciałam z niego zleźć!

      Usuń
    2. Symulatora nie ma już od kilku lat...
      Leslie Warszawski

      Usuń
    3. Pewnie się zepsuł po tym, jak go nadmiernie eksploatowałam.

      Usuń
  16. To da się logicznie wytłumaczyć, ale po co? Ważne, że zmysły szaleją :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo lubię wiedzieć. Tak jak Ty! :)

      Usuń
    2. Ja wiem i co z tego. Zmysły i tak szaleją :) Mózg zawsze jest zaskoczony i łatwy do oszukania, gdy styka się z nieszablonową sytuacją która łamie wypracowane schematy porównawcze. Odnosi wrażenia do znanych sobie szablonów, a gdy zamienisz szablony powstaje w nim chaos, bo porówania nie bardzo wychodzą. Wystarczy złamać schemat, wyjść poza szablon ... i już są kłpoty :)

      Usuń
    3. Kłpoty to kłopoty a nie jakieś głupoty :)

      Usuń
    4. I surówka z buraczków.

      Usuń
  17. Całę życie oglądałaś lampę na suficie, to co się dziwisz. Nogi chciały chodzić po podłodze, a tu taka odmiana. Mózgu tak łatwo nie oszukasz. Ale po treningu pewnie wszystko by wróciło do normy.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, może to i dobrze... Co mi po oszukanym mózgu?

      Usuń
  18. Obraz przetwarzany przez mózg klóci sie z informacjami przekazywanymi przez blednik i taki jest skutek tego konfliktu :). Znane zjawisko i dla mnie okazalo sie dosc nieprzyjemne przy pelnym zoladku, argh...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I w ten sposób zostałam skonfliktowana z własnym mózgiem?! Olaboga!

      Usuń
  19. Już powiedziano wszystko. Ty doskonale rozumiesz to zjawisko.
    Pomyślałam o tym, że gdyby mieszkało się w takim domu to wyjście na zewnątrz byłoby szokiem! Człowiek do wszystkiego może, pewnie, się przyzwyczaić!
    Sama jednak unikam takich domów! Byłaś bardzo dzielna.
    Pomyślałam też, że nie raz, nie dwa bywałam w domach powywracanych do góry nogami. Też nie było łatwo! Pozdrawiam bardzo serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takich miejscach łatwo mi być dzielną, bo mnie to śmieszy i bawi.

      Usuń