środa, 30 maja 2018

473. Pogawędki w wc

Z Meknes wyruszyliśmy w kierunku Volubilis, mijając po drodze uprawy bobu...


krzewy jojoby...


...i malowniczo położone na wzgórzach miasteczko Moulay Idriss, nazywane „leżącym wielbłądem”, gdyż – oglądane z dalszej perspektywy – przypomina go swoim kształtem. Jest kolejnym miejscem kultu – pochowano tam Idrisa I, prawnuka Mahometa i założyciela pierwszej marokańskiej dynastii (Idrysydów).


Volubilis to rozległy kompleks ruin rzymskiego miasta w kształcie litery „L”, które w czasach starożytnych było stolicą prowincji Mauretania. W miejscu tym żyły kiedyś lwy i pantery, które jednak zostały przetrzebione przez Rzymian. Arabska nazwa miasta to Oualili. Po podziale Mauretanii w 42 r. n.e. przez cesarza Klaudiusza nadal pełniło funkcję stolicy, ale jednej z dwóch części nazwanej Mauretania Tingitana. Stanowiło jeden z najdalszych krańców Cesarstwa Rzymskiego.





Zwiedzanie zaczęliśmy od niereprezentacyjnej dzielnicy domów mieszkalnych i zakładów rzemieślniczych posadowionych na peryferiach miasta, a następnie przemieszczaliśmy się w kierunku centrum.



Pierwszym ciekawym obiektem na naszej drodze był Dom Orfeusza. W swoim czasie był rezydencją, należącą zapewne do bogatego kupca. Budynek składał się z dwóch części – prywatnej, mieszkalnej oraz służbowej – handlowej. Każda z nich miała oddzielne wejście. Charakterystyczną cechą domu są zachowane mozaiki, w tym największa spośród owalnych w Volubilis, przedstawiająca mit o Orfeuszu oraz inne, między innymi wyobrażające stwory morskie.






W jednym z domów znajdują się zrekonstruowane maszyny do produkcji oliwy z oliwek. Prasy oliwne znajdowały się niegdyś w prawie każdym domu, ponieważ produkcja oliwy stanowiła jedną z najpopularniejszych gałęzi ówczesnego przemysłu.


Dalej znajdują się pozostałości łaźni Galienusa.



Były to termy publiczne, wybudowane na polecenie cesarza Galienusa w II w n.e. Wyposażone były w skomplikowany, typowo rzymski system ogrzewania...


Termy
oraz toalety i womitorium...


Womitorium
...w którym zwracało się treść żołądkową po przejedzeniu.
Toalety pełniły funkcję miejsca spotkań towarzyskich. Najpierw posyłano do nich niewolników, aby zasiadając na kamiennych siedziskach wygrzewali je dla swoich panów. Funkcję papieru toaletowego spełniały szczotki z piór, umieszczane w pionowych szczelinach pod siedzeniami.


Toalety ze szczelinami na szczotki
W najwyższym punkcie miasta wznosi się Kapitol. 

Widok na Kapitol

Kapitol
Wybudowano go w 217 r., wzorując się na oryginale rzymskim. Tradycyjnie poświecono go najważniejszym bóstwom, tj. Jowiszowi, Junonie i Minerwie (rzymskim odpowiednikom bogów greckich: Zeusa, Hery i Ateny). Dziś, podobnie jak na innych kolumnach miasta, zagnieździły się tam bociany.


Kapitol

Kapitol

Bociany na Kapitolu
W pobliżu Kapitolu wzniesiono potężną, pięcionawową bazylikę.




W czasach starożytnych był to rodzaj hali, w której mieściły się sądy, urzędy i miejsce zgromadzeń senatu.





Częściowo pełniła też funkcję handlowa i sakralną. W Volubilis zachowało się m.in. niewielkie baptysterium.


Baptysterium
W bezpośrednim sąsiedztwie bazyliki znajdowało się zazwyczaj reprezentacyjne forum. W Volubilis było ono stosunkowo niewielkie.


Bociany na kolumnach bazyliki


Nieopodal forum mieszczą się ruiny Domu Akrobaty, zwanego też Domem Atlety. Zachowana tutaj mozaika wyobraża pokaz woltyżerki towarzyszący wręczeniu nagrody zwycięzcy wyścigów jeździeckich.



Po sąsiedzku znaleziona została rzeźba atakującego psa, którą umieszczono w Muzeum Archeologicznym w Rabacie. Temu znalezisku domostwo zawdzięcza swa nazwę – Dom Psa. Mimo nieobecności zwierzęcia uwagę przyciąga inne frapujące znalezisko. Jakiś miejscowy, widząc nas zbliżających się do Domu Psa, usiadł na środku czegoś przypominającego kamienną ławeczkę, a następnie zaprosił do zajęcia jej obu brzegów dowolną parę. Na koniec wstał, a oczom ludzkim ukazało się… to.



Zdania co do funkcji spełnianej przez ten gadżet są podzielone. Jedni twierdza, że jest to rodzaj drogowskazu pokazującego (jak w Pompejach) kierunek, w jakim należy udawać się do domu publicznego; inni zaś stoją na stanowisku, że tego rodzaju rzeźby były popularne i znajdowały się w prawie każdym domu.



W centrum miasta znajduje się łuk triumfalny, wzniesiony w 217 r. na cześć cesarza Karakalli.



Na szczycie ośmiometrowej budowli znajdował się pierwotnie rydwan z brązu, a po rzeźbionych postaciach nimf spływała podobno woda.




Do dziś zachowała się część spośród kolumn...



a także inskrypcje...



...i zatarte medaliony wyobrażające oryginalnie cesarza...



...oraz jego matkę – Syryjkę Julię Domnę, którą ojciec (Septymiusz Sewer) poznał, gdy stacjonował w Syrii.



Od łuku triumfalnego do Bramy Tangerskiej wiodła główna ulica miasta o nazwie Decumanus Maximus.


Decumanus Maximus
Brama Tangerska
Ma 12 m szerokości i 400 m długości. Równolegle do niej biegł akwedukt dostarczający wodę do miasta.


Fragment akweduktu
Mieszkali przy niej najbogatsi i najbardziej wpływowi obywatele. Zachowały się m.in. „reklamy” sklepów i zakładów usługowych.


Sklep mięsny

Drobiarnia

Winiarnia

Najprawdopodobniej złotnik

Apteka

Drogeria
Przy Decumanus Maximus znajdują się najcenniejsze domy, na przykład Dom Kolumn.


Dom Kolumn
Dom Kolumn
Wewnątrz, na otoczonym kolumnami dziedzińcu, znajdowało się impluvium.


Impluvium Domu Kolumn
Dom Rycerza wyróżnia się mozaiką wyobrażającą śpiąca na plaży Ariadnę, którą znajduje Dionizos.


Dom Rycerza - śpiąca Ariadna i Dionizos
Na podłodze kuchni Domu Herkulesa znajduje się mozaika stanowiąca ilustrację do mitu o tym herosie.

Mit o Herkulesie

10-miesięczny Herkules duszący dwa węże nasłane przez Junonę

Prawdopodobnie wyprawa po woły Gerionesa

Wytępienie roju ptaków-ludojadów w okolicy miasta Stymfalos

Sprowadzenie potężnego byka z Krety

Sprowadzenie Cerbera z piekła

W Domu Wenus znaleziono najcenniejsze mozaiki w mieście. Jedna z nich składa się z dwóch kompozycji: Uprowadzenia Hylasa przez nimfy...

Uprowadzenie Argonauty Hylasa przez nimfy
...i Dianę w kąpieli...

Diana w kąpieli
...druga przedstawia Dionizosa i Cztery Pory Roku.

Dionizos i Cztery Pory Roku


Na koniec mała zagadka: kto wie, co to jest? Mam na myśli ten kamienny dziwoląg pośrodku.


Rzymianie opuścili Maroko pod koniec III w., a w mieście pozostali Berberowie, Syryjczycy i Żydzi. W VII w. dołączyli do nich Arabowie. W XVIII w. rozgrabiono zabytkowe budowle, używając zagrabionych materiałów do budowy pałacu w Meknes. Dzieła zniszczenia dopełniło trzęsienie ziemi, jakie miało tam miejsce w 1775 r.
Prace archeologiczne rozpoczęto dopiero w dwudziestoleciu międzywojennym i trwają one do dziś. Kompleks ruin położony jest na płaskowyżu, z którego rozpościera się widok na okolice. Do tej pory odkryto około połowy z dawnej całości, tj. z 40 hektarów. W 1997 roku zabytek został wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturalnego i Przyrodniczego UNESCO.

78 komentarzy:

  1. Niesamowicie się Ciebie czyta i te zdjęcia piękne dziękuję

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdy pisze o czymś, co lubię, to i pisanie lubi mnie :)

      Usuń
  2. Ten dziwoląg na ostatnim zdjęciu to pewnie jakiś rodzaj fontanny. Zachwyciły mnie mozaiki. Przez tyle lat nie straciły barwy a i wzory nie uległy uszkodzeniu. Niezwykłe miejsce, w pełni zasługuje na umieszczenie go na liście UNESCO.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma tak dobrze. To jest... pralnia! W tym baseniku się prało, a na zewnątrz, w tych zakolach, znajdowały się stanowiska dla piorących.

      Usuń
    2. Czyli wszystkie brudy prano w jednym miejscu :)

      Usuń
    3. Tego nie jestem pewna. Takich przybytków mogło być więcej.

      Usuń
  3. Czegóż to ludzie nie wymyślą... To odnośnie wygrzewania siedziska, szczotek dupnych i rzygownika :) Mozaiki piękne, reszta zresztą też :) I się dowiedziałam, cóż to jest impluvium. Dziadek fontanny! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. A te papiery toaletowe z piorek byly wielokrotnego uzytku? Bo inaczej chyba ptakow by nie wystarczylo na coraz to nowe.
    Ten dziwolag wyglada mi na wanne jacuzzi, wieloosobowa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wątpię, czy wielorazowego - Rzymianie byli bardzo higieniczni. A ta wanna to nie wanna, tylko pralnia :)

      Usuń
    2. Taaa... najpierw sobie tylki piorkami podcierali, a potem piorkami wywolywali wymioty, kiedy sie przezerali. Tymi samymi piorkami? Bleee...

      Usuń
    3. Nie sądzę, żeby tymi samymi. chociaż z drugiej strony już sam widok takiej szczoteczki użytej w wc mógł sprowokować torsje, wiec może jednak?...

      Usuń
    4. Dlatego wlasnie kultura rzymska upadla, incest, zboczenstwa, olowiane naczynia i... te piorka. Nic dziwnego.

      Usuń
    5. Dlatego też upadnie UE. A póki co uważaj, bo "zboczeństwa" to słowo niepoprawne politycznie, nawet na liście chorób WHO.

      Usuń
  5. Faktycznie, wielbłąd jak nic! Bociek to zawsze swojski widok.
    Pióra wielokrotnego użytku? Fuj!
    Oznaczenia obrazkowe bardzo pomysłowe. Powtórzę się, ale zawsze podziwiam bogactwo ozdób w każdej dziedzinie życia:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie sądzę, żeby wielokrotnego. Rzymianie czyściutcy byli.

      Usuń
    2. U nas w razie potrzeby liście przydatne były...

      Usuń
    3. ...a u nas gazety :)

      Usuń
    4. Liście w ostateczności, gdy gazet zabrakło:-)

      Usuń
    5. Co za poniżenie dla przyrody i kultury!

      Usuń
  6. Zamierzałam napisać, że to miejsce zgromadzeń ale doczytałam w komentarzach, że to pralnia. Uważam, że połowicznie odgadłam ;-)
    Miałam też zapytać o te szczotki z piór ale uprzedziła mnie Pantera. Naprawdę każdorazowo je wymieniano??? Chociaż...nie wyobrażam sobie jak mogłaby wyglądać taka szczotka po kilkunastu petentach. Ale to gówniany temat ;-)
    Mozaiki uwielbiam.
    Oraz pozostałości akweduktów mam w pobliżu. Są identyczne!
    Dzięki za kolejną podróż!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam mozaikojazdę. Zawsze i wszędzie!
      Nie mam pojęcia, ilurazowe były te szczotki, ale podejrzewam, że jednak jednorazówki.

      Usuń
    2. Zapomniałam napisać, że maszyna do produkcji oliwy z oliwek (taka jak na Twoim zdjęciu) zdobi jedno z tutejszych rond. Tak się chciałam tylko pochwalić...

      Usuń
    3. Ale dlaczego to jest powód do chwały? Sama ją zrobiłaś? :)))

      Usuń
    4. Chwałą jest posiadanie jej na pobliskim rondzie połączone z możliwością podziwiania każdego dnia;-)
      Licząc mieszkańców wsi to jakieś 200 osób mających taką możliwość codziennie, więc nie każdemu jest dane. Poza tym lubię się chwalić (dobrze mi to robi na urodę) więc chwalę się czym się da ;-)))

      Usuń
    5. A! To rozumiem. Uważam, że to bardzo słuszna koncepcja sztuki :))

      Usuń
  7. Ta dzicz wszystko zniszczy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszędzie jest jakaś dzicz, która coś niszczy.

      Usuń
  8. Ciekawe ilu warstwowe były te piórka...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślisz, że piórka składają się z warstw? No, ja tam w ornitologii nieprzesadnie kształcona...

      Usuń
    2. Nie, nie. Bardziej chodziło mi o współczesne standardy i unijne dyrektywy. Już widzę te kampanie reklamowe. Bez trzech warstw to konkurencja by ich osrała.

      Usuń
    3. Coś jak Mach 3, Mach 4, Mach 4, Mach 20?...

      Usuń
    4. No dobrze kminisz. Choć nie wiem, czy to zdrowo podcierać się akurat Mach 3 :D

      Usuń
    5. Nie próbowałam. Powinnam?...

      Usuń
    6. Kwestia gustu. Jeśli Cię kręci sadomaso.

      Usuń
    7. Sado-maso nie, ale sadło-masło tak :)

      Usuń
  9. Ciekawe, że to własnie tematy toaletowe najbardziej nas zajmują :)))) Wymiana piórek, czy kamienny penis ;) a może to nie penis, tylko jakaś wieża? :)))))
    Bardzo ciekawe miejsce zwiedziłaś, a boćki przydały temu wszystkiemu swojskości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama się nad tym przelotnie zastanowiłam. Sytuacje ratuje może (nieco) fakt, że penis jest nie tylko toaletowy?... :))

      Usuń
    2. No nie tylko, ale bardzo blisko ;))

      Usuń
    3. Mhm...
      Muszę to przemyśleć.

      Usuń
    4. Koniecznie :) Podczas takich upałów przemyslenia tego typu są na pewno na wagę złota ;))

      Usuń
    5. Zalegnę pod wiatrakiem i wezmę na warsztat penisy. Może akurat coś wymyślę?
      :)))

      Usuń
  10. Womitorium. Musieli nieźle się obżerać skoro przewidzieli takie miejsce.
    Bocian kapitoliński robi wrażenie.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzymskie obyczaje to chyba nie jest jakaś nowina?...

      Usuń
  11. Widać ogromną pasję w tym co robisz :-)) Śliczne zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to jest moja pasja... Poza pisaniem i czytaniem.

      Usuń
  12. Świetne miejsce obejrzałaś. Penis też niczego sobie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Tyle ciekawostek w tych ruinach, w dodatku z tak profesjonalnym opisem, że podziwiam. Ty to wszystko znajdujesz w przewodnikach, czy dowiadujesz się na miejscu?
    Ciekawy wynalazek to Womitum, zastanawiam się też nad wielo-jednorazowością tych szczotek z piór ... bo jeśli szło się do toalety kilkakrotnie, to czy niewolnik zmieniał szczotkę? Pewnie tak.
    Nie mam pojęcia, co to jest to pośrodku, wygląda na wielką wannę do kąpieli na zewnątrz.
    A penisy jako rzeźby - cóż, kultura rzymska to była kultura męska, nic dziwnego, że wszędzie umieszczali najważniejszy symbol swojej władzy :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jacy to mężczyźni z tych Rzymian, skoro depilowali się jak ostatnie cioty?! Nic dziwnego, że Imperium upadło!

      Usuń
    2. Dlatego sobie chociaż na rzeźbach penisy powiększali i pewnie kupowali co większe rydwany :)))

      Usuń
    3. I to by było na tyle. A, no jeszcze poza powiększeniem było to również utwardzenie. Kamienne.

      Usuń
    4. Brrrr! Aż mnie przerażenie wzięło :)!

      Usuń
    5. Nie ma czym się przerażać, zwykła kompensacja :))

      Usuń
  14. Womitorium oczywiście. A i bociany mnie zaskoczyły, mieszkają tam sobie niczym na polskiej wsi!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bociany widziałam tez w Tunezji, na pustyni. Ale żadne nie miały na skrzydłach biało-czerwonej szachownicy :)

      Usuń
    2. W Tunezji jeszcze nie byłam, oznakowanie ptaków widywałam jedynie jako obrączki na nogach a i to mi jakoś przeszkadza, choć rozumiem, że pomaga zrozumieć ich migracje.

      Usuń
    3. Miałam na myśli oznakowanie lotnicze :)

      Usuń
    4. Wiem, ale wyobraziłam sobie na skrzydłach bocianich te szachownice :)

      Usuń
    5. Powinny mieć, wtedy nie trzeba by było się domyślać, skąd przyleciały :)

      Usuń
  15. chyba byłem blisko, bo ten obiekt w zagadce skojarzył mi się z farbowaniem tkanin... potem już nie zgadywałem, bo znalazłem na forum podane przez Ciebie rozwiązanie...
    natomiast intrygująca jest całość tego obiektu... otwarty pod gołym niebem, jakimś daszkiem na kolumnach, czy budynek typu dach i ściany?... w tym ostatnim przypadku to musiał być najgorszy rodzaj roboty, takiej za karę w duchocie i gorącu... no, chyba że prali w zimnej wodzie...
    no właśnie... zawsze mnie zastanawiało, że nauka historii bardziej się skupia na kwestii detali prania się ludzi po łbach, niż detali prania ciuchów...
    p.jzns :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno znajdowało się toto w zadaszonym budynku. Nie jestem pewna, czy była to pralnia, do której oddawało się rzeczy, czy też prało je się samodzielnie. Może wtedy kobitki miały tam na osłodę miejsce spotkań do plotkowania?

      Usuń
  16. Kocham czytać i oglądać Twoje opowieści podróżnicze.
    Orfeusz, mit o nim - zawsze mi bliski, piękne mozaiki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie zawsze było szkoda Eurydyki, podobnie jak żony Lota...

      Usuń
  17. Jakby co zapamiętam womitorium, drogowskaz i bociany.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będą Ci potrzebne? :)))

      Usuń
    2. Najwyraźniej moja podświadomośc jest tego zdania

      Usuń
    3. O, kurczątko! To nie w kij dmuchał...

      Usuń
  18. trzeba było nie wyjaśniać co to za dziwoląg, bo psujesz zabawę. ja się nie zgadzam. dopiero wymyśliłem, że to kibelek dla wojska jest, żeby kupkę mogli dziesiątkami robić i nie musieć biegać po zakamarkach miejskich. taki miejski szalet dla armii.
    no. i kiedy już dumny z siebie zajrzałem w komentarze, to dupa zbita i pudło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to po co w komentarze zaglądałeś? Takie ciekawskie to OKO, nic się przed nim nie ukryje...

      Usuń
    2. chciałem zobaczyć, czy nie jestem mało oryginalny w swoim podejrzeniu, a poza tym chciałem zobaczyć, co pozostali wygenerowali we własnych makówkach. jestem już taki ciekawski.

      Usuń
    3. I oto ujrzałeś, że jednak jesteś oryginalny! A ja tę oryginalność bardzo cenię.

      Usuń
    4. zauważ, że siadając w takie zagłębienia mogliby w trakcie uwalniania zasobów jelitowych bronić się osłaniając się nawzajem. taka "gówniana wojna" i ćwiczenia ze strategii współpracy.

      Usuń
    5. Niemal czuję się winna, że strategiczne zagłębienia okazały się jednak stanowiskami do prania...

      Usuń
    6. tym rzymianom finezji zabrakło. nic dziwnego, że zdechli i imperium się rozsypało. taki mebel zmarnotrawić - żałosne.

      Usuń
    7. Imperium zdechło, bo to zwykłe cioty były. Depilowane.

      Usuń
  19. Dzisiaj akurat byłam na "antycznym" festynie i oglądałam gąbki na kiju - wielorazowe do wycierania zadka. Aby było BARDZIEJ higienicznie dezynfekowano je wkładając w naczynie z octem. :)
    ALe zdjecia piękne XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i proszę, higiena jak się patrzy!

      Usuń