piątek, 30 listopada 2018

508. Czechy: przymiarka do trumny

Hradczany (Hradčany) to prastara dzielnica Pragi położona na wzgórzu nad Wełtawą. Być może kojarzy się niektórym wyłącznie z siedzibą królów czeskich, ale to stanowczo za mało. Mieści się tam o wiele więcej atrakcji. My zaczęliśmy od ogrodów zamkowych.



W sumie jest ich sześć, a najbardziej okazałam z nich jest Ogród Królewski. Zanim powstał, znajdowały się tu niegdyś winnice zamkowe, które założył w 1534 r. Ferdynand I Habsburg. Później zaczęły one nabierać charakteru ogrodu, gdzie zapoczątkowano sadzenie egzotycznych roślin. Było to pierwsze miejsce na świecie, w którym uprawiano (w XVI w.) tulipany. Dopiero stąd trafiły do słynącej z nich Holandii! Przez pewien czas utrzymywano tam również królewskie zoo.





Dużym zaskoczeniem stały się dla nas dźwięki muzyki, które rozległy się ni stąd, ni zowąd na tej wielkiej przestrzeni. Rozejrzałam się wokół i oto, co odkryłam. Gdzieś pomiędzy budynkami, przyczajona w krzakach orkiestra dała ten niespodziewany koncert jak na zawołanie. Odniosłam nieodparte wrażenie, że na widok nowej grupy zwiedzających pojawiła się specjalnie po to, żeby umilić im spacer.


Widać jednego z muzyków
W Ogrodzie Królewskim znajduje się tzw. Domek Prezydencki. W przeszłości znajdowała się tutaj oranżeria, która w latach 1937-1938 została przebudowana na willę ówczesnego prezydenta Czechosłowacji, Edvarda Beneša. Służyła jako rezydencja prezydencka (przeznaczona do odpoczynku, nie do zamieszkania) do połowy lat 90-tych XX wieku.




Interesującym budynkiem jest tzw. Míčovna – niegdysiejsza sala do gry w piłkę.



Ta 80-metrowej długości, renesansowa „sala gimnastyczna” została pięknie ozdobiona techniką sgraffito.





Przed Míčovną stanął pomnik „Alegoria Nocy” Matthiasa Bernharda – artysty, którego trzy kolejne rzeźby znajdują się na słynnym Moście Karola.



Najważniejszy na Hradczanach jest oczywiście zespół zamkowy. Jego początki sięgają IX w. W 880 roku książę z dynastii Przemyślidów, pierwszy historyczny władca Czech, Borzywoj I, zbudował tu drewniany gród umocniony wałami. W XI w. istniejący tam zamek otoczono grubymi murami. Odtąd kompleks podlegał licznym przemianom, a najważniejsza jego przebudowa miała miejsce w XVIII w. i została wykonana na polecenie Marii Teresy.
U bram rozczłonkowanego Zamku Praskiego (oryginalnie noszącego nazwę Pražský Hrad) czuwają gwardziści w budkach, którzy wyglądają, jakby z nich właśnie zdejmowano miarę do trumny.



Na teren zamku przedostaliśmy się niejako od tyłu – prosto na tzw. drugi dziedziniec z piękną, barokową fontanną pośrodku.








Bryłą zaburzającą regularny kształt dziedzińca jest wcinająca się weń kaplica św. Krzyża (kaple sv. Kříže).





Pierwszy dziedziniec znajduje się przed zamkiem, od strony Placu Hradczańskiego.



Tutaj zawsze kłębią się tłumy turystów.



Nic dziwnego – zarówno plac, jak i zamek wraz z imponującym ogrodzeniem, stanowią obiekty nader atrakcyjne. Monumentalne posągi walczących tytanów nad bramą frontową są kolosalnych rozmiarów i naprawdę robią wrażenie.







W zamku znajduje się siedziba prezydenta Republiki Czeskiej.
Na Placu Hradczańskim znajdujemy budynki godne uwagi. Najbliższym zamku jest klasycystyczny Pałac Salmovský (Salmovský palác) z XIX wieku, w którym dziś mieszczą się wystawy Galerii Narodowej.





Kolejna perełka renesansu to Pałac Schwarzenbergów (Schwarzenberský palác) z piękną elewacją. To również dalsza część praskiej Galerii Narodowej.



Z tyłu, za tą stylową, zieloną latarnią, znajduje się ciężki, barokowy Pałac Toskański (Toskánský palác) w stylu włoskim.



Przy Pałacu Salmowskim znów umiliła nam życie orkiestra i naprawdę przyjemnie było jej słuchać, gdy schodziliśmy wzdłuż potężnych budynków zamkowych obejrzeć panoramę Pragi, jaka rozciąga się ze wzgórza.


Zdjęcia są nieco zamglone, bo starałam się przybliżyć jak najbardziej widoczne na nich obiekty, a nie dysponowałam aparatem z jakimś imponującym zoomem.






Mamy tutaj na przykład Most Karola...



...czy wieżę telewizyjną Žižkov (Žižkovský vysílač), którą obsiadły… raczkujące niemowlęta (Miminka).




To nie żart – w 2000 roku umieszczone zostały na niej rzeźby, których autorem jest słynny czeski artysta David Černý. Porządne zdjęcia tego kuriozum znalazłam w Internecie.




58 komentarzy:

  1. Bardzo podobały mi się Hradczany. Akurat załapałam się na zmianę warty, więc tłumy były niemiłosierne.
    Raczkujące dzieci po metalowym wyglądają rzeczywiście oryginalnie. Niestety kilka z nich już odpadło:(

    OdpowiedzUsuń
  2. Byłam w Pradze na wycieczce, ale zamierzam koniecznie zwiedzić prywatnie, bo kiepskie wspomnienia mam z tej wycieczki, w ogrodach w ogóle nie byliśmy, a zwiedzaliśmy w takim tempie, że ledwo zdjęcia zdążyłam zrobić i to nie wszystkie.
    Podobne elementy(pałac, ogrody, budynki, rzeźby) spotkać można w Decinie, ale co Hradczany, to Hradczany

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszyscy mówią o tej pięknej Pradze, natomiast ja... Cóż, ładna jest, nie mogę powiedzieć. Ale na kolana mnie nie rzuciła, widziałam ładniejsze miejsca.

      Usuń
    2. Ładniejsze to kwestia gustu, w Pradze jak dla mnie było zbyt dużo turystów, podobnie w Krakowie...jak z pustych szlaków górskich wchodzisz na krakowski rynek to jest to szok nie do przeżycia...
      Jest wiele pięknych miejsc, gdzie na szczęście jeszcze nie ma takich tłumów!

      Usuń
    3. Jeśli mowa o Krakowie, to go nie cierpię :) Jeśli chodzi o puste szlaki, to zdecydowanie wolę środek oceanu albo choćby Sahary od górskich :)

      Usuń
  3. Tak, Praga jest piękna, ale mając w pamięci, jak to się stało, że nienaruszona przetrwała wojnę, mam mieszane uczucia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z kolei ja mam mieszane uczucia co do tego osławionego piękna. Chyba to trochę przesadzona opinia - nie jest jakaś wyjątkowa w stosunku do innych. Choć oczywiście jest parę rzeczy zapierających dech w piersiach.

      Usuń
  4. Praga jest w najdechę! Byłem tam kilka razy i, choć jest coraz drożej, zamierzam do niej powrócić. Kiedy ostatni raz byłem na Hradczanach, mój niekłamany zachwyt wzbudziła japońska wycieczka fotografująca zawzięcie ... samobieżną kosiarkę do trawy (na tyłach pałacu):))) PS. Mam świadka w postaci mojej osobistej córki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W najdechę to jest na pewno co innego niż Praga. Ale nie jest zła, trzeba jej przyznać.

      Usuń
  5. wszystko jest piękne, ale dla mnie to wszystko przebija sgraffito ... no roztopiło mi się malinowe serce na amen ... ja tu się prawię modlę do odkrytych fragmentów postaci czy wzorów , wpadam w zachwyt jak mi na głowę kawałek tynku spadnie a spod tego kawałka "się wyłoni"a tam absolutna sgraffitowa rozpusta !!! ech!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcale Ci się nie dziwię! Taka techniczno-architektoniczna perełka... Sztuka trudna chyba, co? osobiście nie uprawiałam :) ale podejrzewam, że potrzeba nie tylko talentu.

      Usuń
  6. Jak się wie, gdzie się szlajać, to jest w najdechę!

    OdpowiedzUsuń
  7. Kiedyś byłam z wycieczką, ale szkoda o tym pisać, potem zawsze przejazdem, więc wpadałam w zachwyt na widok starych uliczek. I choć obiecywałam sobie wrócić, jakoś się nie składało, a teraz po Twoich zdjęciach żałuję, że czasu na to dawne piękno nie stało.
    Serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Głowa do góry - jeszcze nie umieramy. Może przed Tobą Praga, a przede mną moje marzenia?

      Usuń
    2. Praga urzeka dawnym czasem, jest w planach. Gorzej z marzeniami, bo mogą być kosztowne, nierealne, więc gwiazdki z nieba nie dostaniesz.
      Ale życzę Ci, aby się spełniły.

      Usuń
    3. Niestety, trafiłaś w sedno, a w cuda nie wierzę, więc....

      Usuń
  8. Trumna w pionie powiadasz? Ależ masz skojarzenia :) ja mam sentyment do munduru więc jakoś mi się dobrze kojarzy :) w przeciwności do trumniaków . Wiesz że co się zobaczy nie da się odzobaczyć? Już teraz na widok wartownika będę rechotać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tymczasem ja mundurów nie znoszę, wojska i broni również. ten tutaj i tak jeszcze przynajmniej jest utrzymany w ładnej kolorystyce :) Jedyny mundur, jaki powoduje u mnie łezkę w kroku, należny do pilotów lotnictwa cywilnego. Najchlubniejszy z wyjątków i perła wśród zawodów!

      Usuń
    2. Mundurek ma podobny do włoskich Karabinierów. Zarówno ci jak i drudzy mają tylko wyglądać :) Za bronią też nie przepadam , ale mundury mi się podobają.

      Usuń
    3. Masz zamiłowanie jak moja nieboszczka ciocia Marysia. W wujciu się zakochała, gdy siedziała na ławce na krakowskich Plantach, a on przechodził obok - w mundurze. Nie wiem, czy nawet zauważyła zawartość, grunt, że mundur szedł :))

      Usuń
    4. he, ja się zakochałam w cywilu, zauroczenie mundurem przyszło dużo później.

      Usuń
    5. Mnie takie nie grozi... No chyba, żeby jakiś pilot się trafił :)

      Usuń
  9. Byłam w Pradze ze dwa razy ... jak wszystko, zrobiła się bardzo komercyjna i pełna turystów. Aż za bardzo.
    W tych ogrodach nie byłam, niestety ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak ja nie zdążyłam zwiedzić ogrodów w Schönbrunnie...

      Usuń
    2. A ja tam byłam, widzisz ... dawno, bo dawno, ale coś pamiętam i zdjęcia też mam.

      Usuń
    3. Pociesz nie jedynie fakt, że widziałam bibliotekę w Melku. Co się zobaczyło, tego mi nikt nie odzobaczy!

      Usuń
  10. Bylam w Pradze baaardzo dawno temu, zdjec nie robilam, wloczylam sie po uliczkach i mostach, a zamek mi jakos w pamieci nie pozostal.
    Dobrze, ze sa takie, co sfotografuja, pokaza i jeszcze napisza co jest co :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama dla siebie też to utrwalam - będzie jak znalazł, gdy weźmie mnie na wspominki :)

      Usuń
  11. Most Karola... chyba najbardziej mi się kojarzy z "zabawkami" /tzw. "kwiaty lotosu"/ na których tłukło się niezłą kasę, kiedyś, w pewnym okienku czasowym...
    ...
    to mogła by być ciekawa konkurencja olimpijska: "nieruchomy - niemowa"... mogliby w niej zakonkurować zawodowcy spod tego Zamku Praskiego, czy też Pałacu Buckingham... nie wspomnę o polskiej ekipie spod Grobu Nieznanego Żołnierza... nie można też pominąć niezrzeszonych, tzw. "żywe pomniki" w turystycznych miejscach, to też jest pełna profeska...
    p.jzns :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze greccy evzoni. Ci to dopiero mają przewalone - smażą się w pełnym słońcu w wełnianych mundurach...
      Tu widać, jak są zlani potem.
      https://fraube2.blogspot.com/2012/01/12-grecja-miasto-bogini.html

      Usuń
  12. Bardzo ładnie oddałaś klimat Hradczan. Kilka miejsc zobaczyłem pierwszy raz u Ciebie właśnie. Pewnie dlatego, że nie zwiedzałem parków. Też pierwszy raz widzę te figurki na wieży. Bardzo mi się ten pomysł podoba. Fajnie było powspominać.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja po prostu kocham Pragę, uwielbiam.
    Mam do niej blisko, bliżej niż do Krakowa,
    mam tam też przyjaciółkę i często jestem
    w tym pięknym mieście.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dziwne. Brzydka nie jest, ale też z nóg nie zwala - znam o wiele piękniejsze miejsca. Bardzo tajemniczy wydaje mi się ten zachwyt ludzi akurat Pragą...

      Usuń
    2. A ja tam czuję tak pozytywną energię, jakiej nie czułam chyba nigdzie.
      I jest tam grób Franza Kafki - kurczę, gdzieś mi wcięło wiersz, który nabazgrałam po wizycie u niego. :(

      Usuń
    3. No widzisz? To jest własnie to, o czym pisałam u Ciebie na blogu. Mnie by nie przyszło do głowy pisać wiersza o Kafce.

      Usuń
  14. W Pradze byłam kilka razem rodzinnie. Dwa razy z mężem, potem z naszymi Synami, późnej z Anią i Zięciem.
    Podoba mi się to miasto, lubię tam wracać, ale teraz nie mam odwagi... Bo wspomnienia są i piękne i zbyt bolesne.
    A mega tłumów ostatnio też unikam...
    Pięknie pokazałaś Hradczany.
    Moc pozdrowionek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, więc masz jeszcze synów! Nie wiedziałam.

      Usuń
    2. To znaczy ja mam syna z pierwszego małżeństwa i mój mąż też syna z pierwszego małżeństwa. Są w tym samym wieku. :)
      Więc mamy razem dwóch synów. :)

      Usuń
    3. O! To jeszcze ciekawszy układ :)

      Usuń
  15. Zwiedzałam Pragę w sezonie i ogrom tłumów mnie przeraził. Bałam się, że aparat zgubię. Miasto piękne, sporo się tam nachodziliśmy, mnóstwo wrażeń i wspaniałej historii.
    Pojechałam tam na ślub do przyjaciółki, więc tym samym zyskałam sobie świetną przewodniczkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zwiedzałam w październiku, a i tak były tłumy.

      Usuń
  16. A byłaś na piwku? W tej Pradze?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że byłam - i to nie na jednym. Pierońsko dobre piwa tam mają, tylko delikatne bardzo.

      Usuń
  17. Nie byłam w Pradze. A bardzo chcę ją zobaczyć więc już planujemy z siostrą krótki wypad do Czech. Zapisałam miejsca z 'Czeskiego filmu' i to co widziałaś w Pradze więc zrobimy sobie wycieczkę Twoimi śladami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie zaczekaj na resztę :)

      Usuń
    2. Długo? Bo ja niecierpliwa jestem...
      'Śladami Frau Be'- fajny tytuł dla notki:-)

      Usuń
    3. To może zapytam, kiedy się wybieracie?

      Usuń
  18. Witaj w ten szary, jesienny, a może zimowy dzień. Chociaż pogoda....
    Nie uwierzysz, ale jeszcze w piątek wędrowałam moimi ukochanymi praskimi uliczkami. Udało mi się więc naprawdę uciec na chwilę. To dodało mi energii i optymizmu na te krótkie dni. Mam też nadzieję, że ten dobry nie opuści mnie tak szybko. Wszak przede mną jeszcze tyle miłych świątecznych dni.
    Przepraszam, że dzisiaj piszę krótko, ale trochę mam zaległości.
    Dziękuję zatem, że nie zapominasz o mnie w te najdłuższe, czasem mroźne dni w roku. Bardzo mi teraz potrzeba ciepłych słów, które rozgrzewają, a ja nie lubię marznąć.
    Życzę Ci aby ten przedświąteczny czas był dla Ciebie jak najcieplejszy i radośniejszy

    OdpowiedzUsuń