niedziela, 6 maja 2018

472. Oczy chujem zarośnięte


Tak, tak, wiem – jak ja się nieładnie wyrażam i w ogóle fi donc! Mimo wszystko uważam tytuł za adekwatny do treści, a zwłaszcza do bohaterek niniejszego tekstu.
Z jednej strony należy je nazwać matkami, bo z racji spełnienia biologicznej funkcji przedłużenia gatunku nimi są. Z drugiej – ze względu na sposób pełnienia przez nie tej roli – cisną mi się na usta wyrazy dalekie nie tylko od słowa „matka”, ale i od wszelkich odcieni dobrego, a nawet złego smaku.
Kim bowiem są i na co zasługują kobiety samice porzucające swoje dzieci, bo znudziły im się obowiązki i lecą za kolejnymi samczymi portkami?
Jak nazwać te, które znęcają się nad własnym potomstwem fizycznie i psychicznie albo pozwalają, aby robili to również inni?
Kim (czym?) trzeba być, żeby dać własnej córce ojczyma (lub obcego faceta w domu), a potem udawać, że się nie widzi, jak molestuje małoletnie dziecko lub wręcz na to przyzwalać?
Znam dziewczynę, która będąc w maturalnej klasie została nagle pozostawiona przez matkę z dwiema małymi siostrami. Mamusia poleciała za samcem do lepszego życia, nastolatka zaś, nie mogąc liczyć na ojca, musiała udźwignąć cały ciężar życia w pojedynkę. Wolała umrzeć niż pozwolić na zabranie siostrzyczek do domu dziecka.
Znam mężczyznę, którego żona oświadczyła pewnego dnia, że nudno jej w tym życiu, dlatego zamierza urozmaicić sobie egzystencję z Murzynem czy innym Arabem. Odeszła, zostawiając nie tylko męża, ale i dwoje dzieci – malutkiego synka i córeczkę-niemowlę.
Jaką bryndzę mają w głowach tego rodzaju ludzkie odpady, że jedynym organem odpowiedzialnym za myślenie jest u nich dupa?

161 komentarzy:

  1. Niestety, wiele jest takich przypadków, coraz więcej - różne są przyczyny takiego stanu rzeczy ...
    Już sobie na to pytanie odpowiedziałaś - co te istoty mają w głowie, albo bardziej, czego nie mają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko to jest tak niedorzeczne, że w głowie się nie mieści. Na jakie dno trzeba spaść?...

      Usuń
  2. To się nazywa przerost łechtaczki nad mózgiem - chociaż wiesz, że nie wszystkie są szczęśliwymi posiadaczkami - mózg nie brwi - nie ma - nie dorysujesz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co gorsza - nie przeszczepisz za żadne pieniądze.

      Usuń
  3. Tego nie da sie skomentowac bez uzycia slow powszechnie uznanych za obelzywe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ słowa powszechnie uznawane za obelżywe są w tym wypadku jak najmilej widziane!

      Usuń
    2. Ty wiesz przeciez, ze ja panienka z dobrego domu i nie uzywam wyrazow (jak nie zapomne). :)))

      Usuń
    3. A że pesel zacny, to i pamięć taka sobie :)))

      Usuń
  4. Czasami ludzie nie doceniają co mają...Niestety

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I niech sobie nie doceniają. Ale co to ma wspólnego z dziećmi? Za co je karzą?

      Usuń
  5. Kochana, pracując w szkole, mogę Ci takich przykładów na pęczki dostarczyć, nóż się w kieszeni otwiera.
    nawet ci, którzy za granicę wyjeżdżają do pracy bez małych dzieci, tez im krzywdę robią, niestety, a nie zawsze zdają sobie z tego sprawę.
    Może certyfikat na rodzicielstwo powinien być lub badania jak dla kierowców?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektórzy powinni mieć zakaz posiadania chomików .... a tam chomików.... Muszek owocówek !!!

      Usuń
    2. W szkołach jest dużo różnych przedmiotów. Napychamy dzieci różnoraką wiedzą, nie uczymy jak być rodzicami, jak radzić sobie w dorosłym życiu, z życiowymi zakrętami, emocjami. Taką wiedzę wynosi się z domu, a domy są różne. Nie wszyscy niestety dorośli do posiadania dzieci.
      Myślę, ze te matki same potrzebują wsparcia i opieki, to szukają jej u mężczyzn. Same nie potrafią zaopiekować się sobą, a co dopiero dziećmi. Idą za silniejszymi emocjami, za potrzebą bycia kochanymi. Nie potrafią kochać, chcą być kochane. Nie tłumaczę ich, staram się zrozumieć dlaczego w ich przypadku nie zadziałał tak silny przecież instynkt macierzyństwa.
      Marytka

      Usuń
    3. Dorosłość to odpowiedzialność, rozumiem, że ktoś nie wynosi wzorców z domu, to tym bardziej niech się zastanowi nad sprowadzaniem dzieci na świat...dziś nawet przedszkolaki wiedzą skąd się biorą dzieci.

      Usuń
    4. @Jotka...
      to jest właśnie skutek uboczny zakazu aborcji, kiepskiego dostępu do antykoncepcji i braku edukacji seksualnej... a nawet gdy ludzie się zabezpieczą, to zdarza się czasem pech, wtedy lata prania mózgów robią swoje i wielu nawet do głowy co nie przyjdzie, że można jeszcze to odkręcić, a jak przyjdzie to nadal są schody, bo brak kasy lub/i zero wsparcia otoczenia na takie rozwiązanie... więc kobieta zostaje sama z tym wszystkim i jedna się w tym wyrabia, inna nie... więc daleki jestem od wieszania psów na każdej kobiecie, która po prostu ucieka od tego... tu bynajmniej nie chodzi o to, by je usprawiedliwiać, to chodzi o to, że bazowym powodem tego zjawiska jest cała chora sytuacja, która ma miejsce w tym kraju... gdy zniknie przyczyna, znikną skutki, przynajmniej większość takich przypadków...

      Usuń
    5. */errata... ma być: "...do głowy nie przyjdzie...", bez "co" :)...

      Usuń
    6. Jaga, ja bym się pokusiła nawet o zakaz posiadania owsików.

      Usuń
    7. Marytko, problem polega na tym, że galop cywilizacyjny tłumi instynkty.
      Mamy instynkt przetrwania, a mimo to tysiące ludzi dobrowolnie się głodzi, zamiast jeść, żeby nie zdechnąć jak zwiędły badylek. Mamy instynkt samozachowawczy, a liczba samobójstw rośnie.

      Usuń
    8. Jotko, ten, kogo odwłok swędzi bardziej niż rozum, zastanawiać się nie będzie.

      Usuń
    9. PKanalio - nie do końca się zgodzę, bo wspomniałam m.in. o ludziach, którzy żyli w kraju dalekim od polskiego syfu. Niczego im nie brakowało, a ów zostawiony mąż jest poczciwy do nieprzytomności. Miała miłość, miała wsparcie, miała pieniądze.
      Znam też osobę, która wychowała się z ojczymem. Ojciec ją lał na każdym kroku, za wszystko, a matka patrzyła na to spokojnie albo i dokładała swoje. Aż mnie ręce swędzą na myśl o spotkaniu...

      Usuń
    10. @Frau Be...
      okay, zgoda... skupiłem się na polskim syfie tylko dlatego, że (jak chyba wiem) Jotka pracuje w Polsce i pisze o obserwacjach z tego terenu... poza tym nie zawsze przyczyna jest taka, jaką opisałem, tak więc sporu między nami nie ma...
      na forach blogowych niejako siłą rzeczy stosujemy pewne uproszczenia, de facto jednak sprawy zwykle takie proste nie są...
      przypomnę sprawę pewnej Katarzyny, która zabiła dziecko... gdyby miała możliwość usunięcia ciąży, do zabójstwa by nie doszło...
      ale...
      kto wie, czy jej związek z ojcem tego dziecka miał sens już od samego początku?... tego dokladnie nie wiemy i tego nikt wtedy nie wiedział, pewnie do tej pory nie wie, gdzie tkwił pierwotny feler tej sytuacji...

      Usuń
    11. Wszystko to prawda, o piszesz, ale właściwie co z tego? Czy to usprawiedliwia choćby w najmniejszym stopniu to, co zrobiła wspomniana Katarzyna? Czy istnieje cokolwiek, co usprawiedliwia dowolną matkę katującą własne dziecko albo je porzucającą dla fantazji?

      Usuń
    12. nie mówimy o usprawiedliwieniu konkretnego przypadku, ale o tym, jak ilość tych "Katarzyn" zminimalizować... no, chyba że takie "Katarzyny" komuś są potrzebne, by się lepiej poczuć... wtedy faktycznie mamy do czynienia z kompletnym rozmijaniem się w dyskusji, która tym sposobem traci kompletnie sens...

      Usuń
    13. Na przykład kto miałby chcieć się lepiej poczuć?
      O tym, jak zminimalizować liczbę Katarzyn, mówisz Ty - ja po prostu nie wiem. Zastanawiam mnie, czy mi się tylko wydaje, czy ich liczba rośnie? A jeżeli tak, to dlaczego?

      Usuń
    14. powody wzrostu ilości "Katarzyn" chyba już wyjaśniłem...
      natomiast z tym "lepiej poczuciem się" to był taki gorzki żart... wziął się on stąd, że gdy czasem obserwujemy jakieś niefajne zjawisko, zaś nikt nie chce tego zmienić, to naprawdę może się pojawić w głowie domniemanie, że komuś zależy na tym, by to zjawisko miało miejsce...

      Usuń
    15. Niby tak... Z drugiej strony to mi się wydaje niewystarczające, bo jednak bywały czasy, w których z tymi rzeczami było jeszcze bardziej kiepsko. Z trzeciej - wydaje mi się, że jednak postępuje jakieś zdziczenie. Nie obyczajów, bo jak zauważył Asmo - obyczaje upadają w każdej epoce, ale jakichś takich... zwykłych ludzkich uczuć. Coraz częściej wydaje mi się, że idziemy niby przed siebie, a jednak jakby w kierunku jaskiń.

      Usuń
  6. Uważam, że coś tu kompletnie zawodzi w takich przypadkach. Mam na to swoją teorię, ale nie będę się wymądrzał. Wielu powie, że to wina upadku obyczajów, ale to nie to, gdyż obyczaje w każdej epoce upadały. Nie żebym takie przypadki pochwalał, ale myślę, że aby je jednoznacznie oceniać, trzeba by znać każdy z nich z osobna, i to od przysłowiowej podszewki. Dla mnie argument powyżej, Martyki, o silnym instynkcie macierzyńskim jest z lekka przesadzony.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najpewniej tym, co zawodzi, jest rozum, bo nawet jeśli brak uczuć, to chociaż te flaki w głowie powinny przynajmniej odrobinę działać.

      Usuń
    2. Zapomniałam jeszcze: też nie przeceniałabym roli instynktu, zwłaszcza dzisiaj.

      Usuń
    3. Raczej nie rozum, a poczucie sensu życia. Tak jak Twoja maturzystka omal nie wyzionęła ducha, tak pewnie jej matce też świat się zawalił. Niektórzy w takich sytuacjach uciekają w panice, co nawet mnie, jako faceta nie dziwi, tym bardziej że oni uciekają od takich problemów zdecydowanie bardziej ochoczo.

      Usuń
    4. Asmo, nigdy nie byłeś matką, więc pewnie nie do końca rozumiesz, nad czym deliberuję: bez względu na sytuację nie jestem sobie w stanie wyobrazić, że można poświęcić własne dziecko/dzieci dla CZEGOKOLWIEK, niezależnie od sytuacji.

      Usuń
    5. To oczywiście, że matką nie będę, ale sama piszesz: „nie jestem sobie w stanie wyobrazić”, czyli Ty nie, w umysły innych matek nie wejdziesz. Wprawdzie nie wszystkie porzucają dzieci, ale wiesz ile jest takich, którym natychmiast i od razu powinno się odebrać prawa rodzicielskie? Sama piszesz o skrajnych przypadkach, ale jest jeszcze wiele innych, mniej drastycznych postaw, które trudno nazwać „matczyną milością”.

      Usuń
    6. I właśnie dlatego, że nie rozumiem - nie tyle samych zachowań, co faktu, że tak się w ogóle da - nastawiałam tyle pytań.

      Usuń
  7. Napisałaś :"Znam dziewczynę, która będąc w maturalnej klasie została nagle pozostawiona przez matkę z dwiema małymi siostrami. Wolała umrzeć niż pozwolić na zabranie siostrzyczek do domu dziecka.". Przecież gdyby umarła, to i tak trafiłyby do domu dziecka. Więc chyba trochę Cię poniosło z tyn umieraniem. Rozumiem, że wolała zakończyć edukacje i pójść do pracy, by mieć za co utrzymać siebie i siostry. Są kobiety, które zdają sobie sprawę z braku instynktu macierzyńskiego i potrafią się zabezpieczyć przed niepożądaną ciążą, większość jednak ma tak niewielką wiedzę na tematy seksualne, że gdy wpada, to rodzi, a później pozwala by wychowywała ulica. Bardzo ważki tekst, chociaż to nie wulgaryzm zawarty w tytule nadaje mu rangę, więc mogłoby go nie być. Szczególnie u osoby, która dba o czystość, poprawność i elegancję języka ojczystego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie poniosło mnie, to zwyczajna w języku przenośnia. Ale zrozumiałaś dobrze. Miałam na myśli to, że o mało nie wyzionęła ducha, jednocześnie pracując na utrzymanie i nie przerywając nauki w szkole dziennej - zostało jej zaledwie pół roku do skończenia. Mało co spała, ale podołała, wychowała siostry, potem wyszła za mąż i jest mamą dla swoich dzieci. Tamte dziewczynki też są już dorosłymi kobietami.
      Co do wulgaryzmów - z tym jest z jak z alkoholem. Trzeba wiedzieć, kiedy i ile można użyć. Jak chcesz, możesz uznać to za licentia poetica, zignorować albo czuć się zgorszona. Możliwości jest wiele.

      Usuń
  8. Troszkę Cię Droga Frau, poniosło z tytułem, ale zważywszy na treść, całkowicie Cię rozumiem... Takim kreaturom powinna być odbierana możliwość rodzenia dzieci...

    Ściskam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja właśnie uważam, że tytuł jest uroczy. No może nie jest to najlepsze określenie, ale na pewno wpada w oko :D

      Usuń
    2. Jak to nie jest "najlepsze"? Oczywiście, że jest! :)

      Usuń
    3. Celcie, u nas funkcjonuje taki powiedzenie, że komuś oczy powyższym zarosły.

      Usuń
    4. Macie jeszcze równie falliczne powiedzenia na tym zapomnianym przez Boga i ludzi Podkarpaciu?

      Usuń
    5. Li i jedynie falliczne!

      Usuń
    6. Ja z tych upierdliwych i ciekawych. Poproszę przykład. Albo dziesięć.

      Usuń
    7. Może to mało falliczne, ale Wielka Cipa na początek :)

      Usuń
    8. Prosię uprzejme:
      - idź pan w chuj i nie wracaj,
      - chuj ci na drogę i drugi do ręki,
      - a chuj ci na imię!
      - chujowieńki (lub chujowieńko,),
      - a chuj ci w rzyć i paczka pomarańczy na otarcie łez,
      - ochujeć można,
      - chujnia,
      - chyba ci oczy chujem zarosły,
      - by cię chuj strzelił,
      - chuj w bombkę strzelił, choinki nie będzie,
      - i chuj jak patelnia!
      - niedochujoza,
      - taki chuj jak salceson!
      - chujoza,
      - ni chuja,
      - ty się chyba z chujem na głowę zamieniłaś/-eś,
      - sterczeć jak chuj na weselu,
      - wychujać na perłowo.
      Nie liczyłam, ile jest ale jestem głodna i śpiąca.

      Usuń
    9. Z Wielka Cipą są straszne przepychanki, bo klechy i pisuary chcą ją burzyć, a normalnych krew zalewa.

      Usuń
    10. No nie ma chuja we wsi! Kwintesencja współczesnej myśli frazeologicznej :D

      Usuń
    11. Pozwolę sobie dołożyć do tej wdzięcznej wyliczanki:
      - bułkę przez bibułkę, chuja gołą ręką
      - chuj ci w dupę i kamieni kupę
      - chuju muju dzikie węże

      Usuń
    12. U nas są nawet ćwiczenia logopedyczne - chuj chuja chujem poganiał.

      Usuń
    13. Chuj chujowi oka nie wykole?

      Usuń
    14. dorzucę kawał /jeszcze z czasów peerelu/:
      - Panie majster!
      - Kiego chuja?!
      - Ruskie na Księżyc poleciały.
      - Wszystkie?
      - Nie. Trzech.
      - No, to kiego chuja?!
      ...
      p.jzns i miłego dnia :)...

      Usuń
    15. O chuju mawiają, że taki bolszy jak słonia nos...

      Usuń
    16. To ja też!
      W sklepie na półce leżą bułka i pączek. W pewnym momencie bułka zaczyna chichotać. Pączek pyta:
      - Ty, bułka, z czego się śmiejesz?
      - No bo fajna rymowanka mi się przypomniała.
      - To powiedz.
      - Nie, nie powiem, bo się obrazisz.
      - Nie, nie obrażę się. No mów!
      - Pączek, pączek, nie ma rączek!

      Pączek leży i myśli po chwili zaczyna się śmiać. Bułka pyta:
      - Ty, pączek, z czego się śmiejesz?
      - Nie, nie powiem ci, bo się obrazisz
      - Nie, nie obrażę się. Powiedz.
      - Bułka, bułka... Chuj ci w dupę!

      Usuń
    17. @Linka...
      https://youtu.be/i53C7uQkpig
      ten sam motyw :)...

      Usuń
    18. No masz ci los... Człowiek ciężko pracuje, a tutaj się dobrze bawią!

      Usuń
    19. Coś, co mnie do łez rozbawiło: chuj zbolały...
      Sama zaczęłaś :)

      Usuń
    20. Bawią, bo czasem ta zabawa to jedyny sposób, żeby odreagować. I móc żyć dalej.

      Usuń
    21. A ten podany wyżej link z yutuba się nie otwiera...

      Usuń
    22. Otwiera się!
      Tylko go nie zaznaczaj ze spacją po ostatnim znaku.
      A bawić się trzeba, żeby... nie ochujeć :)

      Usuń
    23. Działa i jest wielce zacny :D

      Usuń
    24. Byłby wielce zacny, gdyby nie jedna usterka - bardzo nie lubię Opani.

      Usuń
    25. Mam mocno ambiwalentny stosunek. Nic mi w sumie nie zrobił.

      Usuń
    26. Mnie też nic, ale odkąd go ujrzałam pierwszy raz (pewnie ze 40 lat temu), czuję antypatię. Jestem bardzo stała w uczuciach...

      Usuń
    27. Dopóki obiekty Twojej antypatii nie giną w dziwnie niewyjaśnionych okolicznościach, myślę że masz pełne prawo tak uważać.

      Usuń
    28. Dziękuję, wzruszona jestem Twoją pełną empatii postawą.
      Oczywiście pracuję nad umiejętnością znikania osób, które mi nie leżą, ale cosik opornie mi idzie. Talentu bozia nie dała, czy jak...

      Usuń
  9. bo ja wiem?... to chyba nie jest tak, że popęd, czy nadmiar libido /jak zwał, tak zwał/ motywuje te kobiety... to raczej jest tak, że rola matki po prostu je przerasta, więc zostawiają dzieciaki i dają dyla z tej sytuacji... a to, że nadal są normalnymi kobietami w kwestii potrzeb natury zasadniczej to jest nieco osobna sprawa...
    po prostu kolejność zdarzeń jest odwrotna, niż ją przedstawiasz... to nie jest tak, że pojawia się nowy chłop, a one dostają małpiego rozumu na jego widok i porzucają swoją dotychczasową sytuację... zwykle jest odwrotnie, że najpierw porzucają, a potem pojawia się chłop...
    piszę "zwykle", bo czasem zdarzają się wyjątki, sploty wydarzeń, ale to są wyjątki, a nie reguła...
    p.jzns :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PKanalio, zdradź mi, co oznacza owo tajemnicze "p.jzns", którym kończysz swoje wypowiedzi. Jest co najmniej intrygujące!
      Nie widzę problemu w ten sposób, jak Ty - może dlatego, że przypadki, które znam, są własnie takie. Na pewno nie można generalizować, ale mimo to nie potrafię sobie wyobrazić sytuacji, w której znęcam się nad moim dzieckiem albo pozwalam je krzywdzić komuś innemu. Musiałby przejść po moim trupie!
      Po tym, jak wystawiłam mężowi manatki za drzwi, ileś tam lat później pojawiły się poważne plany ponownego zamążpójścia. Mimo że ufałam człowiekowi bezgranicznie, poważnie zastanawiałam się nad tym, czy dobrze zrobię - własnie pod tym kątem, że miałam córkę w podstawówce.

      Usuń
    2. P. S. Problem rozwiązał się sam, bo się rozstaliśmy i poniekąd ułatwiło mi to sprawę.

      Usuń
    3. @F.B...
      to jest skrót od "pozdrawiać jak zwykle niezwykle serdecznie"... samą formułkę zgapiłem od Marka Szenborna/RIP/ z dawnego netowego Radia "Fakty i Mity", on zaś chyba z Kabareciku Olgi Lipińskiej od postaci "Pan Piotruś" /P.Fronczewski/, ja roszczę jedynie prawa autorskie do skrótu :)...
      ...
      myślę, że Twoja sytuacja o której wspominasz podpada pod inną kategorię... tu Twój eks nie odszedł sam, lecz zdecydowałaś za niego, rzecz jasna nie wnikam, dlaczego tak stało... generalnie jednak ta sytuacja nie podpada pod temat, na którym się skupia Twój post...

      Usuń
    4. Nie zrozumiałeś chyba. Nie jest ważny Eks, tylko fakt, że powtórne zamążpójście byłoby dla mnie ciężkim orzechem do zgryzienia - z powodu dziecka. A to już, jak najbardziej, z postem się wiąże.

      Usuń
    5. całej Twojej sytuacji nie zrozumiałem, bo niby jak?... detali nie znam, zresztą wcale się o te detale nie dopytuję... niemniej jednak ma się ona nijak do tematu Twojego posta, bo nie uciekłaś od dziecka w sensie: nie zostawiłaś go nigdzie, nadal się nim zajmujesz... zaś Twoje (ewentualne) potrzeby bliskości z mężczyzną, których resztą wcale nie trzeba zaspokajać drogą owego zamążpójścia to już całkowicie osobna sprawa...

      Usuń
    6. */errata... ma być "zresztą"...

      Usuń
    7. Dobrze, to jeszcze raz, łopatologicznie.
      Zacznijmy od momentu, w którym pojawia się opcja powtórnego zamążpójścia, bo takie plany były.
      Jedną rozterką, jaka mi "przyświecała" była myśl, czy dobrze zrobię,dając dziecku nie tyle ojczyma, co niespokrewnionego z nim faceta. Ufałam mu, to przyzwoity człowiek, ale jednak mężczyzna i nikogo nie można być w 100% pewnym (nawet siebie). Wystarczyłyby nawet konflikty między nimi i czułabym się z tym źle, nie mówiąc o ewentualnych poważniejszych sprawach.
      Pytanie: czego nie rozumiesz? Dlaczego uważasz, że nie ma się to nijak do tego, co napisałam powyżej? Przecież nie wspominałam li i jedynie o kobietach, które porzucają potomstwo, ale także o takich, które w imię "miłości" pozwalają facetowi krzywdzić (psychicznie lub fizycznie) własne dzieci. Jeżeli obawiałam się, żeby kiedyś niechcący nie zgotować swojej córce takiego piekła, to nie ma to związku z tematem?

      Usuń
    8. okay, teraz już rozumiem... po prostu skupiłem się tylko na tych "porzucających"... sprawa wyjaśniona...
      ale wychodzi też na to, że gdy w związku coś bardzo mocno nie gra, tak nie gra, że związek jest już fikcją, a kobieta walczy na siłę, by ten związek utrzymać na siłę, jak to się mawia "dla dobra dziecka", to też de facto krzywdzi to dziecko... dziecko widzi to wszystko, sztuczność tej gry pozorów, widzi, że między rodzicami brak jest pozytywnych emocji, brak komunikacji i to się odbija na jego funkcjonowaniu, potem zaś te wzorce wprowadza we własne życie, gdy dorośnie...
      ...
      tamtej Twojej decyzji nie mogę oceniać, bo nie mam do tego ani uprawnień, ani kompetencji, wiedzy o detalach... widzę tylko, że po prostu nie chciałaś ryzykować wiązania się z nowym facetem i podjęłaś taką decyzję, jaką podjęłaś... albo jak piszesz, sytuacja rozwiązała się sama, zaś czy naprawdę sama, tego również oceniać nie mogę ze wspomnianych wcześniej powodów...
      i po dyskusji, tak? :)...

      Usuń
    9. Wygląda na to, że po - o tyle, że właściwie myślimy to samo. Tutaj muszę się jeszcze odnieść do wątku kobiet na siłę tkwiących w toksycznych związkach. Osobiście przez 19 lat ciosałam kołki na głowie mojej przyjaciółce, która używała wszelkich argumentów "za", pochodzących z najgłupszego repertuaru ciemnogrodu:
      - "bo dzieci muszą mieć ojca",
      - "bo ślubowałam",
      - "bo grzech",
      - "bo co ludzie u mamy na wsi powiedzą?".
      No, ręce opadały. A potem, jak się zrobiło za późno, to się obudziła. Szkoda, że dopiero teraz, bo zaszło już wiele nieodwracalnych procesów, przede wszystkich w dzieciach. I za to warta jest uduszenia gołymi rekami (osobiście przeze mnie). Kiedyś o niej pisałam na blogu.

      Usuń
    10. kiedyś (współ)robiłem takie badania wśród pacjentów ośrodków dla uzależnionych pod kątem stanu ich rodzin... kawał ciężkiej roboty zresztą i do końca nieskompletowanej, ale z grubsza wychodziło na to, że większość była wychowywana w autorytarnym, konserwatywnym stylu, w związkach toksycznych lub "martwych", zaś tylko raptem góra 10% pochodziła ze związków niepełnych /zwanych potocznie "rozbite rodziny"/... mimo wspomnianej niekompletności te wyniki dają sporo do myślenia, można mówić wręcz o obaleniu pewnego mitu...

      Usuń
    11. Jeżeli chodzi o uzależnienia, to co prawda inny temat, ale też wzbudza we mnie emocje, bo mimo wszystko, mimo wszelkich badań i innych usprawiedliwień, winnymi uzależnień są wyłącznie oni sami. Każdy dostał w wersji podstawowej lepszy albo gorszy, ale jednak mózg, który powinien służyć do rozumienia choćby najprostszych przekazów. Nie wierzę, że każdemu biedakowi ktoś przemocą wódę leje w gębę albo na siłę wali narkotyki w żyłę.

      Usuń
    12. to trochę nie tak... na poziomie "winności" to faktycznie tak jest, zresztą całą terapia jest zawsze nastawiona na to, by nie zwalali winy za swoją sytuację na okoliczności od nich niezależne... natomiast nie sposób tego oderwać od okoliczności, skreślić ich, gdy pada naukowe pytanie "dlaczego?"... no, i tu się okazuje, że te okoliczności mają pewien wpływ na ich sytuację...
      ...
      "Rozumienie czyjegoś postępowania, to nie jest usprawiedliwianie"
      /cytat mojego autorstwa/ :)...

      Usuń
    13. No to powiem Ci, że znacznie mnie pocieszył ten ostatni cytat :)

      Usuń
    14. bo to jest tak, że ludzie najczęściej ograniczają się do oceny moralnej postępowania /"dobry" - "zły"/, funkcjonowania drugiego człowieka, co jest najpłytszym podejściem do sprawy... nieco ambitniejsza jest próba oceny jego zdolności umysłowych /"mądry" - "głupi"/, ale to też jest jeszcze płycizna... sztuką jest dopiero zadać sobie pytanie "dlaczego?", spróbować zrozumieć jego sytuację, motywacje, uwarunkowania... nie zawsze jest taka konieczność, ale często się przydaje po to, by zapobiec jakimś innym niefajnym przypadkom...
      natomiast często jest to traktowane jako "usprawiedliwianie", a to jest akurat nieprawda, stąd ten cytat...
      ...
      kiedyś spotkałem w necie ptysia, który okazał się być mistrzem kłamstwa i w ogóle szują do kwadratu... po pewnym jednak czasie pojąłem, że jest to po prostu człowiek chory psychicznie /nawet rozpoznałem numer ICD-10 jego choroby/, żyjący w swoim urojonym świecie i wiele z tych jego kłamstw jest efektem jego choroby... to mi pozwoliło spojrzeć na sprawę z dystansem i pozbyć się złości nań... daleki jednak jestem od usprawiedliwiania go, nadal jest w moich oczach szują... jednak zrozumienie powodów owego "szujstwa" okazało się być dla mnie korzystne...

      Usuń
    15. Wiem, o czym piszesz. Jednak co w takich wypadkach jak opisane przeze mnie daje zrozumienie, "dlaczego"? Jaką wymierną korzyść daje to katowanemu lub porzucanemu dziecku? Myślisz, że to na przyszłość da jakaś szansę zapobiegania? Bo ja szczerze wątpię.

      Usuń
    16. konkretnemu dziecku w konkretnym przypadku to nie da nic... jajko się stłukło i się nie odtłucze... co do przyszłości (tej bliskiej) to sprawa również nie wygląda optymistycznie gdy się spojrzy na obecną politykę społeczną obecnego reżimu, która jest po prostu prymitywna do bólu, nastawiona na imperatyw "rodzić, aby tylko było urodzone"...
      nie, nie odpowiem Ci żadnym konkretem na Twoje pytanie, trochę "za głupi" jestem w tym temacie, by wymyślić idealny, a nawet jakikolwiek program profilaktyki, a sam wybrałem inną działkę "społecznictwa", taką, na której się znam /tak mi się wydaje/...
      ale odwróćmy całą sprawę i zapytajmy, czy ekspresja złości na "wyrodne" matki coś zmieni?... to załatwia tylko sprawę naszego napięcia psychicznego, ale dzieciakom /tym w przyszłości/ również nic nie pomoże...

      Usuń
    17. Gdyby tak traktować każdy temat (a dlaczego by nie? to w ogóle nie należałoby pisać o niczym.

      Usuń
  10. Od oczu do mózgu niezbyt daleko, to i można powiedzieć, że skoro onym oczy zarosły to właścicielka tych oczu z onym na rozumy się pomieniała. Nie mam słów na to, o czym piszesz. Nawet tych wysoce obelżywych, a trochę ich znam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie mam, dlatego posłużyłam się tym, co było.

      Usuń
  11. Dzieki za liste powyzej, dosksztalcilam sie solidnie :D
    Dlugo by mozna dociekac przyczyn, ale mam wrazenie, ze w tym dostawaniu malpiego rozumu na widok nowego samca moze tez grac role zanik tej poczatkowej ekscytacji, która dosc szybko sie rozwiewa i uluda, ze nastepny zapewni nieustanne, oszalamiace szczescie bez jakiegokolwiek wysilku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale nie znajduję w tym żadnego, choćby najmniejszego usprawiedliwienia dla porzucania lub maltretowania dzieci.

      Usuń
  12. Jedno z takich dzieci mamusi z tym, no... na oczach leczy się teraz pod naszą opieką oraz od kilku lat poznaje życie rodzinne z innej strony. Nid wypier... mamusi jeszcze w mordę, gdyż chadzamy innymi drogami, a na moich ustach gości to, co u mnie na blogu. Nie będę zniżać się do jej poziomu.

    OdpowiedzUsuń
  13. BTW, z innej beczki. Frau Be, cos dla Ciebie :)
    https://www.boredpanda.com/cute-bumblebee-butt/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Matuchno, jakie cudne!!! ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥

      Usuń
    2. Sliczne tluste tylki!!! :)

      Usuń
    3. Prawda? Grubodupcewy są najpiękniejsze!

      Usuń
    4. trzmiele są super i ponoć produkują najsmaczniejszy miód, problem tylko w jego pozyskaniu i ewentualne próbki sprowadzają się do kropelki na wykałaczce...
      ale jest też zła wiadomość... niektóre gatunki trzmieli już nie istnieją, zniknęły zresztą nie tak dawno i to jest nie do odkręcenia...
      przy okazji zaagituję nieco:
      https://uslugiekosystemow.pl/2017/07/14/jak-zbudowac-hotel-dla-owadow/
      p.jzns :)...

      Usuń
    5. Matuchno, jakie cudne oczko zalotne! ♥ ♥ ♥
      Takie owadzie hotele stoją u nas na bulwarach i w innych miejscach. Już któryś rok z rzędu je widzę.

      Usuń
  14. Bryndzę? Tam próżnia jest. Wyssała wszystko, dlatego dupa na pierwszym miejscu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I bardzo Ci jestem wdzięczna za zrozumienie tej prostej rzeczy!

      Usuń
  15. Trafiłam przypadkiem, jeżu kolczasty. hejt jak u Nergala. A jako dziecko marzyłam, by uciec z domu. Albo mieć innych rodziców. Dali mi do wiwatu serio/serio. Ale zostali razem, dzielnie, romanse na boku, wóda i te rzeczy, ale odpowiedzialnie tworzyli "rodzinę". Może jednak byłoby lepiej, gdyby rzeczony organ oczy im po zasłaniał, żeby porzucili dzieci...ale nie udało się. Wszystko ma drugie dno...a potem nawet 50-te ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Yyy... że ja hejtuję?...

      Usuń
    2. A nie? Skąd wiesz czemu kobieta odchodzi? Od męża i dzieci? Ja sobie myślę, że kiedy porzuca dzieci, to już po bandzie. Coś w niej jest tak bolące, tak przeraźliwie straszne, coś z czym nie da rady się zmierzyć, że może zostawia dzieci dla ich dobra. Co jeśli za tym niby lekkomyślnym, głupim, podłym zachowaniem jest taki ból, że musisz uciec daleko, by chronić dzieci. Bo nie zasługują by mieć taką matkę. Lepiej im będzie beze mnie. Nie umiem być matką. Ucieknę, ukarzę siebie za to, że nie czuję, nie umiem, nie zasługuję...Tak samo kiedy dziecko jest ofiarą, często staje się katem, gdy dorośnie. Mówię przemocy stanowcze NIE. Ale nic nie jest czarno-białe. Oprawcy byli kiedyś dziećmi, nad którymi się znęcano. To że ktoś ma 50 lat, nie oznacza dorosłości ani dojrzałości. Dawniej, kiedy byłam matką polką, zgodziłabym się z tobą :-) Teraz wiem, że bycie matką dla każdego jest inne i nie każdy to czuje i podoła. I nie hejtuję, a przynajmniej się staram, bo stare programy wbite w głowę chętnie by pohejtowały, choć nie znają całej sytuacji, po opiniowały by, po oceniały...to jest dobre, a to złe. Tylko okazało się, jak głębiej poszukasz, zawsze znajdziesz jeszcze inne prawdy. I bajka biało-czarnym świecie upada. Ale kapewu, to twoja strefa komfortu. I twoje zabawki. A to tylko moja opinia :-) przypadkowa.

      Usuń
    3. Że znasz lepiej ode mnie moich znajomych to już wiemy.
      No to teraz zacznijmy jeszcze usprawiedliwiać Katarzynę Waśniewską i jej podobne.
      Najlepiej głaskać po główkach wszystkich w czambuł - od Trynkiewicza po tych, co zwłoki dzieci trzymali w beczkach po kapuście. Dziś szuka się usprawiedliwień na każdą patologię, od szkolnego lenistwa po dowolne zwyrodnienie, ofiara staje się nagle winną, że żyje, a kaci - biednymi ofiarami.
      Swoją drogą, co za dziwny "przypadek", że akurat teraz się odezwałaś, choć niemal codziennie widujemy się u Panery...

      Usuń
    4. No...dopiero do ciebie zajrzałam, bo Pantera powiedziała o tobie do mnie :-) masz rację. Bez sensu się przepychać. Powodzenia. Nie ma przypadków, dzięki za lekcję i lustro.

      Usuń
    5. Sama napisałaś, że trafiłaś do mnie przypadkiem.

      Usuń
  16. Nooooo....pojechałaś! Ale co prawda, to prawda 🙄

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie każdemu jakoś po drodze jest z przyznaniem prostej prawdy: zło to zło.

      Usuń
    2. Zawsze się tego trzymam.

      Usuń
  17. Uważasz, że to twarożek zamiast mózgu jest przyczyną? Ciekawe. A skąd się bierze ten twarożek? Czy nie przypadkiem z braku odpowiedniego uspołecznienia, wychowania dzieci w ich pierwszym okresie zycia? Czego Jaś się nie nauczy, tego Jan nke będzie umiał.
    Niemowląt porzuconych przez ludzi, a wychowywanych przez zwierzęta przez pierwsze, więcej niż trzy lata życia, nie dało się uspołecznić i żyły krótko. Im dłużej wychowywane przez zwierzęta tym trudniej. Do końca pozostawały półdzikie, chętnie wracając do wzorców otrzymanych przez zastępczych zwierzęcych rodziców, posługując się ich językiem. Miały problemy z przyswojeniem sobie języka ludzkiego, nie rozumiały ludzi, bały się ludzkiego świata, tak różnego od świata zwierzęcych rodziców.
    Dom, rodzina dla dziecka w pierwszych latach życia, to jest najważniejsze w jego uspołecznieniu. Jeżeli rodzice, opiekunowie nie przekażą miłości, nie nauczą empatii, myślenia, norm społecznych, to potem wszystko w zyciu takiego dziecka kuleje.
    Czasem mam wrażenie, że "komuś", bardzo zależy na zniszczeniu tego, co dla człowieka, jego życia najważniejsze - rodziny. Wystarczy rozejrzeć się wokół po ogólnie promowanych wzorcach: kasa, przemoc, egoizm jakze często pod płaszczykiem asertywności, liczysz się tylko ty, inni niech spadają na krzaki itp.
    Marytka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ma być "źle pojętej asertywnosci" Sorki
      Marytka

      Usuń
    2. Może być i twarożek. Nie wiem tylko, o co masz do mnie pretensje, bo to nie ja jestem temu wszystkiemu, o czym piszesz, winna. Mało tego, zgadzam się co do joty, zwłaszcza z ostatnim akapitem.

      Usuń
    3. No, co Ty! Nie mam o nic do Ciebie pretensji. Przepraszam, że poczułaś się urażona, się tak nie czuj proszę:-) Już zmykam, co prawda nie na krzaki, bo to jednak boli, szczególnie kiedy są kolczaste:-(
      Marytka

      Usuń
    4. Nie czuje się urażona, tylko konstrukcja wstępu: "Uważasz, że to twarożek zamiast mózgu jest przyczyną? Ciekawe. A skąd się bierze ten twarożek? Czy nie przypadkiem..." sprawiła, że wygląda ewidentnie na atak. Wcale nie wysyłam Cię ani w krzaki, ani w ogóle nigdzie.

      Usuń
  18. Frau Be...nie potrafię nie przyznac Ci racji.Te sprawy które poruszyłaś są nawet bolesne podczas czytania,bolesne i okrutnie prawdziwe.Moja kolezanka po 13 latach pracy we Wloszech wrociła do Polski 6 lat temu,by walczyc o mlodsze rodzenstwo,które przez alkoholizm rodziców trafiło do domu dziecka..Jest opiekunem prawnym-udało sie po 1,5 rocznej batali.Ona w wieku 19 lat wyjechala z rok starsza siostra po to by pomoc rodzicom ...a oni...majac kase od córek,rozpili się....
    Komentarz zbyteczny...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, bo właściwie co tu jeszcze można dodać? Istnieją rzeczy, które nie mieszczą się w głowie normalnej jednostki.

      Usuń
  19. Gdyby to byli panowie to można ich nazwać, za Kapitanem Bombą, tępymi chujami. Ale nie mam pomysłu na żeński odpowiednik...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie jesteś zmęczony po kolejnej podróży.

      Usuń
  20. Odpowiedzi
    1. Często podróżujesz służbowo, a pomysłu Ci brak, więc tak mi wyszło :)

      Usuń
    2. Ostatnio tylko nie dosypiam. Mam kolegów (mieszkamy w jednym budynku), którzy upierają się wychodzić rano, o 6:15 na bieganie. I upierają się, że powinienem im towarzyszyć... No to towarzyszę, ale godzina jest zabójcza. Całą majówkę (od weekendu do weekendu) spałem do 9:00. I to jest po bożemu.
      Ale z tego wstawania wyszedł, jednak, pomysł żeńskiego odpowiednika. Tępa dzida.
      Pozdrawiam

      Usuń
    3. Matuchno! Zadajesz się ze zboczeńcami!!!

      Usuń
    4. Tak to trochę wygląda. Ale wszystko dla tzw. wyższych celów. Niech im będzie. W sumie tylko dzięki nim wstaję tak rano i robię cokolwiek.
      Pa

      Usuń
    5. Nie "dzięki nim", tylko "przez nich"! Przecież to jest zbrodnia na ciele ludzkości.

      Usuń
  21. Ja nawet nie wiem, czy ten ludzki odpad myśli macicą, dupą... podejrzewam, że są to te przypadki, kiedy możliwe jest życie bez mózgu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro meduzy przetrwały tyle milionów lat...

      Usuń
    2. Tylko szkoda, że niesłusznie tylu ludzi uważanych jest za gatunek myślący i czujący.

      Usuń
    3. Mnie już nic nie dziwi.

      Usuń
  22. Frau, kocham Cię jak siostrę, ale nie zupełnie się zgadzam. Czyżbyś uważała, że mniejszym kurestwem jest jak samiec zostawia dziatki i leci w pi..du? Czyżbyś stała na stanowisku, że naszym psim obowiązkiem jest warować przy dzieciach, a chłop to może porzucać i za innymi lecieć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zupełnie nie o to chodzi, tylko znam akurat takie przykłady z życia. Poza tym uważam, że matka zezwalająca na przemoc i gwałt na swoim dziecku osiąga najwyższy stopień ludzkiego skurwysyństwa.

      Usuń
  23. Wiem. Są tacy ludzie... niestety. Potępiam w całej rozciągłości, ale tak w ogóle to powinno być karalne.
    Ja mam jeszcze inny przykład: a co z dorosłymi dziećmi, którzy nie zajmują się swoimi rodzicami w podeszłym wieku, doprowadzając ich do stanu zaniedbania higienicznego, fizycznego i psychicznego ? To też powinno być karalne, ale przeważnie nikt tego nie zgłasza, choć wiele osób widzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to boli tak samo albo jeszcze bardziej. Niepotrzebni ludzie - do śmietnika...

      Usuń
  24. Jestem matką i nie potrafię sobie wyobrazić nawet takich zachowań, a co dopiero je usprawiedliwić. Wiem, że gdyby ktoś zagroził bezpieczeństwu mojego dziecka, byłabym w stanie zabić i z pewnością nie znalazłabym żadnego usprawiedliwienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uważam to za normę. Tendencja do usprawiedliwiania wszelkich patologii jest obrzydliwa.

      Usuń
  25. Zasłyszana rozmowa. Matka mówi do dziecka:
    - powiedz tej nauczycielce, że.... Dalej nie będę cytować
    Cóż bywa też i tak
    Pozdrawiam zapachem konwalii

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bywa.
      Skąd wiedziałaś, że ubóstwiam konwalie?!

      Usuń
    2. Cóż jestem czarownicą.
      Marzyłaś o konwaliach w bukiecie ślubnym, ale napisałaś, że wyszło inaczej. Jaki zatem był ten bukiet?
      Pozdrawiam żółto-zielonym majem

      Usuń
    3. Ślub miałam w czerwcu, a bukiet z pomarańczowych róż.

      Usuń
    4. Witaj nadal majowo
      Bo u mnie nadal maj
      A róże właśnie zakwitły, jak zawsze na moje imieniny. Dlatego chciałabym Cię zaprosić na jutro. Niestety tortu i herbaty nie będzie, ale jak zawsze (mam nadzieję) możesz liczyć na ciekawe słowo
      Pozdrawiam pachnącą końcówką maja

      Usuń
    5. Kochana, nic nie szkodzi - nie lubię ani tortów, ani herbaty! :)

      Usuń
  26. Nie wiem Frau Be, nie wiem co w takich osobach siedzi. Ale są i to jest straszne.
    Ps: na konwalie uwazaj, bo śmiertelnie trujące dla kotów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie kupuję konwalii i nie przynoszę do domu - wiem, że są trujące. A balkonu ani ogrodu nie mam i kocie zagrożenie odpada.

      Usuń
  27. Co mi wypada powiedzieć...? Jestem córką takiej właśnie matki. Nie chodzi mi już o myślenie cipą. Chodzi mi o bycie człowiekiem. Bo nie jest człowiekiem ten kto patrzy jak współmałżonek na rauszu leje wojskowym pasem dziecko. Lub jak każe klęczeć na kolanach na żwirze z rękoma do góry. Za co? Za karę za to że żyje!? Lub...
    Nie, nie chciałam o tym myśleć, ale od chwili jak przeczytałam powyższy tekst myśli wracają jak bumerang...

    A jak mi ciężko było wykrzesać w sobie "bycie człowiekiem"...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurczę, nie wiem, co napisać... Po prostu nie wiem.

      Usuń
    2. Nie musisz nic pisać. Wystarczy, że przeczytasz i zrozumiesz.

      Usuń
    3. https://dziewczynazewsi.blogspot.com/2013/05/odezwa-do-matek-i-dzieci.html

      https://dziewczynazewsi.blogspot.com/2015/04/o-dziecinstwie-o-zazdrosci-i-o.html

      https://dziewczynazewsi.blogspot.com/2015/03/tresciwie.html

      Usuń
    4. Zresztą... pamiętam nasze rozmowy na GG.

      Usuń
  28. niestety nie umiem zrozumieć takich kobiet

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli jest ktoś, kto rozumie, to ja nie rozumiem jego...

      Usuń
  29. Powiem tak... jestem tu mam wrażenie po raz pierwszy, ale uwielbiam tego bloga już za sam tytuł tego posta ;-) I jakość treści, która idzie w parze z prowokacyjnym tytułem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cosik mi się nie widzi, żebyś była starą kobietą :)

      Usuń
  30. Bo nie wszyscy ludzie lubią dzieci. Wiem, to zdanie musi być szokujące, gdy weźmie się pod uwagę te wszystkie pierdy o tym, że może się komuś zdawać, że nie lubi dzieci, ale jak się już dziecko pojawi to wszystko się zmienia. Bywają rodzice, którzy nie lubią swoich dzieci tak jak i nie lubią innych ludzi. To wielka prawda społeczna, która nie przebija się do uszu tych, którzy namawiają, że dzieci mają mieć wszyscy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy ma prawo nie lubić dzieci. Tylko po co w takim razie je rodzić?

      Usuń
    2. @FrauBe, zapodałam kiedyś temat o starości w Irlandii i o samodzielności starszych ludzi, o której w Polsce niewielu słyszało ...

      Bo co mówią ich matki? "Oj byś już, byś już, bo mnie się tak nudzi, nie mogę się doczekać". To, i kiepski dostęp do antykoncepcji to główne powody. Ale pierwszy powód jest ważniejszy, część moich rówieśniczek urodziło dzieci tylko i wyłącznie po to, żeby ich matki, które nie mają własnego życia, miały rozrywkę i w końcu przestały marudzić.

      Usuń
  31. Dobrze to ujęłaś! I wulgaryzm tu pasuje! Myślę, że to upadek obyczajów!!!
    Pozdrawiam bardzo serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Upadek obyczajów to mało. Zdziczenie i zwyrodnienie pasują chyba bardziej.

      Usuń
  32. Nie bede sie wypowiadac w tej tresci. Tylko zaznacze ze juz jestem (choc to juz sama wiesz) :-)

    OdpowiedzUsuń