sobota, 7 lipca 2018

480. Maroko: układanie puzzli z zamkniętymi oczami


Wędrując ulicami medyny, można poczuć średniowieczny klimat starego Fezu. Wciąż jeszcze działają tutaj prastarymi metodami manufaktury. Pierwszą z arcyciekawych, do których dotarliśmy, była wytwórnia ceramiki – od drobiazgów po mozaiki. Ciężka praca wykonywana przez rzemieślników wprawia w podziw, przede wszystkim dla ich umiejętności, precyzji i cierpliwości. Te wyroby to nie fabryczna tandeta i nie szajs made in China.


Przed wejściem do wytwórni zalegają pryzmy szarej glinki.



Garncarze wyrabiają naczynia starą, tradycyjną metodą, na warsztacie garncarskim.





Po wysuszeniu i pokryciu podkładem pod zdobienia trafiają one do pieca i w ten sposób powstają szeregi „surowych” produktów.

Tradycyjne piece garncarskie



"Surowe" produkty
Gotowe do pomalowania zdobi się specjalnymi barwnikami. Najpierw rysowane są czarne kontury...




...a potem wypełnia się je kolorami.






Naniesione ręcznie wzory na początku wydają się pastelowe – dopiero po ostatecznym wypaleniu nabierają żywych, soczystych barw.


Gigantyczny talerz

Umywalka

Jakieś wielkie naczynie






Prawdziwa „wyższa szkoła jazdy” zaczyna się tam, gdzie wytwarzane są mozaiki. Pomieszczenie na piętrze, które można umownie nazwać „halą produkcyjną”, podzielone jest na pojedyncze stanowiska pracy.



Zasiadający przy nich robotnicy mają przed sobą – rozłożone na zaimprowizowanych stolikach z kamienia i odpadów produkcyjnych – malutkie elementy mozaik stanowiące wzory, według których wykonują setki i tysiące następnych. Wykuwają je ręcznie z jednokolorowych tafli, robiąc to sporej wielkości, ostro zakończonymi młotkami.






Nie mogłam wyjść z podziwu – przy moim talencie próba wykucia czegokolwiek skończyłaby się zapewne roztrzaskaniem płytki w drobny mak albo odwrotnie, bezskutecznym popukiwaniem.
Z tych drobnych kawałeczków układane są mozaiki. Tu nowe zaskoczenie: rozmieszcza się je „plecami” do góry. Trzeba mieć nie lada wprawę, żeby niczego nie pomylić. Jeden szczegół nie tak – i cała robota na nic. O ile bowiem przy puzzlach przez cały czas mamy kontrolę nad układanym obrazem, o tyle tutaj nie da się niczego sprawdzić.





Gotowa mozaika zalewana jest spoiwem i zamykana w ramie, w której trafia do końcowej obróbki.



Później pozostaje już tylko podziwiać albo kupować gotowe wyroby: naczynia, umywalki, fontanny, stoły, mozaiki na ściany – co tylko komu przyjdzie do głowy. Warunki, w jakich pracują rzemieślnicy, bardzo jaskrawo kontrastują z jakością i pięknem ich wyrobów.
















38 komentarzy:

  1. Piękne rzeczy. :) Ręcznie malowane i bardzo pracochłonne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niesłychanie pracochłonne, ale efekty są niesamowite.

      Usuń
  2. Mozaiki mnie rozwaliły. Zanim doszłam do tego momentu, to już miałam napisać "o taki ichni Bolesławiec"

    OdpowiedzUsuń
  3. A to ci dopiero wycieczka !!! Mozaiki są niesamowite i te łazienki, umywalki... cud jakiś !!! I to wszystko ręcznie robione...ale zdolni są ci Marokańczycy. Wspaniale, że mogłaś zobaczyć wszystkie etapy powstawania tych ceramicznych dzieł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, czy zdolni, czy po prostu nauczeni. To wielesetletnia tradycja.

      Usuń
  4. Kiedys mialam okazje ogladac w telewizji caly proces tworczy takiej mozaiki, nie moglam oderwac wzroku i wyjsc z podziwu, ze z takiego na pozor prymitywnego warsztaciku wychodza tak precyzyjne mikrokafelki.Nadawanie im ksztaltu nastepowalo bowiem dopiero po wypaleniu, kiedy byly juz bardzo twarde i ekstremalnie lamliwe. Nawet zastanawialam sie, dlaczego nie robia tych gwiazdeczek przed wypaleniem, byloby prosciej.
    Na kola garncarskie moge gapic sie nieprzerwanie i nigdy mi sie to nie znudzi. To zadziwiajaco hipnotyzujacy widok, kiedy z plastycznej gliny powstaje wszystko, co tam sobie garncarz wymysli. Mniej fascynuje mnie pozniejsze zdobienie, bo osobiscie wole minimalizm i rzeczy gladkie od pstrokacizny typowej dla tamtych regionow, co i tak nie umniejsza mojego zachwytu nad precyzja ich wykonania. W domu bym raczej tego nie postawila, co najmniej ze wzgledu na koty. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W domu też bym nie postawiła, bo całe mieszkanie musiałoby być urządzone w tym stylu. Najgorzej jest, gdy rzeczy do siebie nie pasują.
      Gdybyś kiedykolwiek była jeszcze w Polsce, polecam Ci wycieczkę do huty szkła w Krośnie. To jest dopiero fascynujące! Zwłaszcza ręczny wyrób różnych rzeczy z płynnej masy szklanej. Czary po prostu! A Krosno słynie z ładnych wyrobów.

      Usuń
    2. Do Krosna to ja z pewnoscia nigdy nie dotre, bardzo mi jest nie po drodze. Ale znow przyznaje Ci racje, ze to ciekawy proces, bo tez naogladalam sie w telewizorze. Pewnie, ze na zywo wyglada to na pewno bardziej zajmujaco, ale co najmniej wiem, o czym mowisz. ;)

      Usuń
    3. Największe wrażenie robią na mnie faceci, którzy dmuchają w rurkę, na której końcu lśni gigantyczna kropla i błyskawicznie formują ją w dzbanuszek albo flakonik. To jest po prostu mistrzostwo świata.

      Usuń
  5. To cuda prawdziwe,mogę tylko podziwiać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybym miała pieniądze, możliwości i miejsce, kupiłabym sobie taki stół jak na ostatnim zdjęciu - pierwszy z lewej w górnym rzędzie.

      Usuń
    2. Ten bordowy? Tez mi wpadl w oko :)

      Usuń
  6. niesamowite kolory i wzory ludzie którzy to tworzą po prostu mistrzowie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie każdy to lubi, ale mnie to wręcz odurza.

      Usuń
  7. Kochana, wielki szacun dla tej sztuki. Z tego szarego czegoś takie cuda! Zdobienie przypomina trochę malowanie bombek na choinkę, ale mozaiki, to super sprawa. Ja do zwykłych puzzli nie mam cierpliwości, a co dopiero takie mozaiki. Nie zarobiłabym grosza...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś, odreagowując wyjątkowo ciężki egzamin na studiach, przez 9 dni układałam na podłodze ogromny obraz z puzzli - jedynie z przerwami na jedzenie i nieco snu. Lubię taką robotę. Mam cierpliwość do wyszywania i ślęczenia nad różnościami. Jednak wycinanie młotkiem takich ceramicznych drobiazgów raczej by mnie przerosło.

      Usuń
    2. Lubie ukladac puzzle, ale nie mam odowiedniego stolu, ktory oglabym Zajac na wiele dni :(
      Do ceramiki mnie nigdy nie ciagnelo, ale podziwiam, oj podziwiam :)

      Usuń
    3. Ja nie mam żadnego. Układałam na podłodze, w pokoju 3 na 3 m.

      Usuń
    4. Ta cierpliwość to dziwne zjawisko, do pewnych czynności mam, do innych wcale...

      Usuń
    5. Zupełnie tak jak ja! Trzeba by to przeanalizować.

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. Arcycudeńka, ale największe cudo jeszcze przed nami.

      Usuń
  9. Umywalka cudo! Chcialabym, chciala…. ale gdzie ja postawic??? I czym dopelnic przestrzen dookola? Tez mozaikami???
    Widzialam w telewizji ten reportaz o ukladaniu mozajek, niesamowita dokladnosc i cierpliwosc.

    OdpowiedzUsuń
  10. Piękne, zachwycające... Zawsze podziwiam ludzi, którzy potrafią tworzyć nie rożne cuda. Ja mam dwie lewe ręce do sztuki
    Pozdrawiam letnimi chwilami, które są niestety ulotne jak motyle

    OdpowiedzUsuń
  11. Magia. Chciałabym oczywiście wszystko, a nie pasowałoby mi nic😁 Ale podziwiam proces gdyż Młoda na pierwszym roku miała zaliczenie z gliny i z porcelany, więc jeszcze pamiętam jęki i przekleństwa 😀

    OdpowiedzUsuń
  12. Sliczne to, nie zaprzecze. Widzialam wiele takich cudeniek, bardzo imponujaca robota. Ale - najwieksze wrazenie zrobily na mnie zachowane fragmenty mozaik w odkopanym Herculanum. Duch czasu przelazl wtedy przez wszystkie moje czlonki, nie da sie tego uczucia z niczym porownac.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, bo to jest zupełnie co innego! wieki przemawiają najgłośniej.

      Usuń
  13. Dech mi z podziwu zaparło :)) Podziw dla kunsztu osób wyrabiających te cuda i dla samych wyrobów :))

    OdpowiedzUsuń
  14. Coś wspaniałego te mozaiki! Wymagają dużo pracy, ale za to jaki efekt! Podziwiam pracowitość i wyczucie maku autorów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W koszmarnych warunkach, ciężka i trudna praca, a efekt niejednokrotnie powalający.

      Usuń
    2. To dodatkowo wzmaga mój podziw! Ale też myślę sobie, że robiąc takie piękne rzeczy mają z tego wielką satysfakcję. Może to pozwala im przetrwać w tych trudnych warunkach. Czują, że tworzą coś niezwykłego.

      Usuń
    3. Myślę, że nie. Gdy tak na nich patrzyłam, kojarzyli mi się raczej z niewolnikami. Wydaje mi się raczej, że ciężko pracują dzień po dniu na chleb i nawet nie sięgają myślą takich górnolotnych tematów.

      Usuń