piątek, 11 października 2019

541. Podniebne spacery


Krążą po „moim” niebie codziennie.




Nie umiem nie zatrzymać się, nie zadrzeć głowy do góry, nie uśmiechnąć się, nie posłać w ich stronę szczerego życzenia, aby w powietrzu i na ziemi spotkało ich wszystko, co najlepsze.





Lotnisko pasażerskie mam nieco dalej, po lewej stronie. Odprowadzam wielkie, stalowe ptaki tęsknymi spojrzeniami.





Bliżej mnie, zaraz „za płotem”, a raczej za drucianą siatką, mam stare lotnisko – dziś wykorzystywane w celach szkoleniowych (na jego terenie mieści się akademik dla studentów lotnictwa) i sportowych (aeroklub).



Kręci się więc po niebie także wszelka latająca drobnica, a nawet dwunożne istoty z barwnymi parasolkami.



Stalowe ptaki wyglądają chwilami, jakby robiły kolorowe kupy, a tymczasem to dziarscy chłopcy wyskakują na przebieżkę po obłokach, a może i na grilla, bo często sprawiają wrażenie, jakby chcieli wylądować mi na balkonie albo w ogrodzie.



Czasem pojawiają się latające zabytki, latające krowy, latające miotły.

Latający zabytek

Ten ma ponoć 80 lat

Ścigają się po nieboskłonie, staczają bitwy albo pokazują, co potrafią.


Bawimy się w ściganego!

Zaraz cię dopadnę


Bawimy się!

Wiuuu!

Aaale fajnie!...
Ups! Będzie wojna!

Ale żeby do góry nogami?

Dostał, hitlersyn jeden!

Nasi!

Ale zadyma...
Latająca krowa - Casa


I coś dla czarownic...

...czyli nowe miotły...

...model F16, nieco hałaśliwy
Wdzięczne Iskierki malują tęcze na zamówienie, a Tim i Tom piszą specjalnie do mnie kolorowe listy.


Malujemy tęczę

I jeszcze trochę pobazgrzemy niebo
Tim i Tom piszą dla mnie pozdrowienia

Tu zaczynają napis "We love Frau Be"

O, tu robią "o" od "love" :)

Żegnamy się
Pa, pa!
Zawsze, niezależnie od tego, czy siedzę w środku, czy na zewnątrz latawca, czuję to samo: bezbrzeżny zachwyt, niesłychane uwielbienie dla latających chłopaków i jakąś niewytłumaczalną tęsknotę.


Moje piękne Iskierki

Do zobaczenia, chłopcy!

Nie jestem w stanie wyrazić ogromu podziwu i szacunku, jakie wobec nich żywię.


Prujemy chmury...

...byle deszczu z tego nie było.
Jestem zdania, że całe rzesze ludzkości (ze mną włącznie, a może i na czele) powinny im czyścić buty.


Szyk i elegancja przede wszystkim
Powtarzam wciąż i powtarzać będę do końca świata i o jeden dzień dłużej, że nie znam piękniejszego zawodu od pilota.


Słodziaki

Tym też się w głowach poprzewracało od latania do góry podwoziem
Pewnie mam to w genach, po tatce. Latał, skakał, robił akrobacje, lądował awaryjnie na bagnach. Pewnego dnia spiker radiowy relacjonujący zawody wygłosił znamienny komentarz obficie udekorowany obowiązującą wówczas frazeologią, plącząc się przy tym w zeznaniach. Chciał powiedzieć, że „Pilot J. K. wykonuje akrobację samolotem uczynionym ręką polskiego robotnika”, zaplątał się jednak w szale uniesień i wyszło na to, że to ów pilot (to znaczy mój tatko), został uczyniony nie dość, że ręką, to jeszcze polskiego robotnika. Tego jeszcze nie grali!


I tędy

I owędy

Szwendamy się po niebie
Jeżeli tylko „Pilot J. K.” jest obecny przy mnie, komentuje każdy ruch oglądany w górze. O tym, co jest trudne, co niebezpieczne, co się dzieje ze skórą, co z twarzą, a co ze świadomością podczas wykonywania poszczególnych manewrów, mógłby pewnie spisać tomy. Stąd od czasu do czasu słychać go na moich filmikach.


Ten wyraźnie kieruje się do mnie na obiad

Powiedziałam, że mięsa u mnie nie będzie, więc się obraził i odleciał
A ja... aparat, kamera, telefon  czymkolwiek dysponuję w danej chwili, idzie w ruch. Nie mogę się powstrzymać. Kliknijcie w linki...






Widziałam ostatnio pierwszy w świecie podniebny spacer – paralotniarz wylądował na skrzydle samolotu. Dzielne chłopaki!






50 komentarzy:

  1. Niesamowicie to wygląda, a na żywo dźwięk jeszcze potęguje wrażenie. To co potrafią wyczyniać w przestworzach, to coś niesamowitego. Jak blisko siebie lecą i wykonują akrobacje czy ta "sztuczka" z końca Twojego wpisu. Robi wrażenie. To zresztą mało powiedziane.
    Jednak zorganizowane pokazy to jedno, a właśnie takie loty szkoleniowe, aeroklub niedaleko naszego domu, to dość częsty hałas. I niektórych taki widok może cieszyć, ale równie często spotyka się z niezadowoleniem pobliskich mieszkańców.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hałas? Ludzie, taż to niebiańska muzyka! Hałas to ja mam za oknami w mieście!

      Usuń
  2. Ale poleciałaś! 😍
    Cudne! Czytałam z wypiekami na twarzy 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cudne, więc kocham i kocham, i nakochać się nie mogę.

      Usuń
  3. Kiedyś takie widoki były mi zupełnie obce, a teraz aż spowszedniały. Ale nadal lecę do okna jak coś słyszę, bo Szwajcarzy uwielbiają latać. W mojej dolinie często ćwiczą latanie synchroniczne, albo przelatują jakieś wielkie machiny wojskowe. Czasami aż się boję, że mi szyby w oknach popękają jak mi tu nad blokiem w naddźwiękową wchodzą.
    Bardzo lubię obserwować pilotów z gór, bo mam do nich bliżej. Nie raz udało mi się zajrzeć aparatem w twarz pilota, bo przelatywali pod granią na której byłam, albo równie z nią. To są fantastyczne chwile, jak taka maszyna przelatuje niedaleko Ciebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jestem pewna, czy w ogóle istnieje taka możliwość, żeby mi spowszedniały samoloty. Mogę w ilościach hurtowych, o każdej porze doby, przez dowolną liczbę stuleci...

      Usuń
  4. Wszedzie te elgiebety, nawet przestworza zaanektowaly, zboczence jedne!
    Cos mi sie widzi, ze podobnie jak ja, jaralas sie tworczoscia Janusza Meissnera. Ja na jaraniu poprzestalam, bo nie mialam zadnych mozliwosci latania/skakania czy otrzymywania informacji z pierwszej reki pilota zawodowego J.K. Niby moj dziadek byl spadochroniarzem, nawet zrzucali go nad Arnhem, w slynnej Pierwszej Samodzielnej Brygadzie Spadochronowej pod dowodztwem generala Sosabowskiego, ale niewiele mowil w domu o lataniu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U Ciebie też elgiebety - niby "szare jak ziemia", a jednak barwne jak te... tfu! :)
      Widzisz, Meissnerem w ogóle się nie jarałam, bo wystarczy, żeby mi zaleciało wojskiem i całe moje uwielbienie dla sztuki idzie się paść. Lotnictwo wojskowe to takie wyrodne dziecko Ikara. Pisze to, bo pałam szczerym i nieprzezwyciężonym wstrętem do wojsk, militariów, mundurów itd.

      Usuń
    2. Ksiazki Meissnera sa bardziej o umilowaniu latania i poczatkach awiacji w Polsce. Malo tam wojska.

      Usuń
    3. Pamiętam je, były w domu i którąś czytałam jako dziecko. Nie weszła mi.

      Usuń
  5. Uuuu, na bogato! czasami widuję te wielkie w Poznaniu, niemal tuz nad głową. U mnie to najwyżej śmigłowce, bo mamy takie lotnisko i klucze gęsi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gęsi też nie do pogardzenia! Tutaj nie latają, bo niebo zajmuje ptactwo żelazne. Musi, bo tylko Rzeszów kształci pilotów cywilnych, a przynajmniej tak było dotąd (nie wiem, czy coś się w tej materii zmieniło).

      Usuń
  6. No popatrz! A ja myślałam, że teraz na miotle to już tylko moja synowa zasuwa. Ewentualnie z siostrzyczką. Wiedźmy dwie.


    Piękna notka! Ja też kocham lotników. Ukłony dla tatusia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No co Ty? Zasuwałabym i ja, gdyby nie robiły tyle hałasu - aż żołądkiem trzęsie.

      Usuń
  7. no właśnie, Iskra /ta fotka gdzie jest "zaraz cię dopadnę"/, wyjątkowo udana polska konstrukcja, teraz używana wciąż do celów szkoleniowych...
    no, i ze szkoły pamiętam, klejenie modeli Iskier z plastikowych prefabrykatów było wyjątkowo proste, szybkie, nieupierdliwe...
    p.jzns :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żeby było śmieszniej, jednym z mieleckich konstruktorów był mój teść. Coś tam nawet opatentował, zdolny chłopina, tylko ciul okrutny.

      Usuń
  8. Odlot w kosmos wyobraźni.
    Jak jestem w wakacje w Trójmieście,
    to w Gdyni często są pokazy lotów.
    Niezapomniane wrażenia. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nigdy nie byłem na pokazie lotniczym a Ty masz to prawie na codzień mogę jedynie pozazdrościć. Piękne zdjęcia i piękne wspomnienia związane z tatą. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To są raczej wspomnienia taty, ja jeszcze nie muszę go wspominać, bo żyje :)
      Chciałabym mieszkać tu na zawsze.

      Usuń
  10. Podniebne spacery. Piękne zdjęcia, chyba długo zbierała fotki do tego albumu. Taki zbiór to satysfakcja. Bardzo fajny wpis. Serdeczne pozdrowienia znad sztalug malarskich przesyła Krysia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam tego dużo, dużo, bo nie mogę się opamiętać i ciacham zdjęcia wszystkiemu, co lata. Ale wcale nie muszę poświęcać temu wiele czasu - ruch nad głową mam całodobowy.

      Usuń
  11. Świetnie napisane i uwiecznione na zdjęciach :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Kocham pokazy lotnicze - od ubiegłego roku, kiedy to miałam okazję być na jednym z nich. Było głośno i ekscytująco, cudnie i niesamowicie !
    Nie wiem jak udało Ci się zrobić tak świetne zdjęcia ? To nie jest łatwe.
    Mieszkam w pobliżu dawnego lotniska. Teraz mieści się tam aeroklub. Często więc nad naszym domem przelatuje jakiś samolot lub balon, czasem lotnia. Za każdym razem wybiegam przed dom i przyglądam się tym , co w górze. Podziwiam ich ! Mój kuzyn jest lotnikiem. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam tych, co w górze! Przyziemność jest dla wszystkich - oderwanie się od poziomu dla wybranych.

      Usuń
  13. Wielki ukłon w stronę lotników a także Twojego Taty. Szacun.
    Super foty :)
    A wiesz, że byłam kiedyś na tym lotnisku. Jeszcze z byłym mężem na zawodach Modelarzy. Biegałam za szybowcem, a także podpuszczałam" model w powietrze.
    W tamtym roku natomiast przejeżdżaliśmy z obecnym M. obok lotniska...
    W moim mieście jest małe lotnisko, często w weekendy są różne pokazy.
    Pozdrawiam Cię mocno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bieganie za szybowcem to chyba dosyć widowiskowa sztuka :))

      Usuń
  14. Wzięło Cię na wspomnienia :) ja też oglądałam pokazy. Tyle lat patrzę na stalowe potwory a i tak do dziś robią na mnie niesamowite wrażenie

    OdpowiedzUsuń
  15. Piękne ptaki... chciałoby się powiedzieć:) Nie za głośno "ćwierkają":) ? Nie dziwię się Twojej ekscytacji, wobec takich maszyn nie można zostać obojętnym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie! To jedyne żelastwo, które nie ćwierka z głośno.

      Usuń
  16. Jako dzieciaki zawsze darliśmy się do przelatujących samolotów słowami "Panie pilocie, dziura w samolocie".
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas było to samo, tylko że darły się inne dzieciaki, a ja w milczeniu machałam pilotom, choć zapewne tego nie widzieli.

      Usuń
    2. Tak jak nie słyszeli naszych wrzasków...

      Usuń
    3. Za to pewnie wiedzieli o istnieniu wrzasków - może sami to robili w dzieciństwie :)

      Usuń
  17. To ja już tylko wierszem Marii Jasnorzewskiej-Pawlikowskiej odpowiem:
    ~Aeroplan~
    Aeroplan, najpiękniejszy ptak biały,
    leci w oddal, ponad chmur szarzyznę-
    Ma skrzydła jak szarańcza. Jest jak orzeł śmiały.
    A oczy ma i serce mężczyzny.
    :-)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja mam podobnie, mieszkam w pobliżu lotniska i centralnie nad moim domem mogę obserwować lądujące lub startujące samoloty, jest to już zwykłą codziennością i hałas w ogóle mi nie przeszkadza:) Bardzo lubię wszelkie pokazy lotnicze, byłam dwa razy na RAF Air Show- bajera:)) Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Mój brat - Rzeszowiak - przez wiele lat skakał na spadochronie z samolotu. Ale teraz już chyba przestał...
    Szacuneczek za wspaniałą kolekcję zdjęć...

    OdpowiedzUsuń
  20. Przez pewien czas miałam takiego maniaka na stanie, więc doskonale rozumiem manię. Sama jej zresztą nabrałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobra mania nie jest zła - podobnie jak dobry maniak :)

      Usuń
  21. Takie pokazy odbywają się w Blackpool

    OdpowiedzUsuń
  22. Cudownie harcują 'ci wspaniali mężczyźni w swych latających maszynach'!
    Uwielbiam!

    OdpowiedzUsuń
  23. Oczywiście patrzę w to niebo, gdy przelatują, ale pokazami się nie zachwycam, zbyt dużo brawury, niestety.
    Serdeczności zasyłam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie zachwyca potęga człowieka mimo jego kruchości - podziwiam podniebnych artystów na równi z Michałem Aniołem. Nie dotyczy to nowobogackich, którzy kupują sobie awionetki, robią kursiki latania i wydaje im się, że są bogami. Tych nawet mi nie żal, kiedy się roztrzaskują.

      Usuń