piątek, 8 lutego 2019

516. Jezus rzekł do Szymona: „Odtąd ludzi będziesz łowił”


Tego jeszcze nie grali.
Siedzę ja sobie wieczorkiem spokojnie na tyłku, grzebię nieśpiesznie w papierach jak na uczciwą flegmatyczkę przystało, a tu dzwonek do drzwi obwieszcza, że sąsiadka z naprzeciwka idzie na pożyczki. Ja, jak to ja, biegająca po mieszkaniu zazwyczaj w samej bieliźnie, myślę sobie – czymś trzeba zwłoki owinąć. Chwytam jakąś szmatę wiszącą na oparciu krzesła (okazuje się, że jest to ścierka do naczyń) i lecę radośnie do drzwi, wdzięcznie pokrzykując, że już i że chwilunia… Otwieram z rozmachem, a tam trzech panów (starszych niż młodszych) oznajmia mi radośnie, że przysłał ich lokalny kacyk ksiądz proboszcz, żebyśmy „porozmawiali o miłości pana boga”. Nie, nie przesłyszałam się i nie byli to świadkowie Jehowy! Przypadkiem znam dwóch z tych trzech i wiem ponad wszelką wątpliwość, że są to rzetelni, porządnie zindoktrynowani sekciarze katoliccy zwani pieszczotliwie neonami (od nazwy grupy kultowej „neokatechumenat”). Musiałam mieć minę dość wymowną (+ bielizna + ścierka…), bo odważył się zagadnąć tylko ten trzeci, który (jeszcze) mnie nie znał. W atmosferze grozy miłości i wzajemnego zrozumienia oznajmiłam panom agresywnym przyjemnym tonem, że świetnie trafili, zaręczając jednocześnie, że raczej nie chcieliby wiedzieć, co myślę o ich panu bogu i jego miłości – i na tym poprzestałam. Byłam bardzo powściągliwa miła, więc ze schodów zeszli o własnych siłach.
Do dziś nie mogę ochłonąć ze zdumienia. Czyżby Podkarpacie, ostoja PiS-u i najpotężniejszy rezerwat katolicyzmu w Polsce, zaczynało się cywilizować? Skoro proboszczowie chwytają się już tak drastycznych metod hamowania odpływu wiernych, to chyba musi coś być na rzeczy?



78 komentarzy:

  1. O, to widzę miałaś jeszcze bardziej ekstremalne przeżycie od mojego, współczuję i Tobie i owym panom:-)
    To już przesada takie pielgrzymki po domach, czyżby kolęda i kazania z ambony nie spełniały swej roli? A może księża się boją i cywilów wysłali?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fikcja nie może spełniać swej roli, to oczywiste. Księża oblecieli 20-tysięczne osiedle migusiem, bo mało kto ich do domu wpuszcza (po 1 - 2 mieszkania na klatkę), a oni są stworzeni do wyższych celów. Teraz pora na aktyw, żeby trochę brudnej roboty odwalił.

      Usuń
    2. To coś kiepsko z tą frekwencją wśród katolików, a podobno 90% się utożsamia...

      Usuń
    3. Między "utożsamia się", "praktykuje" a zapisami w księgach kościelnych są przepaście...

      Usuń
  2. Haha ... to musieli mieć miny! Swoją droga, interesujące jak sobie ludzie spędzają czas wolny ...

    OdpowiedzUsuń
  3. Ależ extremalne przeżycie.😂
    I na ostojë pisiorstwa przyjdzie kryska, bo ileż można?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, to wszystko jest jakieś chore i dzikie.

      Usuń
  4. Ale najgorsze w tym wszystkim jest to, ze nie wiedzac, ktoz to za drzwiami sie znajduje, zarzucilas te nieszczesna scierke na ramiona. Gdybys wiedziala, powinnas zrzucic reszte tego, w co jeszcze bylas odziana. Gwarantuje, ze panowie zapomnieliby jezyka w gebie i po schodach sami pospiesznie udali sie w dol. Mialabys przynajmniej gwarancje, ze wiecej nie przyjda. :)))
    Albo wlasnie wprost przeciwnie, mialabys od tego dnia tlumy przed drzwiami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachowawczo skryłam dół kadłuba z kończynami za drzwiami, reszta wystawała zza drzwi i ścierki :)

      Usuń
    2. A ja bym wlasnie pokazala sie w calej okazalosci, a niech sie boja. :)))

      Usuń
    3. Zaraz by musieli do spowiedzi lecieć!

      Usuń
  5. Często ktoś zaskakuje mnie w samej bieliźnie i ja wtedy nie otwieram. Nawet gdyby zdążyła założyć szlafrok, czułabym się mimo wszystko "wymownie" rozebrana. Nie otwieram wtedy nikomu, podziwiam za odwagę.
    Też w pierwszej chwili pomyślałam o świadkach. To katolicy też już zaczynają łazić po domach? Hulaj dusza, piekła nie ma, czy jak? Pewnie sprawdzają najpierw w swych księgach wieczystych, kto nie wpuszcza księdza po kolędzie i tam pukają. Muszę czym prędzej ostrzec rodziców.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zmyłka polegała na tym, że obcy pukają do drzwi, a sąsiedzi dzwonią. Mam to już wypraktykowane od lat. Do domofonu też nikt się nie dobijał, więc spodziewałam się ujrzeć sąsiadkę w koszuli nocnej :)
      Nie wiem, co to za nowy pomysł, ale muszę przyznać, że zwalający z nóg.

      Usuń
  6. Ale co? Wszystko odbyło się bez mowy nienawiści😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie bez - wspięłam się na wyżyny :D

      Usuń
    2. I atrakcje dodatkowe mieli w postaci bielizny i ścierki. Same plusy dodatnie😉

      Usuń
    3. I tylko jeden plus ujemny - żuchwa mi opadła i do dzisiaj jej nie pozbierałam z podłogi. Do pracy poszłam bez :)

      Usuń
    4. Wpływy malejo to czeba ruszyć i indoktrynacjo bezpośrednio 😁

      Usuń
    5. Otóż to właśnie i dlatego się tak zdziwiłam. Na północy Polski, zwłaszcza od środka w lewo, jest zupełnie inaczej niż tutaj. U nas nawet jak kleryk za poważne przewinienie wyleci z seminarium, to w takim np. Szczecinie skończy edukację z powodzeniem. Czyżby "dobra zmiana" miała przynieść dobrą zmianę także Podkarpaciu? Niesamowite!

      Usuń
    6. Ale co? Kasa za nim idzie, od gmininy? Jak w edukacji? Nie wiem, jak to działa w szkolnictwie wyższym. A że jak to mówią 'kasa nie śmierdzi' to w Szczecinie przygarną i doedukują (jakkolwiek to brzmi😁)

      Usuń
    7. Nie wiem, jak to działa w szkolnictwie kościelnym, ale nie o to chodzi, tylko na północnym zachodzie nie ma w ogóle "powołań", seminaria świeca pustkami, dlatego biorą wszystko, co się rusza i na drzewo nie spierdziela.

      Usuń
    8. 😁 już rozumiem. Ja mieszkam na północnym zachodzie. Teraz wiem dlaczegi mnie nikt nie nagabuje jak chodzę w gaciach😁 Nie-ma-kto 😂

      Usuń
    9. Otóż to. Popatrz, ile to atrakcji człowieka omija, gdy mieszka w tak bezbożnym regionie!
      Podobno są już miejscowości, gdzie ani jeden człowiek nie chodzi do kościoła.

      Usuń
  7. trzeba było "namaścić sutkami towarzystwo i znaki tajemne na czołach postawić, żeby nawrócić zbłąkane owieczki...
    mnie kiedyś (po nocnej zmianie) dopadł dzwonek i w samych slipkach otworzyłem drzwi dwóm dziewczętom, jechowiańskiego wyznania, ale zaproszenia nie przyjęły widząc mój strój roboczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie zapraszałam. Zaprosiłabym, gdyby byli młodsi, mieli jasne włosy i niebieskie oczy. Czystej krwi Aryjczyków, że tak powiem. No i najlepiej, żeby mieli w zanadrzu inne tematy do rozmowy.

      Usuń
  8. Z tym pukaniem i dzwonkiem to mam tak samo i nieraz mnie już Młody ostrzegał i od głupich wyzywał (nie dosłownie, tylko przewracając wymownie oczami, ale na to samo wychodzi), że się kiedyś doigram. Teraz jednak to mnie naprawdę przestraszyłaś. Muszę nad sobą solidnie popracować, bo nieszczęście gotowe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ale czego się przestraszyłaś? Panów czy występowania w bieliźnie? Moim zdaniem to owi panowie powinni się bać, że ktoś ich kiedyś spuści ze schodów.

      Usuń
    2. Panów. Bo to wcale nie musieli być wysłannicy Pana, jak w Twoim przypadku. Pomyśl o tym.

      Usuń
    3. W moim wypadku to byli wysłannicy pana. Pana proboszcza :)

      Usuń
  9. Piękne!
    I działa na wyobraźnię ;-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Twojej żuchwy mi szkoda, ale gości nie. Uściski.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mieli szczęście, że nie byłam w moim najgorszym humorze.

      Usuń
  11. Ubawiłam się setnie :) czego to ludzie nie wymyślą...A u mnie na wsi jest super- ksiedza po kolędzie nie widziałam odkąd tu mieszkamy, bo okazuje się, że tu taka KURTULA, że trza wyjść przed bramę i go zapraszać :) no jakby mi tu kto miodem smarował....zero stresu, że cię sępy znienacka opadną. Kiedyś swiadkowie czasem się pojawiali ale teraz psa się boją ( albo tabliczki "jak on cię nie zagryzie to ja cię zastrzelę" )
    Pozdrawiam Willow

    OdpowiedzUsuń
  12. A alkohol mieli? Wszak nie jest to żadna wiedza tajemna, że o religii, filozofii i wszechświecie najlepiej prawi się przy browarze.
    Swoją drogą trochę zatrważający jest fakt ilu Ty uduchowianych paladynów znasz. Ja mam tylko jedną znajomą, która w toruńskim radiu siedziała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale ja mam dziecko, a dziecko ma rozliczne znajomości na całym osiedlu. Znajomości zaś mają rodziców... I tak to się kręci. Poza tym tu jest ostoja ciemnogrodu, nie zapominaj. Jak się nie odwrócisz, tak dupa zawsze z tyłu, a bigoci przed Tobą.

      Usuń
  13. U nas jeszcze tak nie ma, ale kto wie, kto wie... :D Odruchowo bym takich potraktowała jak jehowych i zamknęła drzwi jeszcze przed otwarciem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na świadków dobrze działa (wypróbowałam) zachęta: "Bardzo chętnie porozmawiam, ale jeżeli już chcecie państwo rozmawiać o mitologii, to wolę grecką. Zapraszam." Zwijają się błyskawicznie i bezszmerowo.

      Usuń
  14. ujujuj... znam sprawę, mój były teść /RIP zresztą już/ był takim neonem, upierdliwy był jak wesz, zwłaszcza w pierwszym neofickim okresie... na szczęście mieszkał daleko i dawał się nam we znaki tylko podczas naszych sporadycznych wizyt i gościny tamże... akurat nie mnie, bo mnie jakoś oszczędzał, ale swoją córkę brał na dywanik i nieco trudnej rozmowy z nim miała... żelazny temat to było np. pytanie "kiedy ślub kościelny?"...
    nigdy nie potrafiłem pojąć, jak tak oczytany, inteligentny, bardzo niegłupi zresztą gość potrafi tak zgłupieć na stare lata i się nawrócić...
    ...
    obecnie to już historia i zresztą mnie już nie dotyczy, ale wiem, że jest pewien pozytyw tego wszystkiego, bo gdy gość umarł, to owdowiała ex-teściowa ma teraz spore oparcie w tej ich grupie neokacośtam, nie jest samotna i w ogóle dość nieźle sobie radzi...
    p.jzns :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaaa... ale fajowo! I co, ten Twój eksteść też nachodził obcych ludzi w ich domach jak świadek Jehowy?

      Usuń
    2. nie wiem czy nachodził... w sumie to nawet nie wiem, jak on się dokładnie załapał do tego ruchu... to było tuż przedtem, gdy rozkręcało się love z moją Byłą, więc chyba sama rozumiesz, że aż tak detalicznie nie wnikałem w te sprawy, bo miałem coś ważniejszego na głowie... wiem tylko tyle, że ciągnął swoją żonę na różne spotkania swojej grupy, a ona podchodziła do tego ze sporym dystansem i łaziła tam z nim dla świętego spokoju...

      Usuń
    3. Podziwiam kobietę i jej stoicyzm.

      Usuń
  15. W Olsztynie ksiądz śmiga osobiście i choć widzi, że nasze drzwi nie są upieprzone kredowym graffiti i tak puka. Ciekaw jestem, co powiedziałby, jak bym ja pojawił się na plebanii wieczorową porą i zapytał, czy chce pogadać o bagiennych stworkach rządzących Podlasiem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas też śmigają osobiście, ale w ramach tzw. "kolędy". A aktyw świecki swoją ścieżką - zacieśniają kręgi i pewnie próbują werbować do sekty albo odzyskiwać wiernych, którym wrócił rozum.

      Usuń
  16. Odpowiedzi
    1. Nie wierzę! Wszędzie, nawet na największych zadupiach, są jakieś wewnątrzkościelne sekty. Jak nie neony, to duchacze, jak nie oaza, to rodzina radia z ryjem, jak nie róża różańcowa, to Caritas.

      Usuń
  17. Tego jeszcze nie grali, aby księża swoich posłańców wysyłali.
    Jeśli o mnie chodzi, to jak jestem nie ubrana do końca to wołam męża. Albo szybko się ubieram i przez okienko zaglądam kto tam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jestem pewna, czy oni sami się nie wysłali - neony są świętsze od papieża.
      Gdy jestem w domu sama, trudno mi zawołać kogokolwiek, żeby za mnie otworzył drzwi.

      Usuń
  18. O mosz.... następna mocna grupa wsparcia. Katolicy w niedzielę. Poza tym dniem (wróć poza tą godziną) można innemu wbić nóż w plecy i róbta co chceta. Nie przepadam za trollami nie rozumie co gość wysyłający na zwiady swoich przedstawicieli chciał uzyskać. Czyżby za mało uskrobał na kolędzie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Neony to są akurat katolicy w sobotę, nie w niedzielę :)) Mają swoje hipertajne msze, na które zwykłym śmiertelnikom wstęp wzbroniony. I nie sekta? Sekta! A sekta ma to do siebie, że chce wciągnąć jak najwięcej łosi.

      Usuń
    2. Już mnie irytują. Dobrze że nie wszyscy na wsi wiedzą że Azy już nie ma , ale nawet ksiądz po kolędzie nie zaczepił o nas (rok temu psica goniła po ogródku wyrośniętych chłopczyków w białych sukienkach ) Masz rację sekta i to legalnie działająca

      Usuń
    3. Trzeba przyznać temu księdzu, że szybko się uczy :)

      Usuń
  19. Pierwszy raz słyszę o takich "odwiedzinach".
    My wpuściliśmy tradycyjną kolędę, ponieważ przygotowałam sobie kilka pytań do zakonnika. Ale to była nasza przemyślana decyzja.
    Takie nachodzenie - nie pojmuję... Absurd...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tradycyjna kolęda też jest nachodzeniem i tylko od dobrej woli nachodzonego zależy jej przebieg. Gdybym chciała, żeby odwiedził mnie ksiądz, zaprosiłabym go w dogodnym dla mnie terminie i na wizytę dłuższą niż pośpieszne 10 minut odsiedziane w kurtce.
      Neony wprawiły mnie w osłupienie. Mniejsza o mój ubiór - moim zdaniem kościelna bezczelność sięgnęła własnie zenitu. Czy ja chodzę od domu do domu i napraszam się ludziom ze swoimi poglądami? Czy usiłuję skaptować ich do swojego kółka zainteresowań? Ci faceci niczym się nie różnią od nachalnych sprzedawców i wciskaczy ulotek reklamowych.

      Usuń
    2. Rozumiem Twoje oburzenie.
      Nasza kolęda nie była typowa. Zakonnik był prawie godzinę. I to była przede wszystkim rozmowa...
      Potrzebowaliśmy tego z M.
      O takiej "wizycie", o jakiej piszesz, szczerze mówiąc, w moim mieście nie słyszałam... Może też są... Nie wiem...

      Usuń
    3. Szczerze mówiąc, niewiele tracisz :)

      Usuń
  20. To ci historia ... Brak odwagi cywilnej proboszczowi, czy może sobie pomyślał, iż panowie nie w kieckach spowodują, że wrócisz na łono Kościoła?
    Tym niemniej zawsze warto spojrzeć, kto się do drzwi dobija, niestety. Takie czasy ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, co kto myśli. Kieckowi latali po kolędzie, teraz wysłali aktywistów w garniturach.
      Zmylił mnie brak dzwonienia domofonem, nie było słychać, żeby ktoś szlajał się po klatce schodowej, dlatego szłam na pewniaka. W sumie... nie moja strata, to panów problem, co ujrzeli :)))

      Usuń
    2. Sobie popatrzyli chociaż :)))

      Usuń
    3. A jeśli ponieśli straty moralne (o umysłowe nie podejrzewam), to na własne życzenie :)

      Usuń
  21. No wiesz co, Frau Be! Ci Trzej Królowie pozostawili swoje barki na brzegu Wisłoka, przyszli Cię złowić niecieleśnie, a Ty nawet kremówkami ich nie poczęstowałaś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No popatrz - a mogło być tak przyjemnie; "ich trzech Ona jedna" :) Kiedyś nawiedzili mój dom, bez zapowiedzi kontrolerzy [związani z naliczaniem wielkości podatku od nieruchomości], a ja potraktowałam ich jak Świadków Jehowy, "dziękuję za wizytę lecz nie jestem zainteresowaną".
      A gdyby tak wykazać się empatią i grzecznie podziękować za "trud i fatygę"??? Nikomu by chyba korona z głowy nie spadła? a jakże miły byłby to gest i dowód miłości bliźniego, każdego bliźniego, bez względu na światopogląd jego.

      Usuń
    2. Boja, nie trzymam w domu kremówek, nawet jeśli są świętsze od papieża. Nie lubię budyniu.

      Usuń
    3. Po co udowadniać coś, co nie istnieje? Nie kocham "każdego bliźniego".

      Usuń
    4. A szkoda, wielka szkoda. Jak piękny byłby świat gdybyśmy potrafili "miłować bliźniego jak siebie samego/samą" ???

      Usuń
    5. Świat jest, jaki jest i trzeba trzymać się realiów. Gdybanie niczego nie zmieni.

      Usuń
  22. W Krakowie w par. św. Jadwigi ogłaszają, żeby księdzu po kolędzie nie dawać, tylko na kuchnię dla ubogich, bo taka jest prowadzona przy kościele. Czemu nie może być tak wszędzie? O wizycie nie wypowiem się, bo ci panowie powinni się wstydzić.
    Serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W diecezji opolskiej i gliwickiej już od wielu lat księża po kolędzie mają zakaz [wydany przez biskupa] przyjmowania "kopert". Rozmowa w czasie wizyty kolędowej przebiega w bardzo życzliwej atmosferze i wyczekujemy na nią przez okrągły rok. .

      Usuń
    2. Problem koperty jest, moim zdaniem, prywatną sprawą dawcy. Każdy robi ze swoimi pieniędzmi, co chce, choćby to było najgłupsze.

      Usuń
    3. A swoją drogą - co, jeśli w Krakowie w parafii św. Jadwigi ktoś woli dać księdzu niż na kuchnię dla ubogich?

      Usuń
    4. "...jeśli w Krakowie w parafii św. Jadwigi ktoś woli dać księdzu niż na kuchnię dla ubogich..."to daje księdzu i ma ku temu wiele sposobności; nie musi w czasie wizyty duszpasterskiej.
      "Każdy robi ze swoimi pieniędzmi, co chce, choćby to było najgłupsze"....

      Usuń
  23. O! To tylko patrzeć jak w 'drugim Watykanie' zaczną tacy pukać do drzwi. A może już krążą tylko jeszcze do mnie nie trafili- na swoje szczęście. Ale dzięki Tobie będę przygotowana, zdzielę ścierką przez łeb i poślę w diabły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wygląda na to, że zwykła ścierka to bardzo przydatne i wielofunkcyjne urządzenie :)

      Usuń
  24. A to mnie zaskoczyłaś! Nie przypuszczałabym, że takie rzeczy KK zacznie wprowadzać w życie, ale to dobry znak. :)

    OdpowiedzUsuń