poniedziałek, 20 maja 2019

523. Czechy: dziwolągi z Nutellą i inne atrakcje


Na ulicach Pragi sprzedawane są takie dziwolągi.



Nie jestem entuzjastką ciast, ale wychodzę z założenia, że wszędzie trzeba skosztować lokalnych przysmaków. Ten, o nazwie trdelník, występuje w wersji podstawowej oraz wypasionej – z kremem czekoladowym w rodzaju Nutelli. Uznałyśmy, że jak spadać z konia, to z wysokiego i wybrałyśmy tę drugą. Udało mi się przy tym wyświnić jak przystało na szanującego się trzylatka.



Podjadałyśmy tę osobliwość na praskim Starym Mieście. 



Staré Město to leżące na prawym brzegu Wełtawy dawne centrum, którego sercem jest Rynek Staromiejski (Staroměstské náměstí) mierzący 9 tysięcy metrów kwadratowych. Czasem bywa nazywany „starym targiem”.
Już z daleka widać górujące nad Rynkiem wieże kościoła NMP przed Tynem (Kostel Panny Marie prěd Týnem) z 1365 roku. Są one charakterystyczne – jedna z nich jest nieco niższa i smuklejsza. Do 1620 roku była to najważniejsza świątynia husytów, później, w ramach kontrreformacji, przejęli ją jezuici. Nazwa „przed Tynem” pochodzi od „tynu” – dawnego budynku gildii kupieckiej i komory podatkowej znajdującego się w pobliżu.



Ratusz Starego Miasta, stanowiący dziś niejednolitą bryłę, gromadzi przed sobą tłumy turystów za sprawą XIV-wiecznej, 70-metrowej wieży, na której znajduje się słynny zegar astronomiczny o nazwie Orloj.



Pierwszy zegar został zbudowany w 1410 roku przez zegarmistrza Mikulaša z Kadane. Mechanizm nie był od samego początku rozbudowany – w 1490 roku dokonał przeróbek mistrz Hanusz pochodzący z Torunia. Legenda głosi, że został po ukończeniu dzieła oślepiony, aby w żadnym innym mieście nie wykonał już niczego równie wspaniałego. Zemścił się za to, psując mechanizm zegara na sto lat. W wyniku różnych zaniedbań zegar psuł się kilkakrotnie, co przypisywano klątwie rzuconej przez mistrza. W XVIII w. rada miasta rozważała sprzedanie go na złom, ostatecznie został przywrócony do dawnej świetności w XIX wieku.
Całość składa się z kilku elementów. Największe z nich to tarcza zegara i tarcza kalendarza. Głowna tarcza – zegarowa – otoczona jest cyframi rzymskimi i arabskimi. Czas odczytuje się z cyfr rzymskich, arabskie natomiast wskazują tzw. dawny czas czeski. Obliczało się go na podstawie położenia słońca. Drugi, mniejszy krąg, wskazuje na aktualny znak zodiaku.



Położona poniżej tarcza kalendarza składa się z całorocznego kalendarium złożonego ze scen odpowiadających poszczególnym miesiącom. W jego centrum widnieje średniowieczny herb Starego Miasta otoczony znakami zodiaku.



Po bokach tarczy zegarowej, na kolumienkach umieszczone zostały cztery ruchome figury: Śmierć, Turek oraz personifikacje próżności i chciwości.




O pełnych godzinach zegar ożywa i odbywa się krótki spektakl mający na celu uświadomienie publiczności upływ czasu i przemijanie. Pierwsza daje znak Śmierć, poruszając dzwonkiem. Turek symbolizujący lubieżność i rozpustę kręci głową, Próżność przegląda się w lustrze, a Chciwość w osobie lichwiarza lekko unosi rękę z mieszkiem wypełnionym pieniędzmi. Nad tarczami otwierają się dwa okienka, w których ukazują się parami apostołowie: św. Jakub ze św. Piotrem, św. Andrzej ze św. Mateuszem, św. Juda Tadeusz ze św. Filipem, św. Tomasz ze św. Pawłem, św. Jan ze św. Szymonem, św. Barnaba ze św. Bartłomiejem. Na zakończenie parady pieje złoty kogut.



Poniższy, totalnie nieprofesjonalny filmik nagrałam sama i tylko to usprawiedliwia jego wstawienie.
Niedaleko ratusza znajduje się piękny, pokryty czarno-białym sgraffito, renesansowy Dom Pod Minutą.



Mieszkał w nim w latach 1883-1889 Franz Kafka. Nazwa budowli pochodzi od mieszczącego się tam w XIX wieku sklepu tytoniowego, w którym można było nabyć krótko palące się (przez około minutę) papierosy.



W średniowieczu na Rynku koncentrowało się handlowe życie miasta. Zjeżdżali się okoliczni chłopi, a także kupcy z całej Europy. Odbywały się tu także ważne wydarzenia. Należały do nich m.in. publiczne egzekucje husytów: w 1422 r. ścięto praskiego kaznodzieję, radykalnego husytę Jana Želivskiego, a w 1437 r. powieszono przywódcę taborytów (radykalnego odłamu husytów) – Jana Rohacza. Narazili się kościołowi rzymskiemu, podobnie jak ich przywódca, próbą jego zreformowania. Jana Husa – filozofa, kaznodzieję, rektora uniwersytetu w Pradze, który podjął się krytyki rozwiązłego i chciwego życia duchowieństwa oraz świętokupstwa – spalono na stosie w 1415 roku, uznawszy za heretyka. Pamiątką po nim i jego następcach jest ogromnych rozmiarów pomnik usytuowany na Rynku Staromiejskim. W 1900 roku powstała inicjatywa jego zbudowania, a odsłonięcie miało się odbyć w 1915 roku, w pięćsetną rocznicę śmierci reformatora. Uroczystość ta zamieniła się w patriotyczną manifestację prażan, którzy dosłownie zatopili pomnik w kwiatach. Autorem monumentu jest rzeźbiarz Ladislav Šaloun. Jego dzieło przedstawia husytów i protestantów zebranych wokół postaci Jana Husa oraz matkę z dzieckiem symbolizująca odrodzenie. W 1968 roku, w czasie operacji „Dunaj”, pomnik został przykryty czarną płachtą i wyryto na nim słowa Husa: „Prawda zwycięży”.



Rynek otaczają piękne kamienice, w większości renesansowe i barokowe, które kryją w sobie mury i fundamenty starszych, gotyckich i romańskich domostw. 









Żółty budynek przed kościołem NMP przed Tynem to Szkoła Tyńska (Týnská škola).



Kolejna godna uwagi budowla to gotycki Dom Pod kamiennym Dzwonem (dům U Kamenného zvonu) z żółtego piaskowca. W narożnik ma wbudowany kamienny dzwon.



Przylega on bezpośrednio do rokokowego pałacu Goltz-Kinskych. Jest to imponujący obiekt powstały w latach 1755-1765.



Budowę rozpoczęła bogata rodzina Goltzów. Prace zlecono architektowi włoskiemu, Anselmo Lurago. Wkrótce pałac sprzedano Štépánowi Kinskiemu. W II połowie XVIII wieku pałac należał do księżnej Marii Teresy Poniatowskiej – matki księcia Józefa Poniatowskiego, który spędził tu pierwszych kilkanaście lat życia. Na przełomie XIX i XX wieku na parterze budynku mieścił się sklep pasmanteryjny należący do ojca Franza Kafki, a na piętrze gimnazjum, do którego uczęszczał pisarz. W latach 1919-1934 mieściło się tam Poselstwo Rzeczypospolitej Polskiej. W 1948 roku z balkonu pałacu ówczesny prezydent Klement Gottwald ogłosił powstanie socjalistycznej Czechosłowacji.



Uwagę zwraca Dom Štorcha, nazywany czasem Domem Pod Kamienną Madonną, wybudowany dla wydawcy i księgarza Alexa Štorcha. Jest to jedna z najpiękniejszych praskich kamienic, ozdobiona elewacją autorstwa Mikoláša Aleša przedstawiającą patrona Czech, św. Wacława na koniu i opatrzoną napisem: „Święty Wacławie, Książę Ziemi Czeskiej, módl się za nami”.



Na Starym Mieście, przy ulicy Karlovej, zwrócił moją uwagę dom z rzeźbą księżniczki Libuszy, legendarnej założycielki Pragi.




Niedaleko budynków uniwersyteckich natknęłam się na ponurego jegomościa, który bardzo mi się spodobał. Postać ta to Komandor z opery Wolfganga Amadeusza Mozarta „Don Giovanni”. Lubię takie typy!



74 komentarze:

  1. :):):)
    Praga jest cudna, a dziwolągi z czekoladą jadłam codziennie.
    Pychota:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiedziałabym, że dziwolągi d... nie urywają. Skosztowałam i wystarczyło. To nie mój typ.

      Usuń
    2. Nie wszędzie kurtosze były tak samo dobre.
      Mnie smakowały.

      Usuń
    3. Wiesz, ja po prostu nie lubię ciasta - samego w sobie. I tylko czasem coś mi posmakuje (jak np. nasz pasztet z denata), bo skosztować nowości oczywiście muszę (o ile nie jest to coś zwyrodniałego). Ze słodyczy to ja tylko bezy lubię i bitą śmietanę.

      Usuń
  2. Pragę miałem przyjemność podziwiać, choć to dawno było, oj dawno, tak dawno, ze już prawie niczego na Twoich fotkach nie rozpoznałem, tym bardziej tego trdelnika. Za to smak piwa pamiętam dobrze.
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piwo to wielka rzecz, a czeskie w dodatku pyszna.

      Usuń
  3. A! Jesteś nareszcie :-)
    Piękna jest Praga. A w Twoim wydaniu - super. Filmik całkiem udany.
    Pozdrawiam serdecznie 😘😘😘

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby jestem... Dobrze by było, żeby ktoś mi w tym pomógł. To znaczy w byciu. Popychajcie mnie, ok?

      Usuń
    2. Mówisz i masz. Popchłam.

      Usuń
    3. Popchłaś ŻEŚ, jak sądzę?

      Usuń
    4. O. I to jest nader słuszna koncepcja sztuki!

      Usuń
  4. Aaaa, dziwolągo zajadałam w zeszłym roku, jeszcze do tego z truskawkami. Spróbowałam, wiem, że dla mnie za słodkie.

    Praga to przepiękne miasto. Zwykła przechadzka tutaj jest ucztą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ze słodyczy tylko bezy i bitą śmietanę tak naprawdę lubię. Ciasto samo w sobie mi nie bardzo wchodzi - no ale skosztować trzeba było.

      Usuń
  5. Nigdy nie bylam w Pradze, a jest taka zachwycajaca. No moze wyjawszy te tlumy przewalajace sie po ulicach. Kiedys mama byla tam w delegacji i przywiozla mi ruchoma pocztowke z tymi postaciami na wiezy, mozna bylo je przesuwac takim koleczkiem.
    Kamieniczki sa powalajace, przepiekne, wyjatkowe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, dlaczego, ale mnie zachwyciła tak średnio. Wydaje mi się, że są bardziej zachwycające miejsca na świecie - w każdym razie takie, które mnie zachwyciły bardziej.

      Usuń
  6. Jadłam to w wersji bez nadzienia. Jeżeli ktoś jest fanem cynamonu (tak jak ja), to powinno mu smakować. Jest strasznie słodkie.
    Ostatnio jakoś nie bierze mnie na ciastka i ciasta, mam w ogólnym ogóle jakąś niechęć. Ciągnie mnie bardziej do wytrawnych smaków.
    Ale kiedy byłam w Prace i to jadłam, chciałam jeszcze. (W tamtych latach byłam smakoszem cukru).

    Pod Orlojem było tyle ludzi, że szok. A wybrałam na zrobienie mu zdjęcia, deszczowy dzień. Nic to nie pomogło.

    Też lubię takie typy jak Komandor.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie przepadam za słodyczami, a już ciasto w ogóle nie kwalifikuje się do spożycia. Kosztuję wszystkiego, czego jeszcze nie jadłam, ale tylko bita śmietana i bezy są w stanie zrobić mi przyjemność. No i Komandor :)

      Usuń
  7. Piękne te kamienice i zegary. Na wycieczce w Pradze niewiele szczegółów udało mi się wypatrzeć, a co dopiero sfotografować, wszak przewodniczka gnała jak koń wyścigowy.
    Ten przysmak sprzedają i u nas, nawet przed galerią handlową z budki na kółkach, w dodatku widziałam wersję z bitą śmietaną lub na wytrawnie...
    Fajnie, że jesteś:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale niedobre to jest. Wolę ciężarówkę bitej śmietany :)
      Jestem... Tylko żeby mi to tak zostało.

      Usuń
  8. To kolejna wycieczka do Pragi, czy ciągle ta sama?

    Gdzie byłaś, jak Cię nie było?

    Najlepszy jest filmik z komentarzem na końcu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta sama. "Kur zapiał" :)
      Odpowiedź na pytanie może Ci się wydać nie najwyższych lotów, ale jest zgodna z prawdą: w czarnej d... przebywałam. Serio. Serio.

      Usuń
    2. W takim razie dobrze, że to już czas przeszły.

      Usuń
    3. Niezupełnie... Nie do końca. Końca nie widać, ale próbuję pozbierać się z desek. To już coś.

      Usuń
  9. jeśli z Nutellą, to ja dziękuję... nie mam nic do jej smaku, tu jest wszystko okay, ale zawiera ona olej palmowy, który jest niezdrowy, oraz nie-eko /czyli niemoralny, wręcz zły/...
    reszta reportażu nader fajna mimo tak niefortunnego początku... ten spektakl na wieży kiedyś widziałem, temy ocyma, ale jak (niekoniecznie) dobrze pamiętam, to Śmierć obraca klepsydrą i to tworzy całość z manewrami dzwonkiem... na filmiku tego akurat nie widać...
    p.jzns :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co jest dzisiaj zdrowe? Obawiam się, że nic, nawet życie samo w sobie :)

      Usuń
  10. Frau! Wróciłaś! Takie "ciastka" to u nas w całym mieście:) Pierwszy raz jadłam na Węgrzech, a teraz czasami się skuszę, ale bez nutelli

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wróciłam tak jakby.
      Mnie ani Nutella, ani ciasto z nóg nie zwala, ale skosztować trzeba było.

      Usuń
  11. Uwierz, że byłam zaniepokojona, bo wydawało mi się, że przerwa trwa przydługo, ale najważniejsze, by zdrowie było, resztę można sobie przecież kupić.
    O Pradze relacja wyśmienita, dokładna, wiele szczegółów nie znałam. Serdeczne dzięki, u Ciebie zawsze ten full wypas.
    Zasyłam moc serdeczności. Oby wszystko wróciło do dobrej normy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, reszty nie można kupić, zwłaszcza gdy nie ma za co. A ponieważ nie można, to wtedy degrengolada postępuje, także zdrowotna - wywoływana stresem.
      Też bym chciała, żeby wszystko wróciło do DOBREJ normy. To znaczy do stanu sprzed co najmniej 25 lat...

      Usuń
  12. Dobrze, że jesteś. I co to jest sgraffito?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To coś takiego jak drapane pisanki tylko że na murze :) W tym sensie, że najpierw kładzie się tynki, a potem się je zdrapuje tu i ówdzie i w ten sposób powstają wzory albo obrazy.

      Usuń
    2. Taka odmiana fresku, chyba. Ciekawe :)

      Usuń
    3. Tak, tylko w odwrotną stronę.

      Usuń
  13. Wreszcie jesteś!
    W Pradze trzeba byłoby spędzić sporo czasu, żeby te wszystkie kamieniczki i detale ogarnąć.
    Specjału spróbowałaś i możesz w pełni słuszności skrytykować ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam ogarniać - byle tylko było co! Krytyki dokonałam, lokalnego smaku spróbowałam rzetelnie i mam poczucie dobrze wypełnionego obowiązku :)

      Usuń
    2. Tam miałaś pole do popisu :)
      O ten dobrze wypełniony obowiązek mi się rozchodziło ;)

      Usuń
    3. Gdybym miała tylko takie obowiązki, byłabym człowiekiem cholernie szczęśliwym!

      Usuń
  14. Dziwolągi mam pod ręką, w lokalnym miejscu lansowania się gawiedzi- unikam jednakowoż. A Praga? Uwielbiam zwłaszcza poza sezonem letnim, podczas którego Japończycy fotografują wszystko i wszystkich.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziwolągi są do bani, Praga ładna, ale nie zaiskrzyło między nami. Stanowczo nie tam jest moje miejsce na ziemi! Tylko gdzie?...

      Usuń
    2. Jeżeli masz za oknem morze, to bardzo możliwe.

      Usuń
    3. No nie, mam w odległości 10 minut spaceru. Przy samym morzu strach mieszkać. Tłum psuje wszystko

      Usuń
    4. Fakt, psuje. Ale i tak wygrywasz lokalizacją :)

      Usuń
    5. A mnie los pagórkami nie wiadomo, za co pokarał.

      Usuń
  15. Jaki ma sens oglądanie odnowionych starych ruder? W Pradze tyle dobrego piwa jest... Nie szkoda czasu na głupoty?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że szkoda - piwo mają zarąbiste i wykorzystałam czas w rozsądnych proporcjach :)

      Usuń
  16. Te dziwolągi zawędrowały także do Polski, są do kupienia w naszym mieście na przykład, ale nie jadłam, bo zawierają mutellę, a to dla mnie trutka z powodu bazy, na której jest zrobiona. Po Twojej opinii, że niczego nie urywa, tym.bardziwj nie kupię:)
    A w muzeum seksu w kamieniczce naprzeciwko Orloja nie byłaś:)? A psie jajeczka na moście pogłaskałas, że tak bezwstydnie spytam? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Donoszę, że seksu w kamieniczce nie odnotowałam. Psie jaja zaliczone, co chyba opisałam gdzieś tam wcześniej.

      Usuń
  17. Z wszystkich zabytków najbardziej mi się podobały dziwolągi z czekoladką. No i rzeźba przedstawiająca Komandora mnie urzekła. Marzy mi się taka w ogródku

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat dziwolągi tak bardzo zabytkowe nie były :) Co do Komandora, możesz go ulepić z betonu czy innej ciastoliny - zdolna jesteś w tym kierunku i niejedno dzieło masz w ogrodzie!

      Usuń
  18. Praga to fascynujące miasto. Byłem tam raz na jednodniowej wycieczce, ale wciąż obiecuję sobie kilkudniowy pobyt, by na spokojnie wszystko zobaczyć. Fajna relacja.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, że jeden dzień to nieco przymaławo. Ale zawsze czegoś tam liznąłeś jednak.

      Usuń
  19. Cieszę się, że jesteś :)
    I ja Cię leciuchno popycham, by nie spłoszyć...
    Pragę lubię, byłam kilka razy. Ostatni raz byliśmy z M. jeszcze z Córką i Zięciem. Nie mam odwagi tam wrócić, za dużo miejsc i trudnych było tam rozmów... :(
    Słodyczy generalnie nie lubię, jadam baaardzoo rzadko...
    Film fajny, obejrzałam, tylko gdzie tam trzeba się zalogować, żeby dać łapkę do góry?
    Moc uścisków!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam pojęcia, jak to działa. Na YouTube chyba jesteś zalogowana automatycznie, jeśli logujesz się na blog tym gmailowym adresem.

      Usuń
    2. Rozumiem. Zobaczę jeszcze raz...

      Usuń
    3. Tak mi na to wygląda.

      Usuń
  20. Dziwoląg, nie dziwoląg, lokalny przysmak, skosztować wypada ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Chrzanić dziwolągi! Najlepsze są knedliki w knajpie dla nieturystów i moje ukochane utopence! Tak swoją drogą, Praga najfajniejsza jest o świcie. Nie ma stonki, ale piwo można juz nabyć bez problemu w ... wietnamskich sklepach:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Yyy... ten utopenec to coś z religii słowiańskiej?

      Usuń
    2. Poniekąd. Utopenec, to marynowany w occie serdel podawany do piwa i czego tam sobie zażyczysz. Szał kubasów smakowych i całej reszty układu pokarmowego!

      Usuń
    3. O matko... To ja już wolę spotkać na swej drodze utopca, strzygę, upira, południcę, wąpierza i rusałkę razem wziętych niż konsumować marynowane trupy...

      Usuń
  22. chwilkę odpoczywałaś od bloga. a takie ciastka widziałem nieopodal rynku. tego, na którym zdarzam się nieprzypadkiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdarzanie się na rynku (nieprzypadkowe zresztą) to piękna rzecz!

      Usuń
  23. Do Pragi wybieram się pod koniec czerwca. Może uda mi się coś z tego zobaczyć i spróbować. Choć słodyczy unikam.
    Za filmik masz plusa (kciuk) ode mnie na YT.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za kciuka - dobrze, że Ci się palce nie pomyliły :))))

      Usuń
    2. Nigdy nic nie wiadomo :)

      Usuń
    3. Bardzo mi się podobają godziny naszych ostatnich komentarzy. Wg mnie, mój komentarz zamieściłem wieczorem, a Twoja odpowiedź jest napisana w środku nocy.
      Pozdrawiam

      Usuń
    4. Mnie też się podobają i masz całkowita rację. Pisałam w środku nocy, tuż (18 minut) przed wyjściem do pracy :)

      Usuń
  24. Witaj powoli kończącym się majem
    Cieszę się, ze znowu jesteś i że od razu zabierasz mnie do mojej ukochanej Pragi.
    Pozdrawiam moim ulubionym zapachem akacji, którym zachwycam się teraz na każdym kroku

    OdpowiedzUsuń