czwartek, 12 kwietnia 2018

469. Pijawka, czyli o złudności pozorów


Dołączyło toto do nas siedem miesięcy temu.
Wyglądało toto jak półtora nieszczęścia. Wiek nie od określenia, ale ogólny ogląd sprawy dawał wrażenie, że toto plasuje tak gdzieś między sześćdziesiątką a setką. Staroświecka fryzura (skręcona trwałą ondulacją grzyweczka, nieokreślonej długości reszta podpięta z tyłu klamerkami i wsuwkami), okulary w przedpotopowej oprawie, bure adidasy do czarnych dzwonów, wzrok dziki, szata plugawa… dopełniały całości.
- Jak toto bidne poradzi sobie w tym tyglu wypełnionym po brzegi hienami, szakalami i rekinami ludojadami? – szeptano po kątach i myślano litościwie na widok kaczo-pingwiniego kroku.
Tymczasem toto bidne zabrało się do wchodzenia w kontakty towarzyskie z werwą, o jaką nikt by go nie podejrzewał. Po dżungli pełnej drapieżników i dusicieli poruszało się (mimo kaczo-pingwinowatości) z zadziwiającą swobodą, tylko wybory, których dokonywało, zaczęły wydawać się zastanawiające. Podczas gdy przez ponad pół roku nie zdołało przyswoić imion, nazwisk ani nawet skojarzyć po twarzy znakomitej większości współpracowników, do innych przystartowało z niewymuszoną swobodą i błyskawicznie dokonywało wymiany numerów telefonu i adresów mailowych „na wszelki wypadek”. Ofiarą jednego z takich wyborów padłam ja. Toto bidne przy bliższym poznaniu natychmiast zyskiwało, okazując się wygadane, dowcipne jak szczypiorek na wiosnę, niezależne, samorządne, samofinansujące się… No, w każdym razie dużo bardziej rozgarnięte niż by na to wyglądało.
W ten oto prosty sposób przekonałam się po raz kolejny, że pozory mylą i Ameryki przy tym nie odkryłam. Toto Bidne zyskało imię, nazwisko, płeć, a nawet osobowość.
Nad wyraz częste przejawy sympatii, którą Toto wyraźnie do mnie zapałało, zdumiewały mnie początkowo, no ale w końcu ja taka fajna jestem, że nic dziwnego, wzniecam miłość od pierwszego wejrzenia i już, bo tak mam.
Toto, niezbyt rozgarnięte w sprawach komputerowych (kto poza węglem kamiennym i innymi kopalinami jest dzisiaj nierozgarnięty komputerowo?!) często prosiło mnie o drobną pomoc, przysługę lub wręcz o zrobienie czegoś. No a ja, taka litościwa duszyczka z dobrym serduszkiem, cierpliwie tłumaczyłam, pokazywałam, pomagałam, przyjmowałam i oddawałam drobne przysługi w postaci wykonania za Toto Bidne czegoś, z czym nijak poradzić sobie nie umiało. Przecież w końcu pomagać trzeba, z ludźmi żyć i w ogóle. Tylko czasem telefony wykonywane przez Toto Bidne do mnie więcej niż siedemnaście razy dziennie (plus życzenia imieninowe gratis, mimo że imienin nie obchodzę) o najrozmaitszych porach, zaczęły budzić we mnie niepokojąco małostkowe zniecierpliwienie. Owa małoduszność wynikała z faktu, że telefon dzwonił w nader urozmaiconych okolicznościach mojego życia – od dźwigania siatek z zakupami we wszystkich kończynach i dodatkowo w zębach przez pogrążenie w głębokim śnie aż po defekację. A ja taka miła, kulturalna i grzeczna jestem, to odbierałam za każdym razem mimo przeciwności losu. Jeżeli telefonu z jakiejś przyczyny nie usłyszałam od razu, to zawsze w zgodzie z nakazami elementarnej przyzwoitości oddzwaniałam.
Zdziwiła mnie kiedyś Góralka, która – na widok mojego telefonu z wyświetlającym się numerem Toto Bidnego – oświadczyła, co następuje:
- Topielica już nie odbiera i dostaje drgawek na widok Toto Bidnego.
Czyżby małodusznych było pośród nas więcej?
Przyszedł czas, gdy pobudzenie, wodowstręt, drgawki, paraliż, niedowłady i ślinotok z sardonicznym grymasem pospołu zaczęły dopadać i mnie. Przypadkiem zawsze wtedy, ilekroć na wyświetlaczu pojawiła się informacja: „Toto Bidne dzwoni”. Bowiem traf jakiś zadziwiający sprawił, że każdorazowo informacja ta pokrywała się z miliard dziewięćset osiemdziesiąt sześć milionów dwieście czterdzieści trzy tysiące siedemset pięćdziesiątą trzecią prośbą o* (*wstawić dowolne). Apogeum objawów zyskałam, gdy Toto Bidne zaczęło dysponować mną jak moje babcie służącymi. Różnica polegała na tym, że ja się na służbę do Toto Bidnego nie najmowałam.
Trzęsienie ziemi wykonałam w dniu, gdy tuż przed jak najbardziej planowym wyjściem z pracy usłyszałam (żeby nie było nieporozumień – od nikogo z szefostwa, a od Toto Bidnego) słowa:
- Zapomnij, że stąd wyjdziesz. Tylko tym masz klucz do Hipertajnego Pomieszczenia, a ja potrzebuję rozłożyć się w nim z robotą.
- Do której mianowicie? – zapytałam czując, jak mój organizm zaczyna osiągać temperaturę wrzenia.
- A może i do 22.00. Siostry moje przyjdą mi pomóc.
Była 16.30. Nozdrzami buchnął mi kłąb pary.
- Góralka, co jest, do kurwy nędzy? – wykonałam natychmiastowy telefon do przełożonej.
- Każ jej spadać na drzewo – pokrzepiła mnie zwierzchniczka w osobie Góralki. – Ma do dyspozycji pierdylion pomieszczeń, a poza tym co ona ma do roboty w Hipertajnym Pomieszczeniu i to jeszcze z obcymi na terenie Placówki?
Z ulgą posłałam Toto w diabły i poszłam do domu, co oczywiście w najmniejszym stopniu nie zapewniło mi spokoju. W oczekiwaniu na kolejne dowody sympatii podkręciłam potencjometr asertywności. Jak myślicie, długo trzeba było czekać? Ależ oczywiście, zgadliście. Za parę dni jak gdyby nigdy nic Toto Bidne wystartowało do mnie z kolejnym pomysłem.
- Zrobiłaś dla mnie to i tamto?
- Jakie to i tamto?
- No przecież Klejnot Ciemnogrodu miała cię poinformować, że masz mi zrobić to i tamto! Zakładam, że się komunikujecie?
- Nie – kapnęłam słodyczą. – Źle zakładasz. A tak na marginesie, rzuć okiem z łaski swojej… Mam tu taką karteczkę, o proszę… zakres obowiązków, za który mi płacą. Widzisz gdzieś punkt „odpierdzielanie roboty za Toto Bidne”?
Nie odezwało się słowem. Oddaliło się z godnością kaczo-pingwinim krokiem, z wzrokiem dzikim, w szacie plugawej… Ludziska! Już trzy dni, jak do mnie nie dzwoni i uniki towarzyskie robi!
A ja po raz drugi w tym samym wypadku wyważam otwarte drzwi i nie mogę się nadziwić, jak to pozory mylą…

80 komentarzy:

  1. Słusznie, kopnij jeszcze w odwłok i patrz, cy daleko/wysoko leci. Jak trzeba, pomogę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możesz mi pomóc rozbujać nogę :) Wykopanie cholery na orbitę okołoziemską byłoby satysfakcjonujące.

      Usuń
    2. Siostro, masz jak w banku :)

      Usuń
    3. Bardzo serdecznie dziękuję - jak tylko pijawka pojawi się w zasięgu mojego wzroku, dzwonię po Ciebie!

      Usuń
  2. Chyba nie martwi Cię to, że nie dzwoni?! Coś mi się wydaje, źe dawno powinnaś zrobić to, co zrobiłaś. Nie czujesz ulgi? Ja poczułam, kiedy krok, po kroku zaczęłam odstawiać takie osoby od cycka. Oświeciło mnie w momencie kiedy sama raz i drugi poprosiłam te osoby o pomoc i dostałam taką odmowę, że mi szczęka opadła.
    Marytka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czuję ulgę i w ogóle mnie nie martwi. Taka głupia pipa jestem - wciąż nie mogę wyleczyć się z naiwności i frajerstwa, mimo terapii wstrząsowych, które ludzie bez skrupułów fundują mi na każdym kroku.

      Usuń
    2. Głupie pipy to są te, co wykorzystują dobroć innych i kropka

      Usuń
    3. Nie, te to są mądre pipy - umieją się w życiu ustawić.

      Usuń
    4. Pipy, niech będzie, trzeba sobie ulżyć, ale mądre? Kiedy Stwórca madrość rozdawał, stałaś po nią w kolejce. One załapały się na cwaniactwo i spryt, i obdarzone tym darem uznały, że kolejka po mądrość jest stanowczo za długa:-)
      Marytka

      Usuń
    5. A jednak to im jest lepiej w życiu! Toto nie jest tego jedynym przykładem.

      Usuń
  3. I jeszcze nie raz się zdziwisz, bo takie osoby pięknie się kamuflują, a chyba nie masz w oczach promieni gamma do prześwietlania osobowości?
    W każdej robocie i rodzinie jest taka osoba :-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W rodzinie nie odnotowałam, raczej mam w tej materii dobre doświadczenia. Ale naiwność moja co do ludzi nie zna granic ni kordonów. Niby taki kozak jestem, a tyle razy się nacinam i za każdym razem muszę sobie pluć w brodę.

      Usuń
  4. Co tam trzy dni, jeszcze wszystko przed Toba. Ono nie przestanie, jedynie przycichlo na chwilke, zeby nabrac oddechu przed kolejnym natarciem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może i nie przestanie, ale ja już przestałam. Niech się pijawka teraz na innym dawcy pasie.

      Usuń
    2. Ciezko bedzie wyrwac czy lepiej: oderwac od cyca, bo to jest jak kleszcz.

      Usuń
    3. Chyba jednak wyrwałam. Przeszło na innych. Druga ofiara miotała się, żeby coś zrobić za pijawkę i cholernie się martwiła, że dzisiaj nie zdąży, w domu nie ma jak, a w poniedziałek może być za późno. Zapytałam, dlaczego zamierza odwalać cudzą robotę i usłyszałam, że Toto Bidne nie ma kiedy, bo takie zapracowane. Wzruszyłam tylko ramionami, bo padło akurat na Klejnot Ciemnogrodu, a jej mi nie żal.

      Usuń
  5. jak mawiali starożytni - lepiej tydzień szukać, jak dzien pracować - egzemplarz wyjątkowo obrotny potrafi pewnie czas jakiś pociągnąć na cudzych plecach w liczbie mnogiej - robale chyba mają budowę członową - zatrudnił pół wszechświata i koordynuje wasze poczynania - kierownik od logistyki... aż się prosi awansować egzemplarz na wystarczająco eksponowane stanowisko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To niech się awansuje, niech na Marsa leci, niech zatrudnia i koordynuje kogo i co chce, ale beze mnie.
      Toto wyczerpało mi bateryjki.
      Jedna pozycja na liście znajomości mniej.

      Usuń
  6. Ja mam toto bidne za przełożoną bezpośrednią. Co i rusz zleca mi "drobiażdżki"do zrobienia, a potem mnie chwali (czasem publicznie). I jak już mam się wkurwić i postawić okoniem to mnie znowu o coś prosi, i tak ładnie tłumaczy, że przecież ja się świetnie znam i nie sprwawi mi to problemu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przełożeni to jeszcze, jeszcze... W końcu są od zlecania i trudno, jak chcą gnębić, to gnębią. Ale żeby równorzędny pracownik?! Taż to się w pale nie mieści bez względu na rozmiar pały!

      Usuń
  7. A jednak tli się w Tobie odrobina naiwności ;)
    Jako i we mnie.
    Bo mnie parę razy też "udało się" naciąć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tego właśnie nie rozumiem. Miałam być złą kobietą!

      Usuń
  8. Ja swoich pijawek pozbyłam się dopiero po kilku latach ale byli dobrze zamaskowani. Oraz działali w duecie.
    A moment pozbycia się zawsze przynosi ulgę!
    Tak czy siak, dobrze, że rozpoznałaś "wroga" i go wyeliminowałaś ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam, jak pisałaś o nich.
      Jestem łatwowierną idiotką, ale nie aż taką, żeby nie rozpoznać w momencie, kiedy pasożyt przegina pałę.

      Usuń
  9. Hyhyhy aż mi się przypomniał mój tekst "Szkarada potworna, pomiot plugawy, zbuk odzwierzęcy. Pełzło to to uparcie w tylko sobie znanym kierunku, młócąc desperacko powietrze krogulczymi paluchami. Pohukując, warcząc i ciamkając parło przed siebie, znacząc swą drogę zgnilizną i rozkładem." To tak na dzień dobry :D
    Estyma za asertywność, ja tego gadżetu nadal nie posiadam i daję się dymać w nieskończoność. I takie małe pytanko pracujecie w NASA?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tego nie powiedziałam, obowiązuje mnie tajemnica służbowa, więc nie zdradzę, że tak, pracujemy w NASA :) Asertywność ćwiczę zawzięcie. To moja ulubiona dziedzina sportu.

      Usuń
    2. A te Hipertajne to zapewne Strefa 51. Rzucam na stół piwo i majonez jeśli mnie oprowadzisz!

      Usuń
    3. Masło drogie :D

      Usuń
    4. Twoje szczęście, żem nieprzekupna :))

      Usuń
  10. Ja tez kiedys tak sie dawalam dymac. Toto bidne bylo moja szefowa. Kiedy razu jednego odmowilam szkolenia jej z Excela, argumentujac, ze ja zaplacilam za kurs grube pieniadze i kosztowalo mnie to ladnych paru godzin nauki i poswiecenia i nie zamierzam wiecej oddawac swej wiedzy za darmo, po to zeby ktos spijal przypisywal sobie moje wlasne sukcesy, zbiesila sie tak ze jej mezus w koncu zwolnil mnie z pracy za porozumieniem stron. No i wyszlo mi to na dobre.
    Czlowiek zawsze chce dobrze, najgorzej jak nie potrafi w pore dostrzec niebezpieczenstwa. Takie sie naprawde dobrze kamuflujo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szefowie mają przynajmniej na swoje usprawiedliwienie to, że są przełożonymi. Kiepskie, ale zawsze to jakieś uzasadnienie. Natomiast takie Toto przekroczyło wszystkie możliwe granice bezczelności.

      Usuń
  11. A bo to takie istoty niepozorne, politowanie budzące, często wyjątkowo podstępnymi okazują się być :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A takie naiwne jak ja się na to łapią. I żeby to raz w życiu...

      Usuń
  12. Bravo! Tak należy traktować tych, którzy uzurpują sobie prawo do rozporządzenia naszym czasem, naszą wiedzą i oddychania naszym powietrzem. Bojowa jestem dzisiaj 😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ktoś bojowy być musi, aby naiwny mógł być ktoś :)

      Usuń
    2. Byłam naiwna, już mi przeszło 😉

      Usuń
    3. Dziś nadarzyła się okazja - poszło świetnie.

      Usuń
  13. Też trafiam na takie. Ale jeszcze się uczę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obawiam się, że takie osobniki jak my muszą uczyć się do końca życia, a i tak mogą czasem głupie umrzeć.

      Usuń
    2. Tego się obawiam..bo z każdym następnym przypadkiem jest podobnie...

      Usuń
    3. To nie wygląda dobrze!

      Usuń
  14. Wyhodowałaś sobie żmiję na własnej piersi, a teraz porzucasz ją na pastwę losu? Nieludzkie, Frau Be...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No co Ty? Żmiję przytuliłabym do łona jak córkę własną! Proszę żmijom nie ubliżać. A Toto było już wyhodowane, przyszło i zaczęło ssać bez pytania. Nie tylko mnie. Musiałam mieć napisane na czole "frajer" albo co...

      Usuń
  15. Mnóstwo tego łazi i wampirycznie wysysa z nas resztki energii.
    Też miewałam wiele takich wokół siebie, a co najlepsze:
    po wszystkim to ja byłam ta wredna, zła, brzydka i nieprzyjacielska.
    I tak mi zostało. ;-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj w klubie wrednych i brzydkich. Mnie to nie przeszkadza :)

      Usuń
  16. Ojej, a jak sobie cóś zrobi z tej rozpaczy... ja bym sie cieszył.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A niech sobie robi, co chce - byle z daleka ode mnie!

      Usuń
  17. Bardzo dobrze zrobiłaś, wielkie gratulacje :))) Przydałby się toto bidnemu potężny kopniak w zadek na zapęd.
    Takie pijawy bardzo dobrze się maskują, ale teraz jest dobry moment na pozbywanie się takich pasożytów, gdyż jutro jest nów Księżyca, co sprzyja oczyszczaniu ;)
    Mnie też niedawno takie toto bidne oszukało, ale koniec na tym. Sama się dziwię swojej naiwności ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się mojej naiwności dziwie nieustająco. Jestem chyba niewyuczalna w tej materii.

      Usuń
  18. czytało się ciebie super :)

    a co do komentowania notki napisze krótko Brawo Ty !

    OdpowiedzUsuń
  19. notka u mnie dotyczy mojego ostatniego tatuażu jaki zrobiłam sobie na plecach

    do mnie zawsze można zajrzeć:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobrze, bo już się wprosiłam :)
      Ja kiedyś tylko ze dwa wiersze aniołom poświęciłam, w tym jeden niezbyt pochlebny.

      Usuń
  20. Czy "Toto Bidne" ma jakąś płeć?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzekomo żeńską, choć to nieco wątpliwe. Tylko fryzura może to sugerować, ale dziś - jak wiadomo - w dobie Conchity Wurst może to być bardzo mylące.

      Usuń
  21. Gratulacje dzielnego odstawienia pijawki od cycka :). Praktykuj zawziecie bycie zla i nie zapominaj o regule "do trzech razy sztuka". Wszystko, co przekracza ta norme, traktowac muchozolem.

    OdpowiedzUsuń
  22. Wiesz co Frau Be? Ja juz takich spotkałam całe mnóstwo i niestety nic albo mało mnie to nauczyło. Za miękkie serce mam, kurczę no...

    OdpowiedzUsuń
  23. A myślałam że tylko ja mam na plecach kartkę "KOPNIJ MNIE W DUPĘ". I powtórzę po raz setny - praca uszlachetnia - patrz a wiadro pomyj mi na łeb świat wylał, jak się przyznałam że z własnego wyboru nie pracuję zawodowo. Bo że niby się nie rozwijam nie pracując zawodowo. Patrz jaki to rozwój duchowy i moralny trafić na kolejnego krwiopijce który krew wypije a dziury nie zrobi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie pieprzenie! Praca zabiera tylko człowiekowi czas, w którym mógłby się rozwijać. Ale się nie rozwija, bo nie ma czasu, bo musi pracować.

      Usuń
    2. Że niby praca ma być tym rozwojem :)

      (nie mylić z niedorozwojem)

      Usuń
  24. Wniosek z tego taki, że Toto Bidne wcale nie takie Bidne... Afront osobisty odczuło, kiedy odmówiłaś i dotknięte jest do żywego. Asertywność naprawdę się opłaca. U mnie przychodzi to stopniowo i małymi kroczkami, ale taka metoda ponoć najlepsza...

    Ten "wzrok dziki, szata plugawa..." rozłozyły mnie na łopatki, a śmiać się nie mogę bo płuca kaszel zajął :D

    Równie genialne masz przezwiska dla współpracowników: Toto Bidne, Topielica, Klejnot Ciemnogrodu... :D Kapitalne!

    Wniosek z tego: nie wierzyć nikomu, poza zaprzyjaźnionym Celtem. Bo Celt kłamstwem się brzydzi i kłamać od dzieciństwa nie umie (taka dziwna wada genetyczna: ktoś musi mi powiedzieć: :skłam!", żebym to zrobił).

    Ściskam mocno!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jeszcze jedna rzecz - Celt nie wykorzystuje bezwstydnie swoich współblogowiczów :)

      Usuń
  25. Okropna ta Toto! Miałaś i tak do niej wiele cierpliwości!
    Może już się nauczyła, że co za dużo to niezdrowo?
    Pozdrawiam bardzo serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, to jest niewyuczalne! Szarżuje na całego, tylko że tym razem ja staram się być wyuczalna w stopniu najwyższym.

      Usuń
  26. "...wzrok dziki, szata plugawa… dopełniały całości..." – ujęło mnie to.

    Znałam dwie takie osoby, który dzwoniły do mnie non stop. Jedna przestała dzwonić do mnie z powodów bardzo podobnych jak w Twojej sytuacji, a druga przestała jak zmieniłam numer na droży zagramaniczny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żeby spuchły, a potem pękły!
      Humor mam dzisiaj taki, że niech pijawki omijają mnie szerokim łukiem.

      Usuń
  27. Pijawki zdrowotne, jak każe medyczny zwyczaj, należy odrywać najszybciej jak się tylko opiją, aby nie za bardzo. A potem się utylizuje. Ale niestety każdemu, kto ma serce po właściwej stronie, łatwo czasem wpaść w takie sidła. Uff, że się otrząsnęłaś w czas, zanim Cię nie wyssało dokumentnie!
    p.s. można zablokować maile i telefony też :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całymi latami opierałam się posiadaniu smartfona. Nadszedł czas, kiedy skończył życie mój ostatni "klawiaturowy" telefon i z ciężkim sercem zastąpiłam go tą tacą (nazwa wzięła mi się ze skojarzenia rozmiarów urządzenia). Jak się okazało, ma on jedną cudowną funkcję, której nie miał tamten: blokowanie numerów własnie. Cóż to za cudowny wynalazek! Nie dzwonią już do mnie żadni nękacze, naciągacze, ciule z banków, telewizji kablowych ani sprzedawcy kopytek osiołka świętej rodziny. Z prawdziwą przyjemnością zablokowałam Toto i choć w pracy jeszcze dokucza, spuszczam ją po brzytwie.

      Usuń
    2. Też używam tej funkcji na wszelkie tałatajstwo. A TOTO jak najbardziej zasłużyło na blokadę, gdzie tylko można. Na jej widok powinnaś w zasadzie polewać ją wodą święconą, pokazywać demonstracyjnie krzyż, obrzucać złym spojrzeniem i krzyczeć apage satanas :)), ciekawe czy to by ją odstraszyło? Hmmm

      Usuń
    3. Wątpię, bo Toto dewocyjnie usposobione jest. To już prędzej mnie by zniesmaczyło :)

      Usuń
  28. Ja też niestety jestem ta naiwna, która budzi się zbyt późno. Z czasem jednak podobno człowiek się uodparnia i umie rozpoznać, kto zacz...Także dobra decyzja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, nie wszystkich da się poznać od razu. Ale lepiej późno niż wcale.

      Usuń
  29. Cóż powiedzieć ? - no, mylą pozory, mylą... Zastanawiam się czasem skąd się tacy ludzie biorą ? Po prostu są ? Ciesz się chwilą, że już nie dzwoni. Przynajmniej masz spokój.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzwoniła już, ale nie odebrałam. w pracy usiłowała zapasożytować - nie dałam się. Pora na innych frajerów :)

      Usuń