niedziela, 31 grudnia 2017

447. Maroko - tajemnice marrakeskiej medyny – Plac Cudów

Sercem miasta i najsłynniejszym w Maroku (a jak twierdzą niektórzy – nawet i na świecie) placem miejskim jest wpisany w 2001 r. na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturowego UNESCO Dżemaa el-Fna, czyli Plac Cudów.


Służył niegdyś jako targ niewolników, miejsce egzekucji, ośrodek ruchu hippisowskiego, rynek zbożowy. Z dawien dawna „przechowały się” tutaj tradycje dawnego Maroka. Słynni zaklinacze węży demonstrują tu umiejętności swoich podopiecznych, gawędziarze opowiadają tradycyjne bajki, baśnie i historie, domorośli dentyści jednym wprawnym ruchem wyrywają zęby za pomocą obcęgów i przykładają coś, po czym nie krwawi dziąsło, a uśmiechnięci pacjenci przymierzają protezy wygrzebane ze stosów leżących na stołach i odchodzą zadowoleni do domów. Kuglarze pokazują sztuczki, akrobaci, muzykanci i tancerze demonstrują swój kunszt, malarze henną, połykacze ognia, sprzedawcy wody, szamani, wróżbici i znachorzy pracują bez wytchnienia.


Biała spódnica moja, kolorowa - Letniej

Te kobry chyba... bały się nas, zamiast odwrotnie
Jednym z „cudów” (wątpliwego autoramentu), jakie dokonują się na placu, jest sprytne podszczypywanie lub poklepywanie po pupach białych kobiet. Nigdy nie wiadomo, czyja ręka to zrobiła, tak szybko się to dzieje. Podobno istnieją turystki, które składają w biurach podróży reklamacje, ponieważ nie zostały klepnięte. Mam na ten temat swoją własną teorię: najwidoczniej są w oczach tubylców skrajnie nieatrakcyjne – za chude.
Niewątpliwą zaletą Placu Cudów są stoiska, przy których można wypić świeżo wyciśnięty sok z owoców. W tym klimacie nie istnieje nic lepszego.


Plac ożywa jeszcze bardziej wraz z nastaniem zmierzchu. Zapamiętałam, że dokonuje się to w sposób dziwnie gwałtowny, jakby z pominięciem powolnego szarzenia. W jednej chwili jest jasno, a w następnej już ciemno. Zwróciliśmy na to zjawisko uwagę, bo było szalenie zaskakujące. Tłum na Placu wówczas gęstnieje, a powietrze zasnuwa się dymami. Dziesiątki, o ile nie setki straganów z jedzeniem pojawiają się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Jedni gotują, grillują, pieką i smażą, drudzy kupują, jedzą i do późna słuchają muzyki wykonywanej na tradycyjnych instrumentach ghajtaud. Nad Placem góruje oświetlona wieża meczetu Al-Kutubijja.





Nie skorzystaliśmy z egzotycznych jadłodajni na świeżym powietrzu. Kolację zjedliśmy w restauracji, gdzie zaserwowano nam tradycyjny tadżin i pokaz marokańskich tańców.










Największe wrażenie wywarł na mnie występ niemłodej już, ale jakże zwinnej tancerki, która dokonywała rozlicznych akrobacji, kładła się na podłodze, wstawała, robiła szpagaty i inne figury, mając na głowie tacę z zapalonymi świecami i czajnikiem ze zwyczajową herbatą miętową. 






Podejrzewaliśmy, że pewnie są one przyklejone do podłoża, ale tancerka zademonstrowała na koniec, że każda z tych części stała „luzem”. Taca również nie była przymocowana do głowy.
Po kolacji wróciliśmy na noc do hotelu, który podobał mi się sam w sobie ze względu na egzotyczny wystrój.






Zauważyłam, że jakąś lokalną specjalnością jest malowanie drzwi – nawet te od windy zostały ukwiecone.

Drzwi do wc
Drzwi do windy

54 komentarze:

  1. Te kobry czy inne żmije...ale czad. Tancerka też zacna :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bój się boga, czy Ty w życiu nie widziałaś żmii?!

      Usuń
  2. mają chyba sporo wolnego czasu, żeby tak drzwi malować
    (o tych mozaikach z drobniutkich okruszków, to aż się wstydzę wspomnieć - taka ściana to dożywocie)

    OdpowiedzUsuń
  3. A nie balyscie sie zostac po ciemku na tym bazarze cudow? Mogloby sie nie zakonczyc na podszczypywankach i klepaniu po tylku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zmrok zapadł tak jakoś po 19.00 i od razu się ewakuowaliśmy na kolację, do cywilizowanej restauracji.

      Usuń
  4. Lubią sobie ozdobić to i owo, a co!
    Nie wiem czy mogłabym się skupić na jedzeniu i smakowaniu gdy wokoło tyle atrakcji ruchomych i statycznych...
    Ciekawe czy w domu też tak obiad podaje ta tancerka?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zależy, ile w takim domu jest miejsca. W tradycyjnych riadach było go sporo.

      Usuń
  5. Oj, o tym szczypaniu i to nie tylko w tyłek opowiadały koleżanki po powrocie z Maroka. Podobno ze względu na kolor włosów i odpowiednie gabaryty miałabym tam podwójnie przechlapane:-)) No dziękuję i bez tego mam:-))
    Fajną miałaś wycieczkę.
    Marytka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, gabaryty to i my z Letnią mamy, toteż nam się oberwało i powodów do reklamacji nie miałyśmy :)

      Usuń
    2. Moja tutejsza przyjaciółka po powrocie z Maroka niczym takim się nie chwaliła (w sensie klepania, bo nad resztą to piała z zachwytu), ale ona chuda jest to może dlatego :D

      Usuń
    3. Sama sobie winna - kto chciałby klepać coś kościstego?!

      Usuń
  6. Niesamowity klimat tego miejsca, kobry też zrobiły wrażenie, bo oprócz ZOO nigdy na wolności ich nie widziałem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Klimat faktycznie niesłychany, jak z "Baśni tysiąca i jednej nocy".

      Usuń
  7. niechaj 2018 rok będzie taki jaki chcesz żeby był , a ja zabieram się do nauki noszenia tacy podczas wygibasów

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zabieraj się, zabieraj - a nuż przyda Ci się taka umiejętność!

      Usuń
  8. Boziu, ale cudeńka...no i te drzwi!
    Frau, przyjmij ode mnie proste acz szczere życzenia na 2018 rok. Niech się darzy!

    OdpowiedzUsuń
  9. Fajne. Bardzo obrazowy blog. Będę Cię podglądał.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Aż mi się ciepło na duszy zrobiło, kiedy uszczknęłaś nam trochę ze swojego wyjazdu do kraju, gdzie zawsze świeci słońce. Och, jak chce mi się wiosny!

    Pomyślności w Nowym Roku, Frau Be i jak najmniej trosk :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie jest wszystko jedno, jaka jest pora roku na zewnątrz. Potrzebuję innej wiosny...

      Usuń
  11. Ta kobieta ma 128 lat a wije się jak jelito. Czyli trzeba dojrzeć, jeszcze mam czas i wszystko ze mną ok.
    Samej bitej śmietany w Nowym Roku życzę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Masełka i majonezu jeszcze odrobinka by się przydała.

      Usuń
    2. Dbam żeby Ci się żyły nie pozapychały.

      Usuń
    3. A po cholerę mi drożne żyły, jeśli mam żyć bez masełka?!

      Usuń
  12. Ja od dwoch dni żyje w skrajnej nedzy bez ckuru, który składał sie na 70% moich wszystkich posiłków. Jeszcze nikogo nie zabilam ale oko lata...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno niedługo kogoś zabijesz, nie ma bata.

      Usuń
    2. Też tak miałam, najpierw oczy latały mi po słodkim, potem po tych co to słodkie wpierdzielali. No, gdzie bym nie spojrzała, wszędzie ktoś napychał się słodkim, rozmnażali się jakoś, czy co? Potem to już zaczął mi latać jęzor i miałam pewnie mord w oczach bo inni zaczęli mnie omijać szerokim łukiem...ale schudłam!:-)
      Tylko, że znowu były święta...
      Marytka

      Usuń
    3. Jakie to szczęście, że ja nie miewam takich głupich pomysłów....

      Usuń
    4. To akurat nie był mój pomysł tylko doktorka, który kazał mi schudnąć przed zabiegiem. To co miałam zrobić? Sama z siebie, takich pomysłów nie miewam:-)
      Marytka

      Usuń
    5. Pfff ja się nie odchudzam, ja się solidaryzuję!

      Usuń
    6. Z wypasioną częścią rodu.

      Usuń
    7. Znów zomo przez Ciebie przemawia...

      Usuń
    8. Oczywiście, na widok słów "solidarność" albo "solidaryzować się" odczuwam natychmiastową i nieprzepartą chęć pałowania.

      Usuń
    9. :D wiadomsko, piana z pyska i obłęd w oczach też swoje robi.

      Usuń
    10. Piana i obłęd to jednak sprawy drugorzędne.

      Usuń
  13. Egzotyczny kraj. Ciekawe jak smakowało Ci tamtejsze jedzenie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie bardzo. Nie lubię tych wschodnich przypraw, nie mówiąc o kolendrze, której używają nałogowo. I te owoce morza, fu.

      Usuń
  14. Co jak co, ale te kobry to bym chciała na żywo zobaczyć!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też bym mogła jeszcze raz!

      Usuń
    2. Czyli,że majtki? ;)

      Usuń
    3. Że kobry! ale nie w majtkach :)))

      Usuń
    4. I zapewne bez cyckonosza,c'nie? ;))

      Usuń
    5. A widziałaś kobrę w cyckonoszu?

      Usuń
    6. Na żywo nie baczyłam, a na martwo może bym i jej nałożyła...?

      Usuń
    7. Żadnych martwych zwierząt!

      Usuń
  15. To jest tak egzotyczne, że pewnie bym nic tyko cykała miliony zdjęć. Szczególnie budynkom i kobrom. Zakładam, że w takich miejscach są bezpieczne, ale i tak zawsze mi żal zwierząt przeznaczonych do zabawy przez ludzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wężom chyba nie dzieje się krzywda, ale innych zawsze mi żal (w odróżnieniu od ludzi).

      Usuń