środa, 26 września 2018

492. Ciotka Klotka? Niekoniecznie!


Przepadam za ludźmi twórczymi. Godni podziwu są ci, którym w ogóle jeszcze chce się coś robić, bo zjawisko tumiwisizmu zdaje się zataczać coraz większe kręgi, jest jednak gros takich, których napędza to, co lubią robić. Szczególną słabość żywię wobec osób przejawiających dążenia do samorealizacji poprzez zaspokajanie swych potrzeb estetycznych – nie jako odbiorców, ale kreatorów.


Pominę podziw, jakim od zawsze darzyłam wielkich architektów, literatów, malarzy, rzeźbiarzy, kompozytorów – mistrzowie to inna kategoria ludzi – geniusze, wybitne jednostki, przed którymi tylko zamilknąć z szacunkiem wypada. Mam dziś na myśli ludzi zwyczajnych, najzwyklejszych, obok których żyjemy, których znamy i którzy pewnie nigdy nie sięgną po tytuł mistrza, bo nie wszyscy mogą stać się laureatami nagrody Nobla, ale już do gwiazd – tak. I sięgają po nie na co dzień.


Widzimy ich na przykład na blogach. Piszą wiersze, prozę, nierzadko malują, wytwarzają różnego rodzaju przedmioty (dziergane, klejone, wypalane, składane, kształtowane za pomocą dłoni lub narzędzi) i pokazują ich zdjęcia. Kochają to, co robią, bo to stanowi ich świat, ich marzenie i pasję, ich spełnienie. Efekty pracy i wytrwałości, choć czasem nawet koślawe, to ich ukochane dzieci.


Czasem ich życie układa się tak, że na realizację potrzeby tworzenia brakuje czasu. Dzieci, praca, wnuki, setki i tysiące codziennych czynności, które nie wykonają się same… Potem przychodzi druga połowa życia i wydaje się, że już za późno na debiuty, a przecież tak nie jest. Dobrze jest wyjść z szuflady niezależnie od tego, kiedy się to stanie.


Przykładem osoby, którą podziwiam, jest moja 66-letnia ciocia – siostra mojej mamy. Nawet pracując zawodowo, przekuła swoją dziedzinę w rodzaj twórczości – poświęciła się laboratoryjnemu krzyżowaniu roślin, aby pozyskiwać nowe gatunki. Wyhodowała m.in. nowe odmiany gerbery, które zawędrowały aż do Holandii i sama nadała im nazwy.


Wiersze zaczęła pisać w podstawówce i robi to do dzisiaj. Częściej, rzadziej, z różnym powodzeniem, ale przelewa na papier to, co jej w duszy gra – nie tylko w postaci poezji, ale także luźnych refleksji. Jakoś nie przyszło jej nigdy do głowy spróbować swoich sił w konkursach lub wydawnictwach, ale samodzielnie skomponowała tomiki, zaprojektowała okładki, zilustrowała fotografiami i wydała jako fotoksiążki.


Robieniem zdjęć zaczęła się parać stosunkowo późno. Szczególne zamiłowanie przejawia w stosunku do fotografii artystycznej oraz… starej i zniszczonej, którą z przyjemnością retuszuje, a brakujące części odtwarza. Już na emeryturze lub krótko przed nią opanowała programy do obróbki fotografii.


Gdy przyszły na świat dzieci moich kuzynów, poszerzyła działalność pisarską o wierszyki i wierszowane bajeczki dla dzieci. Zrobiła to oczywiście z myślą o nich, więc znów zilustrowała, tym razem zabawnie i każdemu maluchowi taką babciną książeczkę sprezentowała.


Ale to nie wszystko, bo ciocia jeszcze rysuje, haftuje, eksperymentuje w kuchni i potrafi uszyć coś z niczego. Wiele lat poświęciła na poszukiwania archiwalne, dzięki którym udało jej się doprowadzić drzewo genealogiczne rodziny do średniowiecza. Dowiedziałam się przy tym wielu zadziwiających rzeczy o swoich korzeniach.


Na bieżąco pisze historię rodziny, układając ją tematycznie, dobierając zdjęcia, skanując dokumenty i znów układając je w fotoksiążki. Aktualne, tematycznie ilustrowane zdjęciami kalendarze robi od lat i obdarowuje nimi całą rodzinę. Interesuje się starą architekturą drewnianą, więc tłuką się z wujkiem po opłotkach, zbierają historie i fotografują. Czasem zastanawiam się, w jaki sposób ciocia znajduje na to czas, ale udało jej się zarazić wujka, który nie tylko namiętnie jej kibicuje, ale i pomaga. Służy jako kierowca, asystent techniczny, drugi fotograf, doradca i krytyk. W tandemie działają bezbłędnie.


Spotykam takich ludzi w Internecie. Nie każda dziedzina mnie interesuje, nie wszystkie wytwory zachwycają, ale zawsze urzekają ich autorzy. To jednak materiał na inną opowieść…


(Zdjęcia, których użyłam w tym tekście, są autorstwa mojego i mojej córki.)



56 komentarzy:

  1. Opisałaś to, co kocham w ludziach najbardziej. Tworzenie z samej potrzeby wypowiedzenia się, kreacji. Czy taki człowiek może się nudzić, narzekać jak niektórzy, że naczytało się w życiu tyle książek i nic z tego nie wynika? Nie sądzę. Życie jest krótką podróżą bez puenty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, właśnie! Wyjęłaś mi z ust całą resztę.

      Usuń
  2. Chylę czoła przed poetami, pisarzami... Pisać ni cholery nie potrafię, ale lubię różne inne "dłubaniny" sprawia mi to frajdę. Szczególnie teraz kiedy mogę sobie na to pozwolić czasowo. A jak pracowałam to do szału doprowadzały mnie pustogłowe kretynki które na wieść o tym, że własnoręcznie zrobiłam bombki choinkowe czy inne czasochłonne pierdolety komentowały TY TO SIĘ CHYBA NUDZISZ. Tak qrwa , bo takie rzeczy robi się tylko z nudów

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaa, jasne - ni cholery nie umiesz pisać. A Twój blog to sam się pisze?!

      Usuń
    2. Toż to tylko badziewna ramota, ot taki upust sobie daję. Gdzież mi do ludzi piszących. Jak mi źle to piszę, jak ryczę to piszę, jak jestem uqrwiona to piszę .... A inne rzeczy np świeczki własnego pomysłu przyprawiają mnie o dumę. Blog lubię z zasady a z innych rzeczy jestem dumna

      Usuń
    3. Oprócz świeczek masz jeszcze zajebiaszcze czapeczki na butelki!

      Usuń
    4. No i jeszcze trochę rzeczy robię, ale bywasz u mnie za rzadko, ale prywatnie zacznę Ci się chwalić :)

      Usuń
    5. To pójdziesz pierwsza na tapetę na moim blogu :)

      Usuń
  3. "Tumiwisizm", "Mamtowdupizm", jest parę odmian tej filozofii, której oddaje się coraz więcej. I ci sami ludzie, chyba z nudów, jadą po tych kreatywnych i twórczych. To co napisała wyżej Jaga A, spotkałam nie raz.
    Ta piramidka z kamieni... Czyżbyś byłaś u mnie nad Renem? Tam jest takich multum ^_^
    Ogóle ludzie mają w Szwajcarii zamiłowanie do budowania z kamienia. W ogrodach stoi mnóstwo własnoręcznie zbudowanych rzeźb. W górach stawiają małe statuetki jak i potężne monumenty. I nikt się nie pyta po co.

    Fantastyczna jest Twoja ciocia. :) A z tym drzewem genealogicznym to mnie zaskoczyłaś. Sama próbowałam coś takiego zrobić, ale utknęłam na czasach przedwojennych. Ktoś wyrzucił wszystkie dokumenty.

    Zdjęcia są piękne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciocia nabyła umiejętności żmudnego poszukiwania dokumentów... cholera wie, gdzie. Wszędzie. W całym kosmosie. A w Szwajcarii nigdy nie byłam i nie wiem, czy kiedykolwiek będę. Być może nie będę już nigdzie.

      Usuń
    2. Paczaj! to tak jak ja, w Szwajcarii nie bylam i na 99% nie bede. Ale bede w najblizszej mojej okolicy, wystarczy mi :)
      A podobna ciocie tez mialam !

      Usuń
    3. Ja miałam jeszcze drugą podobną, ale dzisiaj umarła.

      Usuń
  4. Za to samo podziwiam ludzi nie znanych mi osobiście i z mojego otoczenia. Dużo buziaków dla cioci!!!
    Nasza osiedlowa biblioteka organizuje wystawy twórczości pań, którym się chce, jakie cuda tam oglądałam!
    Ludzie z pasją i utalentowani to są godni podziwu i naśladowania:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo, bardzo takich ludzi cenię! Nawet jeśli nie zachwycam się czyimiś dziełami - bo przecież i tak się zdarza, nie wszystko nam się podoba - to i tak należy im się wielki szacun.

      Usuń
    2. Podobać się wszystko nie musi, nawet słynni twórcy nas nie zawsze zachwycają, ale zapał twórczy w każdym wieku jest super, bo dowodzi, że życie na emeryturze nie musi ograniczać sie do zakupów z gazetką i seriali:-)

      Usuń
    3. własnie tak. No i nie musimy ograniczyć się tylko do emerytury - zawsze jest dobry czas. A młodzież, która coś próbuje tworzyć? Też chwała jej za to, bo przecież można by w tym czasie obalić jabola w olanej bramie albo upodlić się na kolejnej imprezie, a jednak jest wielu młodych ludzi, którzy potrzebują czegoś więcej niż smartfon i karykaturalne brwi narysowane na czole.

      Usuń
  5. No właśnie WIELKI SZACZUN, SZACUN i jeszcze raz SZACUN dla Twojej Cioci i Jej Męża.:)
    Dzisiaj, kiedy powiedziałam, że znów będę pracować, z moją młodzieżą nad przygotowaniem spektaklu "Dziady cześć II", M. stwierdził: "30 raz? Chce Ci się ? Daj sobie spokój... Znów wszystkie popołudnia w październiku spędzisz na próbach..."
    A tak, chce mi się, jeszcze mi się chce, mimo problemów, 100 spraw na głowie. Dlatego rozumiem takie Osoby, jak Twoja Ciocia.:)A na emeryturze chciałabym zrealizować mnóstwo pomysłów, które czekają sobie spisane w sekretnym zeszycie:)

    Moc pozdrowień.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tym razem podziwiam Cię za sekretny zeszyt! Za sam fakt jego istnienia i za to, że czeka na realizację.

      Usuń
  6. Miało być część a nie cześć...:)
    Dzięki...:)Mam nadzieję, że się uda...

    OdpowiedzUsuń
  7. Bywają tacy, co oprócz tumiwisizmu mają patent na "nadudkawystrychizm" i tych nie lubię najbardziej.
    Twoją ciocię polubiłam po lekturze tego posta,
    pełen szacunek!
    Moje ciocie ze strony taty haftowały, pisały wiersze, dziergały koronki na szydełku, a Martyna, która jeszcze żyje, mimo zacnego wieku (83 lata), wyjeżdża na twórcze plenery malarskie i warsztaty pisania. :)
    Kim bylibyśmy bez pasji?

    Serdeczności, mam nadzieję, że już będę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A Ty wiesz, że z tych internetowych jesteś na moim celowniku? A celuję do ulubionych twórców :)

      Usuń
  8. Podziwiam Twoją ciocię. Tacy ludzie wiodą piękne, szczęśliwe życie, bo robią to co lubią i jeszcze realizują swoje pasje. Dla nich największą radością jest tworzenie z myślą o najbliższych, gdzie nagrodą za ich trud jest uśmiech na twarzy obdarowanego, czasem łezka w oku.
    Wspaniałą masz ciocię.
    Serdecznie pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci, że faktycznie są i uśmiechy, i łezki w oku. ciocia jest dla mnie wzorem, wujek zresztą też, jako ten zarażony i pomocny, a przede wszystkim wspierająco-dopingujący. Wtedy ma się poczucie sensu tego, co się robi.

      Usuń
  9. Bez pasji jest nuuuuuda. Mam ich tyle, że praca mi przeszkadza w ich realizacji. Uwielbiam obdarowywać szalami, chustami, ogromnymi swetrami i duma mnie rozpiera, gdy obdarowany to nosi. Kiedyś przestanę uprawiać moje edukacyjne hobby i zajmę się już tylko kreowaniem i fotografowaniem, a może wrócę do grafiki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziergasz te szale i swetry? Mein Gott, jesteś tytanem!

      Usuń
    2. Ostatnio ze słabą częstotliwością, bo zajęta jestem uprawianiem sportu po pracy😊 Zapomniałam napisać, że zrobiłam uprawnienia sommelierskie na poziomie 2?😁

      Usuń
    3. Chyba nie pisałaś. Brzmi podejrzanie :)

      Usuń
  10. kociamber jest wspaniały, taki poczciwy, przytulaśny... psychodeliczny krabik również zwrócił szczególnie moją uwagę...
    ...
    kiedyś mnie zapytano jakich ludzi, w sensie jaką grupę najbardziej cenię... co prawda rzadko oceniam grupy, ale tu miałem odpowiedź prostą: artystów i naukowców, zresztą jedno nieraz łączy się z drugim... i faktycznie chyba najbardziej godni podziwu są tacy ludzie, których tzw. "społeczeństwo" często wyklucza, odstawia mentalnie na boczny tor /np. powyżej jakiegoś wieku, czy niepełnosprawni/, którzy nie odpuszczają, nie wpadają w narzuconą im rutynową bierność, tylko się jakoś twórczo realizują... cokolwiek by to było, kiedyś np. spotkałem takiego wujka, który tworzył ptasie gniazda, kopiował z Natury, lub co ciekawe, komponował własne, gniazda ptaków nieistniejących, jak nie miał materiału pod ręką, to szkicował na kartce...
    p.jzns :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale dlaczego uważasz "krabika" (one całkiem spore są) za psychodelicznego? One się tak ślicznie uśmiechają :))
      Dość oryginalne to hobby, tworzenie gniazd. Bez wątpienia jednak tworzenie! I to nie byle jakie.

      Usuń
    2. on najpierw zbierał opuszczone gniazda, potem zafascynowała go ich konstrukcja i zaczął je kopiować, a potem zaczął fantazjować na temat nieistniejących ptaków i tak to jakoś poszło... tak to w skrócie pamiętam, jak mi opowiadał swoją historię, to było już sporo lat temu w Borach Tucholskich, mieszkał w jakiejś takiej chatce na skraju lasu...
      wydaje mi się, że pomyliłaś "psychodeliczne" z "psychopatyczne"... inna sprawa, że psychopaci też się czasem potrafią ślicznie uśmiechać...

      Usuń
    3. Uważam, że nie są ani psychodeliczne, ani psychopatyczne. Te głupie parę dekoracyjnych kropek?... Czerwone, śliczne nóżki? Uśmiech? No co Ty! Naprawdę psychodeliczne potrafią być niektóre ślimaki morskie. O, jest na co popatrzeć!
      W sumie, jak tak się zagłębić w te gniazda, to rzeczywiście mogą zafascynować. Budowane z byle czego, a konstrukcję mają odpowiednio mocną... Przyroda zaskakuje.

      Usuń
  11. Dla Cioci estyma i to wielka!
    Ale ja osobiście wolę ludzi z pasją. Nigdy nie stawiam znaku równości pomiędzy twórczością a pasją. Tzn. wiadomo i najlepiej jeśli twórczość rodzi się z pasji, ale nie jest tak zawsze, tak samo jak pasja nie musi być twórcza. Za to rozmowa z prawdziwym pasjonatem to coś pięknego, nawet jeśli miałby to być żużel, zbieranie znaczków, czy podróże (chodzi mi o nietwórcze, a nie że są dziwne :D) to ten żar w oczach i promieniujące jak Hiroszima lico jest najważniejsze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, wiem, o co Ci chodzi. Dla mnie jednak rozgraniczenie tych dwóch rzeczy - hobby twórczego i nie - ma kluczowe znaczenie, bo imponuje mi nie tyle bieg przez płotki (antylopy potrafią chyba lepiej...), co stwarzanie czegoś od nowa.

      Usuń
    2. Tak, ja też wiem o co Ci chodzi:p Ale to jak w tekście powiedziałaś, że odpuszczamy mistrzów bo to inna kategoria tak samo sumienie nakazuje mi rozgraniczyć twórczość od twórczości. Obecnie żyjemy w czasach, gdzie jest więcej piszących niż czytający, każdy człowiek z telefonem w ręce ma się za fotografa, no i nie każda zastygnięta grudka gliny musi być rzeźbą. Chodzi mi o powszechną twórczą grafomanię obejmującą wszystkie możliwe dziedziny. Stąd moje rozgraniczenie. Prawdziwej pasji nie jesteś w stanie udawać.
      Sądzę, że antylopy na pewno potrafią lepiej.

      Usuń
    3. Nie jestem w stanie udawać, ale z drugiej strony mogę być zakręcona na punkcie tworzenia czegoś bardziej niż ruski termos, a i tak nie musi to iść w parze z talentem. Mnie się podoba, gdy ktoś jest zafiksowany na czymś.

      Usuń
    4. Oczywiście! Mnie również nie chodzi o talent, bo nie każdy go mieć musi, co nie znaczy, że nie może robić czegoś czego lubi. Z drugiej strony najczęściej padają opinie, z którymi osobiście się zgadzam, że talent to 1% 99% to ciężka praca w samodoskonaleniu. Chodzi o to, że jeśli już jesteś zakręcona na czymś jak ruski termos, ale Ci to nie wychodzi to jest to pasja.

      Usuń
    5. Właśnie tak.
      Beznadziejna ta rozmowa. We wszystkim się zgadzamy. Co za dno...

      Usuń
    6. Masło i majonez są gorsze od wyborów samorządowych.

      Usuń
    7. Ale nawet wybory samorządowe są lepsze od meczu siatkówki czy innego szajsu.
      Uff. Od razu lepiej!

      Usuń
  12. Super ciotkę masz. I też podziwiam twórczych i kreatywnych,i im zazdroszczę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chce się coś robić, to się robi :)

      Usuń
    2. niby prawda. ale perfekcjonistki nie zadowala tylko robienie

      Usuń
    3. To musi być bardzo męczące, taki perfekcjonizm.

      Usuń
  13. Podziwiam takich twórczych ludzi :) Szkoda, że ja tak nie mam ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może masz, tylko o tym jeszcze nie wiesz?

      Usuń
    2. Przypuszczam, że mam jakieś niesamowite możliwości, są one jednakowoż głęboko ukryte i trzeba wykazać się cierpliwością, oraz skrupulatnością poszukiwacza złota, żeby je stamtąd wydobyć ;)

      Usuń
    3. Nie bój się - nie wytrzymają ciśnienia i same dokonają erupcji.

      Usuń
  14. Jak ja lubię takich zakręconych ludzi. Mają swoje pasje i nie ma, ze brakuje czasu, kasy czy umiejętności. Ja ciągle szukam :) Wiemm już, że nie potrafię: szydełkować, malować, szyć, robić ładnych rzeczy z niczego i jeszcze paru innych rzeczy. Ale wierzę, w to, że kiedyś okaże się w czymś jestem dobra :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możemy sobie podać ręce - jestem totalnym beztalenciem manualnym.

      Usuń
  15. Witaj
    Cieszę się, że znowu się odezwałaś. Podziwiam takich ludzi.
    Niestety, mamy jeszcze jedną wspólną cechę. Również jestem manualnym beztalenciem.
    Właśnie trwa czas Aniołów. Może niedługo spełnią się za jego sprawą oczekiwania, nadzieje..... Wierzę, ze Twoje ukryte marzenie się spełni i wówczas szeroko uśmiechniesz sie do świata.
    Zaproś więc Aniołka do domu.
    Niech Ci się przyśnią aniołki...
    Pofikaj z nimi fikołki,
    tylko nie szalej do rana,
    bo będziesz znów niewyspana!.
    Niech Anioł skrzydłem progi Twego domu otoczy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co to znaczy, że trwa czas aniołów?

      Usuń
    2. Wczoraj było wspomnienie trzech archaniołów: Michała, Gabriela i Rafała :) to chyba czas aniołów.

      Usuń
    3. A... To blado wypadli ci kolesie. przez 50 lat żadnemu nie chciało się nawet kiwnąć skrzydłem w mojej sprawie.

      Usuń
  16. Bardzo piękne są wszystkie zdjęcia zamieszczone w tym tekście, pokazują one, że i Wy obie jesteście bardzo zdolne i twórcze. Ciocię podziwiam. Podobnie podziwiam wszystkie osoby, które umieją coś zrobić samemu i znajdują na to czas i chęci. Naprawdę chylę czoła. I tylko zawsze żałuję, że te osoby pozostają dla większości anonimowe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego postanowiłam powołać do życia na blogu taki cykl, który ich pokaże.

      Usuń