piątek, 5 października 2018

495. Jakże można tak kochać, czyli krótka historia pewnej miłości


„W gazetach pytano,
jakże można tak kochać,
jakże można tak kochać
o czternastej dziewiątej rano?”

Trafiła do naszej rodziny dawno – w czasach, gdy w Polsce pojawiły się pierwsze szmateksy. Najpierw pokochała ją moja mama, potem – drogą sukcesji – moja córka. Po łącznie dwudziestu latach użytkowania, wzbogacona o awangardowe zdobnictwo...



...wywietrzniki...


...i dodatkowe wyloty na kończyny...



...ukochana żółta koszulka mojej córki do spania doczekała się zasłużonej emerytury. Nie obeszło się przy tym bez rozdzierających scen i tym razem to nie bluzka się darła, ale rwało się na strzępy serce mojego dziecka.
POTĘGA MIŁOŚCI JEST NIEZMIERZONA!

56 komentarzy:

  1. Boszsz... mam nadzieje, ze wyprawilyscie jej godny pogrzeb i postawilyscie wypasiony pomnik? :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko z najwyższą czcią i honorami!

      Usuń
  2. Ale wisi w gablotce za szklem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie. Myję nią podłogę wokół kuwety :)

      Usuń
  3. Nie dziwi mnie to, podobnie było z jaśkiem mojego syna. Co ja się nagimnastykowałam, żeby go wyprać, bo przecież w praniu tracił specyficzny zapach! po latach wkład tak sie zeszmacił, ze znowu musiałam kombinować, jak zamienić stary na nowy, no masakra!
    Ale ja tez miałam kiedyś takie ulubione buty, że w końcu mąż powiedział, że jak ich nie wywalę, to on ze mną nie idzie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też takie miałam, nie dość, że w ogóle brzydkie, to jeszcze zniszczone, bo mięciutkie i wygodne jak wełniany dywan - pierwszy lepszy kloszard wyglądał lepiej ode mnie :)) Aż córka się zbuntowała, powiedziała, że wstyd przed ludźmi i z bólem serca rozstałam się z nimi.

      Usuń
  4. :) wiesz, że nie przykładam wagi w co jestem ubrana, ale lubię ciuchy trwałe. A fenomen szmateksów mnie zadziwia. Często ciuchy tam nabyte były nie do zdarcia. "Normalna" koszulka po jednym sezonie wygląda podobnie i też można nią tylko podłogę koło kuwety wycierać a tamtejsze nabytki można prać wybielać gotować chlorować i nadal wyglądały OK

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja koleżanka po wyjeździe do USA zabroniła swojej mamie kupować łachy w Polsce.

      Usuń
  5. Dlaczego, taka rzecz nie doczekała się oprawienia w ramki i powieszenia na ścianie. Przecież, to kawał historii rodzinnej. Jeszcze powinien być podpis - to nosiła Babcia i Wnuczka...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po prostu mam za mało ścian. Oto triumf prozy życia nad poezją...

      Usuń
  6. Zaczynam się martwić o swoją koszulkę do spania. Też jest pokoleniowa, też zaczyna mieć prześwity oraz braki, a ja jestem do niej tak bardzo uczuciowo przywiązana. Widać nawet peseloza nie zwalnia od wielkich uczuć ;-)))

    OdpowiedzUsuń
  7. Uczucie najwidoczniej było wielkie i miało niezmierzone pokłady cierpliwości wszelakiej. Mam nadzieję, że pocieszasz dziecko, wszak żałoba to trudny czas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co prawda, to prawda. No i miłość nie wybiera...

      Usuń
  8. p.s. Ale ja z moimi brązowymi spodniami od dresu z dziurą na udzie nie zamierzam się rozchodzić, o nie! Jeszcze się całkiem dobrze trzymają!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dopóki nie spadną, nie masz co się łamać. Są jeszcze dobre :)

      Usuń
  9. Fakt, trochę ta koszulka się sprała i porozdzierała, biedulka ...
    Ale jeszcze trwa i się nie poddaje ... to się Wam chwali :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wam też, bo daliście jej szansę na długie i potrzebne życie ;)

      Usuń
    2. Chyba się wzruszę sama sobą :)

      Usuń
    3. Koniecznie :) Masz naprawdę dobre serce i wszelkie wzruszenia są na miejscu :))

      Usuń
    4. Buu... chlip, chlip, chlip!
      Buu... chlip, chlip, chlip!
      Buu... chlip, chlip, chlip!
      Buu... chlip, chlip, chlip!
      Buu... chlip, chlip, chlip!

      Usuń
  10. To mi przypomina piżamę mojego ojca którą mama pochowała w tajemnicy. uznała, że czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zorientował się, że jej nie ma?

      Usuń
    2. Po długim czasie. Miał inne komplety.

      Usuń
  11. Omg... :D Jestem w szoku!
    Ale mój tata tez miał ukochana kamizelke... I nadal ja gdzies ma w domu, nie nosi ale jest!

    OdpowiedzUsuń
  12. Jak się kocha, to nawet felerów (dziur)się nie dostrzega!!! Rozumiem!!! Pozdrawiam bardzo serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  13. Najpiękniejsza koszula nocna jest naprawdę cudowna gdy ją drzeć na ciele piękności. Nie jestem pedofilem, więc na ciele Twojej córki bym nie darł... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale moja córka nie jest nieletnia, pod pedofilię już nie podpada :)

      Usuń
  14. Mojemu ojcu stłukło się ucho od kufla, którego używał (na wodę :) ) latami całymi przy goleniu. Ojciec popatrzył na niego i powiedział: teraz to ty jesteś inwalida, więc cię lubię jeszcze bardziej.

    OdpowiedzUsuń
  15. całkiem to rozumiem, niemal wszystkie swoje rzeczy obdarzam taką miłością, nie tylko ciuchy. Kiedyś nurkowałam w lodowatych i niezbyt czystych wtedy wodach jednego z jezior mazurskich, celem wyłowienia pewnej łyżeczki. Bo wpadła. I nie wyłowiłam. Rzecz działa sie około 30 lat temu, a ja nadal ją - tę łyżeczkę - pamiętam....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest ŁYŻECZKA NIEODŻAŁOWANEJ PAMIĘCI...

      Usuń
  16. Miałam kiedyś takie spodnie dresowe, czerwone, elastyczne, które przeżyły za mną chyba z 15 lat. Maszyna do szycia latała po nich, bo nici puszczały, ale one były nie do zdarcia. Chyba mi ktoś ukradł, bo ja na pewno ich nie wyrzuciłabym.
    Bezowa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nooo... To już zakrawa na profanację! Ciekawe, kto dopuścił się tego haniebnego aktu...

      Usuń
  17. Aż mi się wyobraźnia uruchomiła... W takiej koszulce to córka cudnie musiała wyglądać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zbereźnikiem (sic!, jak napisałby Asmodeusz)??? A co miałem sobie wyobrazić? Cerowanie tej koszulki?

      Usuń
    2. Oczywiście! To szlachetna, a zanikająca dziś już sztuka.

      Usuń
    3. Jakoś na koszulce nie widać śladów stosowania tej szlachetnej sztuki...

      Usuń
    4. No bo sztuka zanikająca jest przecież!

      Usuń
  18. ale to nie można w niej jeszcze pochodzić?

    OdpowiedzUsuń
  19. O ja dobrze rozumiem :) Ja tak mam z butami, chodze i chodzę i chodzę, aż zupełnie się rozlecą. Moje sztyblety zaczynają właśnie 10 sezon. Mam nadzieję jeszcze trochę ponosić/.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba każdy ma coś takiego na stanie.

      Usuń
  20. Oooo, tez mialam podobna milosc. Wprawdzie nie do koszulki, ale do malego, puchowaego jasieczka, chlip, chlip...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I co z jasiem?... Świętej pamięci jest?

      Usuń
  21. Ja jestem romantykiem, nie tylko w odniesieniu do odzieży. Praktycznie w każdej dziedzinie życia mogę znaleźć przedmiot nadszarpnięty zębem czasu, z którym nie umiem się rozstać. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaginęłaś gdzieś w akcji - a tu tymczasem zrealizowałam post, którego pomysł mi poddałaś.

      Usuń
  22. Fajowa historia koszuli nocnej...:)
    Mam kilka rzeczy "ukrytych" na dnie szafy ( M. już dawno chciał je wyrzucić), a ja mam do nich wielki sentyment i póki co nie chcę się ich pozbywać. :)
    Pozdrowionka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nawet nie była koszula nocna, ale Córka w ten właśnie sposób ją użytkowała. Mówiła, że jest "milusia".

      Usuń