poniedziałek, 17 września 2018

490. Maroko: do czego służy gałązka mięty


Najbardziej zdumiewającym miejscem w Fezie były dla mnie garbarnie. Idąc w ich kierunku, mijaliśmy miejsca, w których wyraźnie było widać, że jest XXI wiek...

Liczba anten satelitarnych dobitnie wskazuje na współczesność
...aby za chwilę skonstatować z zaskoczeniem, że przedzieramy się wąskimi, średniowiecznymi zaułkami, a pod nogami płyną nam ochoczo strumienie czarnej cieczy. Ciecz okazała się farbą, co zasygnalizowało bliskość garbarni Szawara. Przekonał nas o tym również potworny smród.

Robotnicy moczący skóry w rzece
Garbarnie Szawara w Fezie należą do największych i najbardziej znanych w Maroku. Działają nieprzerwanie od setek lat, dokładnie tym samym systemem, co w średniowieczu.

Skóry leżą, gdzie popadnie
Rzemieślnicy trudniący się wyprawianiem i farbowaniem skór dziedziczą z ojca na syna nie tylko zawód, ale nawet stanowiska pracy. Niektóre istnieją nieprzerwanie od setek lat, nowsze buduje się nieodmiennie według tradycyjnego wzoru. Są to kamienne lub murowane kadzie usytuowane na świeżym powietrzu, które w tym miejscu nigdy nie jest świeże.


Śmierdzą skóry, ale przede wszystkim naturalne składniki używane do ich obróbki: odchody gołębi (a w Polsce ludzie narzekają na fajdające ptactwo!) oraz mocz wielbłądzi i bydlęcy. Barwniki także są naturalne, po syntetyczne wciąż sięga się rzadko.



Oczyszczone skóry moczy się w barwnikach i suszy na murach zabudowań.


Ludzie, którzy parają się tym rzemiosłem, należą do cechów rzemieślniczych. Potworne warunki sanitarne ich pracy napawają zgrozą, pojęcie BHP z pewnością tam nie istnieje, a opieka medyczna zatrzymała się również na etapie średniowiecza. Dlatego rzadko który z nich żyje długo – wdychają żrące opary i często sięgają po narkotyki, żeby jakoś wytrzymywać w tym piekle.







Droga na tarasy i dachy, z których można zobaczyć garbarnie, wiedzie przez sklepy z galanterią skórzaną. Właściciele rozdają nawet wchodzącym gałązki mocnej mięty marokańskiej, które bardzo się przydają. Przytknięte do nosa, pozwalają obejrzeć ten, skądinąd fascynujący, przybytek z zaledwie średnim uszczerbkiem na węchu i psychice.


Gotowe wyroby


Skórzane "poszewki" na poduchy




Babusze - kolorowe marokańskie pantofle



38 komentarzy:

  1. Nie sądzisz, że to czysty masochizm wchodzić w miejsca gdzie śmierdzi i na dodatek zabijać ten, smrodem mięty? Mnie by tam wielbłądem nie zaciągnęli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie to tak zafascynowało, że o mało mi gałki oczne nie powypadały z orbit. Ja jestem baba pazerna na zwiedzanie, a im bardziej oryginalny obiekt, tym lepiej.

      Usuń
  2. Od czasów "Pachnidła" niewiele się tam zmieniło ... a te ładne wyroby okupione są tak ciężką pracą i utrat a zdrowia ...

    OdpowiedzUsuń
  3. Boszsz... straszne. Garbarze jak garbarze, ale w poblizu zyja przeciez inni ludzie. Jak oni tam wytrzymuja? Moze juz nic nie czuja, moze przyzwyczaili sie do wiecznego smrodu? Kiedy to czytalam, juz bylo mi niedobrze...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby te garbarnie znajdują się na obrzeżach, ale jednak wokół są domy. Nie mam pojęcia, jak tam można żyć. Wystarczy mi, że fryzjerka, która czesała Letnią na wesele, mieszka koło zakładów drobiarskich.

      Usuń
    2. Moze juz sie przyzwyczaili i nic nie czuja? Kiedy nosisz na sobie przez dluzszy czas jedne i te same perfumy, to po jakims czasie przestajesz je czuc. Moze tak samo jest ze smrodem?

      Usuń
    3. A może pourywało im nosy...

      Usuń
  4. O matko, aż poczułam ten smród, a ja przy filiżance kawy.
    Towary wytwarzają cudne, ale jak pomyślę, ile z tym roboty i ile zwierząt traci życie dla modnych fanaberii!
    A gdzie idą te ścieki? Fuj, aż strach pomyśleć!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż, ścieki do rzeki... A ja nie cierpię rzeczy ze skóry i nie kupuję takowych. Jeszcze większym przemysłem zależnym od ludzkich fanaberii, który masowo torturuje i morduje zwierzęta jest cała mięsna spożywka.

      Usuń
  5. No, powiem Ci, że elegancko zorganizowane piekło sfotografowałaś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No bo wiesz, gdzie diabeł nie może, tam Frau Be pośle, a najczęściej deleguje mnie do piekła :)

      Usuń
  6. Fascynująco to wygląda, stara zabudowa z tymi kadziami. Ciężka praca, jak mówisz – w smrodzie. Sama bym poszła to pozwiedzać, choćbym miała sobie tę miętę do głowy przywiązać, by sobie pomóc. Ale zawód straszny.
    Galanteria jakoś mnie nie kręci, ale domniemam, że duże pieniądze są na tym biznesie, inaczej by szybko upadł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie nie kręci nic, co ma związek z krzywdą i zabijaniem zwierząt. Natomiast zafascynowała mnie sama ta forma pracy i fakt, że żyje wciąż od średniowiecza.

      Usuń
  7. Biedne ludziska:(:(
    Koszmar jakiś. Turysta wpada na chwilkę, poogląda sobie, coś tam kupi - a oni całe dnie w tym gnoju muszą się babrać. Masakra.
    Swoją drogą też chciałabym zobaczyć to miejsce. Nie wiem tylko czy moje nozdrza długo by wytrzymały.

    A tak na marginesie. Czy w Maroku byłaś na własną rękę, czy z biurem podróży. Przeoczyłam ten wątek:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z biurem. Nie wybrałabym się tak daleko i bez znajomości języka na własną rękę. Poza tym skąd miałabym wiedzieć, co zwiedzać, gdzie i jak się obrócić?

      Usuń
  8. Ja jeszcze nigdy i nigdzie nie podróżowałam z biurem podróży:)
    Wszystkie wyjazdy organizujemy na własną rękę i bardzo to lubię.
    Nikt nie narzuca mi czasu ani miejsc które mogę odwiedzić.
    A przygotowanie do takiej podróży to straszna frajda.
    Fakt, że do Maroka chyba jest lepiej i bezpieczniej pojechać z biurem, chociaż kto wie co mi kiedyś strzeli do głowy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co kto lubi, jak komu wygodnie i jakie kto ma możliwości. Ja jestem sama, bez niczyjego wsparcia, nie mam nawet własnego samochodu.

      Usuń
    2. Rozumiem wszystko, chociaż nie do końca:)

      Usuń
    3. Bo nigdy nie byłaś w takiej sytuacji jak ja.

      Usuń
  9. Piękne wyroby ale stoi za nimi ciezka praca ludzi
    Smród napewno musi byc ciezki do zniesienia dla ludzi z zewnątrz
    Pochodzę ze wsi i mi nigdy nie przeszkadzały zapachy z obory jak trzeba bylo obrzadki zrobic a byli tacy co jak przechodzili obok to mieli odruch wyniotny

    Przypuszczam ze tam jest o wiele gorzej ale ci ludzie do tego przywykli

    Gdybym muala możliwość tez bym chetnie zwiedziła takie miejsce

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie te wyroby niespecjalnie interesowały, unikam rzeczy stworzonych kosztem zwierząt. Natomiast farbiarnie mnie zafascynowały.

      Usuń
  10. 'Zapach' by mnie osłabił, ale chyba bardziej to, w jakich warunkach pracują ci ludzie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Witaj
    No tak, zapachy mogą trochę zepsuć uroki podróży, chociaż zapach mięty bardzo lubię, ale osobno, bez żadnych innych dodatków

    Myślałam, że w przypadku smaków znajdziesz w swoich wspomnieniach coś miłego. Ale może następnym razem napiszesz na moich stronkach coś optymistycznego.
    Lato powoli kończy swoje panowanie. Za chwilę pojawi się kolejna z sióstr – Jesień. Trochę mi żal odchodzącego lata, ale przecież zbliża się jedna z najbardziej kolorowych pór roku. Szkoda tylko, że zawsze nastraja mnie melancholijnie, skłania do snucia refleksji nad samą sobą. Właśnie znowu dopadły mnie smuteczki i na moich Zielonych Stronkach zrobiło się nostalgicznie? (kiedy jednak było inaczej?)
    Pozdrawiam nadchodzącą jesienną melancholią

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesień to jest taka pora, która wielu ludzi nastraja nostalgicznie.

      Usuń
  12. Właśnie wyrzuciłem swoje rękawiczki i pasek do spodni... Ciekawe czy w sprzedaży są jeszcze szelki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są. Wbijaj do miasta wojewódzkiego.

      Usuń
    2. Spróbuję, chociaż ciężko będzie w opadających portkach...

      Usuń
    3. To znaczy, że są kiepsko wypełnione. No nic, ściągnij w pasie sznurkiem do snopowiązałki, ewentualnie garścią trzymaj. Szelki kupisz bez problemu.

      Usuń
  13. Miejsce na pewno fascynujące, funkcjonujące w zasadzie bez zmian od stuleci. Też bym poszedł obejrzeć, a i smród pewnie bym wytrzymał. Człowiek zwykle ogląda efekt końcowy. Ładną torebkę, pasek do spodni, czy kurtkę. Ty pokazałaś ten mniej atrakcyjny etap ich produkcji - przygotowanie surowca. Może szokować. Ale nawet współczesne, nowoczesne garbarnie nie są pozbawione smrodu, chociaż warunki pracy jakby lepsze. Świetne zdjęcia.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Garbarnie są w ogóle - bez względu na czas i miejsce - rzeczą ohydną i to nie tylko ze względu na smród.

      Usuń
  14. Zajebiste buty na ostatnim zdjęciu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie trochę... nie wiem. Nie bardzo w moim typie.

      Usuń
  15. smród syntetyczny to jednak cięższy kaliber, niż L-smród, czyli smród naturalny, biologiczny... od tego drugiego trudniej jest umrzeć, niż od chemii...
    no tak, narkotyki /mowa o tych z niższej półki, nie o psychodelikach/ tłumią percepcję, stępiają wrażliwość, na przykład w Polsce pracownicy prosektoriów i firm pogrzebowych gremialnie, masowo biorą najpopularniejszy narkotyk, jakim jest alkohol... bez niego ta robota jest nie do przyjęcia...
    kiedyś byłem w firmie perfumeryjnej, tak kontrolnie zwiedziłem, tam to jest dopiero smród, np. delikatny aromat róży czy jaśminu w postaci stężonej, wyekstrahowanej powoduje, że nos ucieka na plecy, potem jeszcze niżej /wnętrze kiszki stolcowej to raj zapachowy w porównaniu z magazynem owych ekstraktów/, a umysł krzyczy: "nie chcem, ale muszem się napić!"...
    p.jzns :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze mówiąc, nie wpadłam na pomysł odebrania sobie życia za pomocą smrodu :)

      Usuń
  16. No ,,od kuchni" to wygląda nieciekawie. Brawo dla Ciebie, że przeprowadziłaś nas przez cały etap tej ,,produkcji", same efekty to nie wszystko. Mi Maroko kojarzy się głównie z olejkiem arganowym, bo podobno drzewa arganowe rosną tylko tam i w części kraju są głównym źródłem dochodu. Widziałaś może jak taki olejek pozyskują? Jak sobie pomyślę, że tak jak te skóry...

    OdpowiedzUsuń