sobota, 16 czerwca 2018

476. Maroko: o tym, jak się zakochałam


Oto on. Na imię ma Fez (po arabsku Fas) i narodził się na przełomie VIII i IX w., co nasuwa podejrzenie o solidną gerontofilię z mojej strony, ale trudno. W tym samym wybranku rozkochała się brytyjska pisarka Suzanna Clarke i to do tego stopnia, że kupiła w Fezie dom, wyremontowała go ogromnym wysiłkiem, a potem napisała o tym piękną książkę.
Panorama Fezu




Co takiego ma w sobie to miejsce, że przyciąga oblubienice jak magnes? Może to atmosfera średniowiecznego miasta, najstarszego i najlepiej zachowanego w świecie muzułmańskim, z jego cesarskim klimatem?

Uliczki Fezu



Zagadka: co ten mężczyzna niesie w woreczku?
Można powiedzieć, że to taki odpowiednik polskiego Krakowa, paradoks jednak polega na tym, że naszej dawnej stolicy za bardzo nie lubię, podczas gdy stareńka stolica Maroka rzuciła na mnie urok. Nawet hotel zachęcał, żeby w nim zostać nieograniczoną ilość czasu. Duże pokoje z aneksami kuchennymi, balkonami, pełnym wyposażeniem i łóżkami o powierzchni lotniska to coś, czego na co dzień tak bardzo mi brakuje.










To tutaj dałam plamę, z żenującą beztroską zastanawiając się, dlaczego strzałka na suficie wskazuje kierunek za oknem, informując jednocześnie, że tędy do kibla. Łazienka zlokalizowana była akurat w zupełnie innym miejscu, a w każdym razie nie na balkonie i nie poza nim! No co? Tak, wiem, że kibla (qiblah!) to kierunek, w którym znajduje się Mekka i że muzułmanie powinni zwracać się w tę stronę twarzą podczas modlitwy. No ale żeby reszta została napisana w jakimś ludzkim języku, to bym się pokapowała, a tak?...


W każdym razie Fez fascynuje, wabi, nęci, kusi… Przez wieki był ośrodkiem handlowym, intelektualnym i kulturalnym. W dzielnicy Fas al-Dżidid (Nowy Fez), powstałej w XIII w., znajduje się pałac królewski z kompleksem ogrodów.







Nie wolno go zwiedzać, ponieważ jest jedną z rezydencji, w których zatrzymuje się król. Można za to pocałować klamkę przepięknie wykonanych drzwi (z wyjątkiem głównych, bo tych nie wolno nawet fotografować ani się do nich zbliżać), albo po prostu je podziwiać.









I te wspaniałe mozaiki!









A to dopiero preludium do tego, co kryje w sobie to ekscytujące miasto.

86 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój były mąż najszczęśliwszy był wtedy, kiedy zepsuł mi każdą radość i odebrał nawet najmniejszą przyjemność. Gwizdał wówczas i podśpiewywał z zadowolenia. Wszystkie swoje frustracje wyładowywał na mnie, tak jak Ty teraz. Jeżeli Ci się od tego humor polepszył, to na zdrowie, udało Ci się skutecznie zohydzić tę ostatnią resztkę radości, jaką jeszcze dają mi fajne wspomnienia. Możesz być z siebie w pełni zadowolona.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Tylko że ja nigdzie nie napisałam, że jestem fanką. Piszę o czymś zupełnie innym, co ma dla mnie wartość nie do przecenienia, zwłaszcza przy deficycie innych. Ale Ty o tym doskonale wiesz, więc nie muszę Ci niczego tłumaczyć. Robisz, co chcesz.
      Tak mi się jakoś przypomniało, jak kiedyś na Twoim blogu pod którymś postem zażartowałam, zresztą najniewinniej w świecie, nawet już nie pamiętam, na jaki temat, bo chodziło o pierdołę. Trafiłam, niestety, na Twój zły humor, więc musiałam w nieskończoność przepraszać. Jak widać, delikatność obowiązuje tylko w jedną stronę. Znam to aż nazbyt dobrze, bo Eks przerabiał to na mnie całymi latami. Udało mu się, dorobiłam się choroby, której już nie zwalczę. Zapewne przyniosło mu to ogromną satysfakcję, a w każdym razie polepszenie samopoczucia cudzym kosztem.

      Usuń
    4. A po co? Spierdoliłaś mi humor na jeden z nielicznych wolnych dni, jakie mam, zupełnie jakbym była winna temu, co robią wszyscy islamiści świata, więc zapewne jesteś zadowolona, bo miałaś się gdzie wyżyć. Tobie wymuszone przeprosiny do niczego niepotrzebne, a mnie nie pomogą.

      Usuń
  2. Bo Ty luksusowa kobieta jesteś!
    Fez podoba mi się bardzo, ale chyba dla mnie zbyt gorąco...co nie przeszkadza, żeby podziwiać wszystko, co pokazujesz. Czyżbyś chciała kiedyś przenieść sie właśnie tam? Piękne marzenie!
    A facet niesie chyba mleko?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, kraje arabskie są już kierunkiem straconym. Zresztą, moje miejsce numer jeden na świecie jest zupełnie gdzie indziej. Tymczasem jeszcze nie pokazałam najciekawszych rzeczy w Fezie - to dopiero aperitif.
      Facet rzeczywiście niósł mleko - w pobliżu był targ. Ludzie kupowali mleko i tak właśnie je pakowano :)

      Usuń
  3. Też mi się z mlekiem skojarzyło.
    Też nie wiedziałabym, o co się rozchodzi z tą strzałką ... kibel to kibel, ewentualnie z niemieckiego kubeł, donica, czy coś w tym stylu ;)
    Lubię taki niebieski kolor, a tam wszystko przyozdobione, nawet drzwi do windy.
    No i jestem ciekawa, co Cię w tym mieście tak zauroczyło :) Chociaz pewnie trudno to wytłumaczyć, bo każdemu podoba się co innego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najbardziej zauroczyło mnie to, co zobaczyłam później :)

      Usuń
    2. Domyślam się :)) A najpierw aperitif ,a potem danie główne ;) Chyba, że jeszcze jakąś przystawkę zaplanowałaś :)

      Usuń
    3. Na pewno mam dwa bardzo główne dania i jedno już niebawem. A drugie to już w ogóle absolutny unikat.

      Usuń
  4. No i proszę, nie dość, że mnie zaciekawiłaś miejscem, to jeszcze sprawdziłam nazwisko autorki książek. Wpisuję sobie na listę "to do" pojechać do Fezu. Dziękuję :*

    OdpowiedzUsuń
  5. ciekawe, skąd tak wielkie zamiłowanie do błękitów w tych mozaikach. brak wody i odzwierciedlenie tęsknoty za źródłem? bo chyba nie o niebo tu chodzi, którego wszędzie na powierzchni jest pod dostatkiem. barwy są powielane w nieskończoność. może innych barwników nie znali wcześniej i dlatego brali to, co można było łatwo uzyskać. trudno znaleźć odstępstwo. Masz fotki inaczej barwionych mozaik?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co, mało Ci kolorów na tych mozaikach?
      Faktem jest, że w Maroku i Tunezji widziałam zamiłowanie do niebieskiego. Jedni twierdzą, że kolor niebieski odstrasza muchy, inni - że to ma związek z religią. Jak jest naprawdę, nie wiem, ale to akurat prześliczny kolor, wiec nie narzekam.

      Usuń
    2. A ja wiem. Niebieski jest kolorem ZIMNYM, przy tamtejszych upalach ma to wielkie znaczenie.

      Usuń
    3. I bardzo dobrze. Podoba mi się.

      Usuń
  6. No i patrz - zgadłam. Nie dlatego, że przeczytałam, tylko ze zdjęcia - mleko kozie/wielbłądzie/owcze/krowie. Tylko kobyle, nie wiedzieć czemu, nie przyszło mi dp głowy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie wiem, dlaczego. Ja bym stawiała jeszcze na ptasie mleczko :)

      Usuń
    2. No przecież! Jeszcze takie w krówkowej polewie :)

      Usuń
    3. O, fuuu!!!
      Takiego do jedzenia to ja nie lubię.

      Usuń
    4. A ja tak, od przedwczoraj. Lepsze niż to w czekoladzie.

      Usuń
    5. Czekolada to już w ogóle błeee. Ale wiadrem bitej śmietany bym nie pogardziła, o, nie...

      Usuń
    6. O, śmietanowiec to jest to.

      Usuń
    7. Z pewna dozą nieufności pytam, co to jest śmietanowiec?

      Usuń
    8. Cienkie, kruche placki (5 do 6) przełożone dużą ilością bitej śmietany. Najlepiej zrobić dzień wcześniej, to placki nasiąkną śmietaną, ale nie całą :) Doskonała alternatywa dla tortów, przynajmniej wg mnie.

      Usuń
    9. Ojezu, ofuuu!
      A po co do tego jakieś placki?!
      Błeee i rzyg...

      Usuń
    10. W moim wykonaniu zdecydowanie tak. Nienawidzę ciast, rosną mi w ustach i nie dają się przepchnąć przez przełyk.

      Usuń
    11. Jak wiadomo, jeden woli schaby, drugi woli mostek...

      Usuń
    12. A co, jeśli ani schab, ani mostek?

      Usuń
    13. Szynka, bo tam nie ma kostek!

      Usuń
    14. wtedy: jeden lubi rybki, a drugi akwarium :)

      Usuń
    15. Mam i akwarium, i rybki, a jednak nie jadam ani jednego, ani drugiego! :)

      Usuń
    16. Przecież wiem :) To moja wersja, bo chociaż lubię zieleninę, to mięsko też. Już taki jestem mięsny drań :)

      Usuń
    17. A ja śmietanowy. I maślany. Mniam!

      Usuń
    18. I to się nazywa uzupełnienie :)

      Usuń
    19. Dodam, że bita śmietana może być uzupełniona bezą. Li i jedynie.

      Usuń
    20. Tort Pavlova, niech zgadnę. Albo hiszpański :)

      Usuń
    21. Z Pawłowów znam tylko Iwana, fizjologa.

      Usuń
    22. https://www.przyslijprzepis.pl/przepis/torcik-bezowy-z-bita-smietana-i-letnimi-owocami-4

      Usuń
    23. No, to by się opchnęło na jedno posiedzenie :)

      Usuń
    24. Fez przepiekny, ale od tej wizji bezy z bita smietana az mnie zemglilo. A fuj...

      Usuń
    25. Bardzo dobrze! Cieszę się i jestem Ci ogromnie wdzięczna za te mdłości - w razie czego jestem w Twoim towarzystwie bezpieczna, NIE ZEŻRESZ MI :))))

      Usuń
    26. Ufff, jak milo, ze zrobisz to za mnie :))).

      Usuń
  7. Jak wiesz podzielam Twoją miłość do mozaiek i ornamentów, więc wcale się nie dziwię, że byłaś tym miejscem tak zachwycona. I ja bym tam nieustannie latała z aparatem. I pewnie też dałabym plamę z tym kiblem :)))) Uśmiałam się z tego serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba byś nie dała - coś napomknęłaś ostatnio, że znasz ten pogański język.

      Usuń
    2. Znam to za dużo powiedziane, ciągle staram się go poznać lepiej. bo to moja młodzieńcza miłość, zawsze chciałam znać świetnie angielski, ale padło na niemiecki. I zostałam taką angielską kaleką, nie mylić z angielskim pacjentem. :)

      Usuń
    3. Łojezu...
      Cóż, de gustibus non disputandum est.

      Usuń
    4. Cos Wam sie chyba pomyrdalo, quibla w zadnym razie nie jest slowem angielskim.

      Usuń
    5. Nie quibla, tylko to, co dookoła niego!

      Usuń
  8. A propos tego, co pan niesie w torbie - też mi się skojarzyło mleko. Chociaż nie wiem dlaczego nie w jakimś naczyniu, przecież taka torba może się łatwo rozpaść jeśli o nią trochę zahaczy. A zawartość bardzo szybko się rozgrzewa w tamtejszych upałach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jednak jest to mleko - osobiście widziałam na targu, jak je pakowano :)

      Usuń
    2. Jeste, zdumiona! Ale cóż, co kraj to obyczaj. Nie muszą być logiczne.

      Usuń
  9. Przepiękne miejsce! Ja się zakochałam w Stambule, który mimo mieszaniny kultur również jest bogato zdobiony ceramicznymi mozaikami. Przeważa w nich kolor niebieski :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zdążyłam tam pojechać... Bardzo żałuję!

      Usuń
  10. Cudny!!! Ja bym wchlaniala oczami, a dopiero potem fotografowala dla innych. To co zobaczysz wlasnoocznie jest piekniejsze od fotografii, bo ma ducha w sobie :)
    Ale dobrze, ze sfotografowalas, bo ja tam nie pojade, a tak bede miala wrazenie, ze cos wiecej pieknego zobaczylam!

    Ja ci juz te smietane, cala miche, ubije, mysle, ze bez cukru?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bez. Ewentualnie małą łyżeczkę na te pół litra nieubitej.

      Usuń
  11. Ja żałuję, że nie mogę wrócić. Z jednej strony brak kasy, z drugiej proszą żeby nie legitymizować dyktatury. Byłam tam tuż po puczu i było widać że ludzie byli zdeterminowani i chodzili na te demonstracje przeciw Erdoganowi a jednocześnie przestraszeni. Przepraszam za elaborat, ja jak zacznę..to popłynę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma za co się gniewać.
      Nie mogę przeboleć, że nie zdążyłam do Turcji i Egiptu, a teraz zwyczajnie się boję.

      Usuń
  12. Żałuję, że kiedy mogłam nie pojechałam.... Mozaiki cudo!!!

    OdpowiedzUsuń
  13. Przyznać muszę, że miasto jest urocze a architektura mauretańska nie do podrobienia.
    Facet niesie mleko w woreczku:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutaj jeszcze niewiele widać - to dopiero preludium.

      Usuń
  14. Te kilka zdjęć, które mogłam tu obejrzeć pokazują, że naprawdę jest pięknie, nie dziwię się, że się zakochałaś...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zakochałam się dopiero, gdy zapuściłam się w głąb...

      Usuń
  15. Byłem... i tyle pamiętam :) Mozajki zachwycają, mnie zawsze kojarzą się z łazienką... i toaletą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. CzarCie, na litość boską! Nie mów, że nie pamiętasz wytwórni mozaik albo farbiarni...

      Usuń
  16. Człowiek się zakochuje, potem tęskni, wspomina i daje upust swojej miłości w pięknych postach. Już z tej zapowiedzi widać, że miasto jest urzekające. Szczegóły przed nami a mnie się już podoba :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest urzekające, wściekle specyficzne i też nie pogardziłabym domem w Fezie...

      Usuń
  17. przepiękne miejsce i te kolory mozaiki cudne

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie wiem. Moze i piekne, moze i cudne, po tym co zobaczylam w Rosji nic nie bedzie juz takie jak dawniej :-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do Rosji ciągnie mnie jak cholera, ale jeszcze nie byłam. W końcu kiedyś pojadę!

      Usuń
  19. A już myślałem, że będzie coś w stylu love story.
    Gościu wygląda jakby niósł mleko w woreczku.
    Pa

    OdpowiedzUsuń
  20. Można się zakochać. Moje serce jest jednak już zajęte przez inne miejsce.
    Pozdrawiam końcówką wiosny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje też przez inne - w Fezie jednak nie chciałabym mieszkać na stałe, a gdzie indziej - tak.

      Usuń
  21. Rzeczywiście niezwykłe miejsce i dla mnie kompletnie egzotyczne. Te bogate zdobienia !!! Nawet wzory na drzwiach windy - zachwycają ! Ciekawa jestem tych pałacowych ogrodów, bo to jest to , co lubię najbardziej. Zakochałam się w mozaikach !!! Ty to masz bajeczne podróże, ach !!! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam namiastkę takich ogrodów, wiec mogę tylko domniemywać, jaka to orgia roślin i mozaik.

      Usuń
  22. będę porażająco szczery i przyznam, że słowo "fez" kojarzy mi się z taką odjazdową czapką turecką, w kształcie ściętego stożka, czerwoną z kutasem... miałem kiedyś taką, kupiłem od górala na straganie pod Gubałówką... lubiłem w niej palić faję, ale potem mi się znudziła i dałem komuś w prezencie...
    a co Feza /Fezu?/ to zaiste powalająca jest estetyka i odjazdowość tego wszystkiego, co pokazałaś na fotkach... tu potwierdza się spostrzeżenie, że pewne restrykcje /tu islamski zakaz tworzenia obrazów zwierzaków (w tym ludzi)/ mogą owocować zaiste ciekawymi efektami...
    p.jzns :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dobrze Ci się skojarzyło, czapka z kutasem to też fez, tylko małą literą. Na szczęście szczerość Twa porażająca nie poraziła mnie na śmierć :)

      Usuń